Szef policji w jednym z najbardziej skorumpowanych, zadłużonych i zabójczych miast w Ameryce, kapitan James Craig, powiedział na niedawnej konferencji prasowej, że uzbrojeni cywile stanowią zaporę odstraszającą przestępców i w związku z tym zachęca rezydentów Detroit do noszenia broni poza domem. Jak daleko sięgam pamięcią, nie potrafię sobie przypomnieć podobnej wypowiedzi z ust najwyższego rangą urzędnika policji będącego w czynnej służbie.

James CraigJames Craig, od 2013 roku na świeczniku w Detroit.

Ironia polega na tym, że bohater tego wpisu ma za sobą 28 lat spędzonych w szeregach niebieskich z Los Angeles, a hrabstwo L.A. jest jurysdykcją klasycznie no-issue – panuje tam totalny zamordyzm i władze miejskie teoretycznie nikomu nie wydają zezwoleń uprawniających do noszenia broni palnej w miejscach publicznych [1]. James Craig wpasował się w ten pejzaż wzorcowo, zarówno intelektualnie, jak i na odcinku ideologicznym: jako funkcjonariusz LAPD popierał zakaz sprzedaży “broni szturmowej”, zakaz handlu magazynkami o dużej pojemności oraz restrykcje ograniczające internetową sprzedaż amunicji. Kolejnym przystankiem w jego karierze był jednak komisariat położony w “innym świecie” – na drugim krańcu kontynentu, w Nowej Anglii (Portland, Maine), gdzie prawo jest ultra liberalne, a cywile cieszą się pełnią wolności posiadania i noszenia broni (z wyjątkiem Stephena Kinga, który straszy jak w słabych horrorach). I jak się okazało, to właśnie pobyt w tym stanie radykalnie przeorał filozofię życiową pana kapitana:

Opuszczając Kalifornię, gdzie trzeba interwencji Kongresu, żeby dostać zezwolenie na noszenie broni ukrytej, trafiłem do Maine, gdzie z kolei licencje wydawane są bez przeszkód w dużych ilościach. Zaczynając tam pracę, miałem na biurku stertę aplikacji, które odrzucałem jedna po drugiej. Prędko jednak zmieniłem swoje nastawienie. Maine to jeden z najbezpieczniejszych stanów w Ameryce. Z całą pewnością bandyci dobrze wiedzą, że ich ofiary są uzbrojone. W Detroit mamy posiadaczy licencji, którzy poruszają się po mieście legalnie z bronią. Uważam, że działa to odstraszająco. Dobrzy obywatele uzbrojeni w broń palną przyczyniają się do zmniejszenia poziomu przestępczości. Bardzo szybko pojąłem tę lekcję podczas mojego pobytu w Maine.

[Coming from California, where it takes an act of Congress to get a concealed weapon permit, I got to Maine, where they give out lots of CCWs, and I had a stack of CCW permits I was denying; that was my orientation. I changed my orientation real quick. Maine is one of the safest places in America. Clearly, suspects knew that good Americans were armed. There’s a number of CPL holders running around the city of Detroit. I think it acts as a deterrent. Good Americans with CPLs translates into crime reduction. I learned that real quick in the state of Maine.]

Brzmi pięknie, ale jak głosi starożytna mądrość – po czynach ich poznacie. Zobaczymy, w którym kierunku wyewoluują poglądy komendanta i jak przełożą się na jego realne działania. Zawsze przecież może mu się coś “odmienić” po drodze, szczególnie pod wpływem politycznych nacisków z zewnątrz. Tak czy owak, na tę chwilę James Craig jawi się jako całkowite przeciwieństwo Garry’ego McCarthy’ego, który szefuje aktualnie chicagowskiej policji.

_________________

[1] Teoretycznie, bo w praktyce niektórzy wybrani zezwolenie otrzymują. Krótko: jeżeli nie jesteś znajomym królika albo nie dołożyłeś się do kampanii wyborczej jakiejś ważnej miejskiej szychy, zapomnij o licencji.