Inne wykresy zobacz → tu

————————————————————————

Poniżej moje tłumaczenie obszernego fragmentu artykułu z “Politico” – “Mass Shootings Are Getting Deadlier, Not More Frequent” (→ link):

Scenariusz jest dobrze znany: dochodzi do strzelaniny w miejscu publicznym, tuż po niej wzbiera fala goryczy i oburzenia, a następnie rozlegają się wołania o zaostrzenie kontroli nad bronią palną, druga strona zaś pochrząkuje o cynicznym upolitycznianiu tragedii. Paski serwisów informacyjnych i przemówienia polityków piszą się same – jedyne, co się zmienia, to lokalizacja, tożsamość mordercy oraz liczba ofiar. Cała reszta ogranicza się do rutyny.

Taki sposób postrzegania spraw nie wynika jednak z jakiegoś bezprecedensowego wzrostu wskaźnika masowych strzelanin, te utrzymują się bowiem na względnie stabilnym poziomie od dekad. Brutalna rzeczywistość wyłaniająca się ze statystyk jest inna: masakry nie stały się bardziej powszechne, lecz po prostu bardziej zabójcze.

W swoich pracach definiuję strzelaninę jako zdarzenie, niezwiązane z działalnością stricte kryminalną (rozboje, wojny gangów o rynki zbytu narkotyków), konfliktami militarnymi czy przemocą zbiorową (czystki etniczne), w którym na skutek użycia broni palnej w przestrzeni publicznej giną od kul cztery osoby lub więcej w ciągu pojedynczej doby. I tak, przykładowo, zeszłoroczny zamach terrorystyczny w nocnym klubie “Pulse” w Orlando podpada pod tę kategorię, natomiast rzeź rdzennych Amerykanów nad Wounded Knee z roku 1890 już nie, podobnie zresztą jak mordy rodzinne w prywatnych domach.

W ramach tych ustaleń od końca lat siedemdziesiątych XX wieku zarejestrowano na terenie Stanów Zjednoczonych 140 masakr, co po uśrednieniu daje ponad trzy strzelaniny rocznie. Niezależnie od tego, czy śledzimy dynamikę trendów w występowaniu badanego zjawiska, czy wyznaczamy współczynnik zgonów, jest rzeczą konieczną, by zawsze korygować dane o wielkość amerykańskiej populacji.

Dla lepszego zilustrowania, o co mi chodzi: w roku 2011 odnotowano w USA z grubsza tyle samo zabójstw (14,612) co w roku 1969 (14,760), ale ponieważ w roku 2011 żyło w Ameryce 110 milionów ludzi więcej aniżeli w końcówce lat sześćdziesiątych poprzedniego stulecia, wskaźnik zabójstw na sto tysięcy mieszkańców w roku 1969 (7.3) był o jakieś 55 proc. większy niż 42 lata później (4.7). Z powodu statystycznej rzadkości publicznych strzelanin, zastosowałem na diagramach przelicznik w postaci średniej na sto milionów obywateli (dodatkowo pomarańczowa linia ukazuje kierunek kształtowania się trendów w czasie):

Począwszy od roku 2005 wskaźnik masakr z wykorzystaniem broni palnej przypadających na jednego mieszkańca jest nieco wyższy niż w dekadzie wcześniejszej, lecz nie wykazuje już żadnych różnic względem przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku, kiedy to nasilenie strzelanin doprowadziło do uchwalenia na szczeblu federalnym przepisów dot. szkolnych stref wolnych od broni [1]. Co uległo zwiększeniu w analizowanym okresie, to liczba osób z ranami postrzałowymi, która osiągnęła historycznie rekordowy poziom. Zwracam uwagę, że przed rokiem 2012 pięcioletnia średnia ruchoma nigdy nie przekroczyła magicznej bariery dwudziestu ofiar na sto milionów mieszkańców; niedługo potem przebiła ten pułap czterokrotnie (2012, 2013, 2015, 2016):

Istnienie opisanego wyżej fenomen częściowo tłumaczy, dlaczego percepcja strzelanin jest tak ostro wykoślawiona, pomimo iż same incydenty nie stały się wcale bardziej powszechne niż kiedyś. Badania dowodzą, że mierzona liczbą rannych i/lub zabitych skala spustoszeń, dokonywanych przez masowych morderców, jest zdecydowanie najlepszym prognostykiem zainteresowania ze strony mediów. Niedawna seria spektakularnie krwawych masakr w połączeniu z intensywnym i rozległym charakterem transmisji medialnych, towarzyszących poszczególnym tragediom, utrwalają fałszywe przeświadczenie o częstszym występowaniu tych zjawisk [2].

W ostatnich akapitach Duwe podkreśla, że choć jest to perspektywa kusząca, nie da się łatwo przerzucić odpowiedzialności za obserwowany wzrost śmiertelności wśród ofiar strzelanin na deficyt surowszych restrykcji w dostępie do szybkostrzelnych karabinów: That’s probably not a popular conclusion. But the available evidence suggests that strengthening or weakening gun laws would not significantly affect the incidence or severity of mass public shootings. Publikacja z 2016 roku autorstwa Gorry’ego, Wade’a i Blaua [3], jak również artykuły Klecka, Jacobsa, Foxa, Lotta oraz komentarze George’a Kopera [4] wspierają te konkluzje:

  • Otrzymane rezultaty pokazują, że w stosunku do innych rodzajów broni palnej użycie broni szturmowej nie jest skorelowane ze zwiększoną liczbą ofiar w ludziach. [Results show that the use of assault weapons is not related to more victims or fatalities than other types of guns.] (→ link)
  • Masowi mordercy zawsze mogą skorzystać z wielu różnych egzemplarzy broni i/lub wielu magazynków, co z łatwością pozwoli im zachować szybkie tempo prowadzenia ognia, nawet gdy posiadają tylko magazynki o małej pojemności. Poza tym oni tak naprawdę nie potrzebują broni, która szybko strzela, bo sami nie śpieszą się zbytnio podczas dokonywania masakr. [Killers always can use multiple guns and/or multiple magazines, enabling them to easily fire many rounds quickly even if they had only smaller-capacity magazines. And they do not need guns that fire fast, because they do not fire fast during their crimes.] (link 1 / link 2)
  • Większość masowych mordów, jakkolwiek by ich nie definiować, została popełniona bez użycia broni szturmowej. (…) Jest rzeczą najzupełniej normalną wśród sprawców masakr, że mają przy sobie po kilka sztuk broni i mnóstwo załadowanych do pełna magazynków. [The majority of mass murders, however defined, have been perpetrated with non-assault weapons. (…) Indeed, it is not uncommon for rampage killers to use several different guns or to carry many fully loaded magazines.] (link)
  • Porównanie masowych strzelanin z dziesięcioletniego okresu obowiązywania zakazu produkcji i sprzedaży broni szturmowej do strzelanin z okresu wcześniejszego i okresu po wygaśnięciu prohibicji ujawnia, że obostrzenia te nie odniosły praktycznie żadnego widocznego skutku (…) Broń szturmowa nie jest wcale tak powszechnie używana w strzelaninach jak sądzą niektórzy zwolennicy jej reglamentacji. [A comparison of the incidence of mass shootings during the 10-year window when the assault weapon ban was in force against the time periods before implementation and after expiration shows that the legislation had virtually no effect (…) Assault weapons are not as commonplace in mass shootings as some gun-control advocates believe.] (link 1 / link 2)
  • Zastosowałem dwie metody celem oszacowania wpływu na przestępczość federalnego zakazu sprzedaży broni szturmowej oraz jego lokalnych odpowiedników (tabele 10.9 i 10.10). Jedna, ta bardziej uproszczona, mierzy uśrednione wskaźniki dla odcinków przed i po wprowadzeniu restrykcji, druga zaś skupia się na śledzeniu trendów, czyli dynamice zmian wskaźników w czasie. (…) Tylko analiza trendów dała statystycznie istotne wyniki: im dłużej obowiązywały ograniczenia, tym wyraźniejsze były wzrosty w subkategoriach morderstw i rozbojów. Każdy dodatkowy rok przynosił z grubsza 3-procentowe zwiększenie wskaźników. [I used two different ways to estimate the impact of both the state and federal assault weapons bans on crime rates (tables 10.9, 10.10). One measures the simple before-and-after average crime rate and the other measures the before-and-after crime rate trends. (…) Only using trends shows a significant impact of the law on crime rates, and the longer the ban has been in effect, the greater the increase in murder and robbery. The effects are actually quite large, indicating that each additional year the ban remains in effect raises both murder and robbery rates by around 3 percent.] (link)
  • W ogólnym rozrachunku znaleźliśmy naprawdę bardzo, ale to bardzo mało dowodów, praktycznie zero, że po wprowadzeniu zakazu sprzedaży szybkostrzelnych karabinów oraz magazynków o dużej pojemności przemoc z użyciem broni stała się mniej zabójcza albo że jej ofiary odnosiły mniej obrażeń. W podsumowaniu stwierdziliśmy więc, iż zakaz nie miał zauważalnego wpływu na przestępczość w okresie, kiedy obowiązywał. [In general, we found, really, very, very little evidence, almost none, that gun violence was becoming any less lethal or any less injurious during [the course of the Assault Weapon and Large Capacity Magazine (LCM) ban]. So on balance, we concluded that the ban had not had a discernible impact on gun crime during the years it was in effect.] (C-SPAN, prelekcja z 14 stycznia 2013 → link)

Jedynym badaczem, który z uporem maniaka (i ku wielkiej uciesze mediów) przepycha tezy o zbawiennym wpływie zakazu sprzedaży “karabinków szturmowych” typu AR-15 na wskaźniki masakr z broni palnej jest Louis Klarevas z Uniwersytetu w Massachusetts (link). Problem w tym, że posługuje się on bardzo egzotyczną definicją masowej strzelaniny (minimum sześć osób zabitych), wbrew zaleceniom policji oraz instytucji federalnych włącza do puli zdarzeń wojny gangów i wreszcie – z premedytacją ignoruje alternatywne źródła, które nie wspierają jego skrajnie ideologicznych wniosków:

[diagramy w pełnej rozdzielczości otworzą się w osobnym oknie po kliknięciu na grafikę]

Warto też zaznaczyć, że szeroko zdefiniowana “broń szturmowa” używana jest do popełniania maksymalnie 9 proc. wszystkich przestępstw, z czego większość szacunków wskazuje na odsetek poniżej 7 proc. (The examination of several national and local data sources suggests that AWs are used in between 2 and 9% of gun crimes in general with most estimates being less than 7%).

_________________

[1] Wskaźnik ofiar śmiertelnych szkolnych strzelanin w USA wzrósł ponad czterokrotnie od proklamowania Gun Free School Zone Act oraz Gun Free School Act ( link).

[2] Dokładniejsze omówienie zagadnienia link.

[3] Gwoli sprawiedliwości należy wspomnieć, że w tym samym artykule panowie ekonomiści odkryli bezpośrednią dodatnią korelację między użyciem pistoletowej broni krótkiej, strzelb oraz dużych magazynków a liczbą zabitych i/lub rannych osób w strzelaninach. Morał, jaki badacze wysnuwają ze swojej analizy, jest taki, że dla ofiar nie ma generalnie różnicy, czy napastnik strzela do nich z Glocka, pompki czy z karabinka AR-15: In economic terms, a unit increase in the number of handguns, shotguns and assault weapons is associated with a 29%, 44% and 21% increase, respectively, in the number of victims. We cannot say that assault guns have a statistically different impact on victims than the other types of guns.

[4] Koper zapuszcza się przy okazji w myślenie życzeniowe. Spekuluje, że choć materiał dowodowy w tej kwestii jest ograniczony, to gdyby tylko prohibicja trwała dłużej i nie wygasła w roku 2004, pozytywne skutki uchwalenia restrykcji mogłyby się w końcu uwidocznić i przełożyć na, cytat – “przynajmniej niewielką redukcję strzelanin”: The evidence is too limited for any firm projections, but it does suggest that long term restrictions on these guns and magazines could potentially produce at least a small reduction in shootings. (link)