Zwolennicy broni palnej często posługują się sloganem: “Kiedy liczą się sekundy, policja jest zawsze parę minut od ciebie” – zapominają jednak doprecyzować, że ten slogan tak brzmi, ale w wariancie super optymistycznym. W hrabstwie Milwaukee średnie czasy reakcji mierzone z kilku lat na wezwanie o popełnieniu przestępstwa (w większości do brutalnych incydentów z teoretycznie najwyższym priorytetem) wynoszą kolejno: dla włamań – 52 minutydla napaści rozbójniczych – 20 minutdla ataków na tle seksualnym – 59 minutdla strzelanin – powyżej godziny. Szeryf David A. Clarke, który nieprzerwanie od 2002 roku sprawuje nadzór nad tą jurysdykcją, ujawnia ponurą rzeczywistość jednego z największych obszarów metropolitalnych na północy USA:

Project Veritas: Sheriff David A. Clarke Jr. Interview

Przypadek miasta Milwaukee niekoniecznie musi być reprezentatywny dla całego kraju. W oparciu o odpowiedzi udzielane ankieterom Departament Sprawiedliwości przez respondentów, którzy doświadczyli wiktymizacji, szacuje się, że realistyczny czas reakcji amerykańskich sił porządkowych na zawiadomienia dot. przestępstw z użyciem przemocy zamyka się w granicach dziesięciu minut (artykuł Carla Bialika dla WSJ – “Detroit Police Response Times No Guide to Effectiveness”). Lecz nawet przysłowiowe, wyidealizowane “trzy minuty” to w prawdziwym świecie ciągle za długo. Statystycznie rzecz ujmując, typowa konfrontacja ofiary z napastnikiem trwa około 90 sekund. Kapitan policji z Detroit, James Craig, w wywiadzie zamieszczonym na łamach “America’s 1st Freedom” (czerwiec 2014) podkreśla, że w takich wypadkach decydującą rolę do odegrania ma zawsze osoba napadnięta i najlepiej dla niej, żeby w momencie ataku była uzbrojona:

Pytanie: Co mówi pan tym, którzy sugerują, że więcej cywilów posiadających broń palną oznacza więcej problemów? 

Mówię im, że każdy człowiek ma prawo chronić siebie i swoją rodzinę od wszelkiej krzywdy. Każdy rodzi się z tym prawem. Nie zachęcam nikogo do prywatnego wymierzania sprawiedliwości – do wchodzenia w mundur funkcjonariusza policji i sędziowską togę. Nie w tym rzecz. Tu chodzi o obronę własną w obliczu bezpośredniego zagrożenia życia. To jest zupełnie inny rodzaj reakcji. (…) Bez względu na to, czy rozmawiamy o pięciu minutach, czy o siedmiu, sprawa jest prosta. Jeśli obywatel znajduje się w sytuacji grożącej utratą życia lub zdrowia, to nawet gdy policja jest w stanie dojechać do niego w najkrótszym możliwym czasie albo gdy ktoś z jego otoczenia może wezwać pomoc, wszystko dzieje się błyskawicznie. I co wtedy zrobisz? Poprosisz bandziora o odczekanie paru minut, bo musisz pilnie zadzwonić pod 911? (…) Policja nie może być na każdym rogu ulicy o każdej porze dnia i w sekundę odbierać zgłoszeń.

Więcej o głównych bohaterach tego wpisu tu i tu