Gdyby pytanie dotyczyło jakiegokolwiek innego narodu, odpowiedziałbym, że wystarczy jedna masakra z użyciem broni palnej. Taka konkretna, z minimum kilkunastoma ofiarami. Schemat jest znany i empirycznie sprawdzony [1]: samotny psychopata wpada do strefy wolnej od broni, przetrzebia szeregi zgromadzonych na miejscu cywilów, po czym (z reguły) popełnia samobójstwo. Natychmiast po tragedii wszystkie partie polityczne prześcigają się w radykalizmie pomysłów zmiany prawa [2], a ponieważ broń palna nie ma i nigdy nie miała dobrej prasy, urobiona publika nie protestuje zbytnio, zgadzając się na każdą decyzję władzy.

Ale nie w Ameryce. Żeby rozbroić Amerykanów, potrzeba czegoś więcej niż medialnego szaleństwa na punkcie jakiejś odosobnionej, randomowej masakry w przestrzeni publicznej. Nawet jeśli jej ofiarami padają białe dzieci z białego, prowincjonalnego miasteczka. Konserwatywny publicysta Charles Krauthammer, prywatnie zdeklarowany przeciwnik broni, w epoce Clintona udzielał wskazówek politykom na łamach “The Washington Post”, co ci powinni zrobić, jeśli marzy im się “ostateczne rozwiązanie” wiadomej kwestii:

Mając na względzie historię Pogranicza oraz doktrynę indywidualizmu, które legły u podstaw Stanów Zjednoczonych Ameryki, [dzieło rozbrojenia] nie dokona się łatwo. Z całą pewnością nie da się tego zrobić poprzez ferowanie radykalnych haseł. Ten proces potrwa jedno, może dwa pokolenia. Za 50 lat Ameryka może być już w miejscu, w którym obecnie znajduje się Wielka Brytania.

[Given the frontier history and individualist ideology of the United States, however, this will not come easily. It certainly cannot be done radically. It will probably take one, maybe two generations. It might be 50 years before the United States gets to where Britain is today.]

Przeforsowanie zakazu sprzedaży broni szturmowej stanowi symboliczny – czysto symboliczny – krok w pożądanym kierunku. Jedynym uzasadnieniem uchwalenia tego prawa nie jest wcale troska o zmniejszenie przestępczości, lecz znieczulenie opinii publicznej w temacie reglamentacji broni, żeby w ten sposób przygotować ją na nadejście nieuniknionego – bezwarunkowej konfiskaty.

[Passing a law like the assault weapons ban is a symbolic — purely symbolic — move in that direction. Its only real justification is not to reduce crime but to desensitize the public to the regulation of weapons in preparation for their ultimate confiscation.]

Łagodzenie napięcia zacznie się od zmian w mentalności, z kolei zmiany w mentalności zainicjuje symboliczne poświęcenie na ołtarzu kontroli jednego rodzaju broni. Rzeczywiste posunięcia, takie jak zakaz posiadania broni krótkiej, nigdy nie znajdą szerokiej akceptacji społecznej, jeśli ten pierwszy krok nie zostanie postawiony.

[De-escalation begins with a change in mentality. And that change in mentality starts with the symbolic yielding of certain types of weapons. The real steps, like the banning of handguns, will never occur unless this one is taken first, and even then not for decades.]

Z trafnością opinii Krauthammera można oczywiście długo polemizować, a jego zdolności prognozowania podważać, zwłaszcza dysponując wiedzą o ostatnich wydarzeniach – po wyrokach Sądu Najwyższego z lat 2008 i 2010 broń palna jest dzisiaj najlepiej prawnie chroniona w historii. Co do dwóch kwestii ma on jednak rację: radykalizmem haseł nic się nie osiągnie, żabę należy gotować pomału [3], i dwa: celem jest totalne rozbrojenie [4] na drodze, jakby to elokwentnie ujął Eric Holder – konsekwentnego prania mózgów:

Co musimy zrobić, to zmienić sposób, w jaki ludzie postrzegają broń – zwłaszcza ludzie młodzi. Musimy zadziałać tak samo jak w przypadku papierosów – sprawić, żeby broń nie była postrzegana jako coś fajnego i akceptowalnego. (…) Nie wystarczy, że w poniedziałek puścimy chwytliwą reklamówkę. Musimy to powtarzać każdego dnia. Musimy wyprać ludziom mózgi, żeby zaczęli myśleć o broni zupełnie inaczej niż dotychczas.

[What we need to do is change the way in which people think about guns, especially young people, and make it something that’s not cool, that it’s not acceptable, it’s not hip to carry a gun anymore, in the way in which we changed our attitudes about cigarettes. (…) We need to do it every day and really brainwash people into thinking about guns in a vastly different way.]

Mimo że na całym świecie, gdzie żyje biały człowiek, wszelkie incydenty z użyciem broni komentowane są zawsze tak samo [5], na amerykańskim gruncie centralnie sterowane pranie mózgów uskuteczniane za pośrednictwem największych konglomeratów medialnych nie przynosi większych efektów. Niech przemówią wykresy: jeden przedstawia procentowe kształtowanie się ogólnego poparcia dla idei zaostrzania prawa i rozbudowywania reżimu regulacyjnego (i pochodzi z pracyThe Shooting Cycle” autorstwa Josha Blackmana i Shelby Baird), a drugi – mierzone nieprzerwanie od roku 1959 przez Instytut Gallupa poparcie dla całkowitego zakazu sprzedaży broni krótkiej (pistoletów i rewolwerów): support_for_gun_control

handgun_ban1Pierwsza grafika (żeby powiększyć, wystarczy kliknąć na diagram) powstała na bazie danych skompilowanych z pięciu największych amerykańskich sondażowni, które od przeszło dwóch dekad monitorują zmiany na odcinku poparcia opinii publicznej dla ostrzejszych regulacji prawnych, obejmujących wszystkie rodzaje broni i amunicji. Każdy z tych ośrodków zadaje mniej więcej tak samo sformułowane pytanie (jako wyjątek w tym gronie może uchodzić jedynie Pew Reaserch Center, który pyta bardziej o kontrolę stanu posiadania broni wśród Amerykanów):

  • NBC News / Wall Street Journal: Tak ogólnie – w twoim odczuciu prawo regulujące sprzedaż broni palnej powinno być ostrzejsze, łagodniejsze czy powinno pozostać w niezmienionej formie? [In general, do you feel that the laws covering the sale of firearms should be made more strict, less strict, or kept as they are now?]
  • CNN / ORC: Popierasz czy nie ostrzejsze prawo regulujące dostęp do broni palnej? [Do you favor or oppose stricter gun control laws?]
  • ABC News / Washington Post: Popierasz czy nie ostrzejsze prawo regulujące dostęp do broni w tym kraju? Twoje odczucia w tej kwestii są zdecydowane czy jakie? [Do you favor or oppose stricter gun control laws in this country? Do you feel that way strongly or somewhat?]
  • Gallup: Tak ogólnie – w twoim odczuciu prawo regulujące sprzedaż broni palnej powinno być ostrzejsze, łagodniejsze czy powinno pozostać w niezmienionej formie? [In general, do you feel that the laws covering the sale of firearms should be made more strict, less strict, or kept as they are now?]
  • Pew Reaserch Center: Co jest, twoim zdaniem, ważniejsze: ochrona prawa Amerykanów do posiadania broni czy regulacja tego prawa? [What do you think is more important – to protect the right of Americans to own guns, OR to control gun ownership?]

Na wykres naniesiono również pięć najgłośniejszych (tj. takich, które przez najdłuższy okres czasu zaprzątały uwagę mediów w USA) masakr z wykorzystaniem broni palnej, dokonanych na przestrzeni dwudziestu lat między rokiem 1993 a 2013: masakra w ogólniaku Columbine (1999), strzelanina na Uniwersytecie Virginia Tech (2007), zamach w Tuscon, Arizona, podczas publicznego wystąpienia kongresmenki Gabrielle Giffords (2011), masakra w kinie Aurora w Kolorado (2012) i egzekucja w szkole podstawowej w Newtown (2012). Żeby nie być gołosłownym: incydent z Columbine rozpatrywany w kategoriach rekordów oglądalności był bezkonkurencyjny – w 1999 roku prawie 70 proc. Amerykanów śledziło tę historię ze wzmożoną uwagą (very closely).

Przez całą szerokość diagramu biegnie czarna przerywana linia trendu – obrazuje ona uśredniony poziom poparcia dla zaostrzania prawa i pomimo epizodycznych skoków wywołanych skupieniem emocji na nagłaśnianych incydentach (Blackman i Baird nazywają to zjawisko “przechwytywaniem emocji” – emotional capture – i jest ono ściśle związane z innym fenomenem psychologicznym, mianowicie heurystyką dostępności), krzywa wyraźnie opada: od szczytowego punktu w 1993 roku, kiedy przyzwolenie dla reform oscylowało w granicach 64 proc., do stanu obecnego, czyli w przybliżeniu 48 proc. Z innych źródeł można się dowiedzieć, że w 1990 roku Instytut Gallupa odnotował aż 70 proc. poziom poparcia dla “dokręcenia śruby”, podczas gdy dzisiaj jest to zaledwie 44 proc.

Druga grafika, także wygenerowana przez sondażownię Gallupa i dokumentująca stosunek przepytywanej losowo próby respondentów do pomysłu zakazu sprzedaży i posiadania broni krótkiej, daje jeszcze bardziej jaskrawy obraz wolty, jaką przeszła amerykańska opinia publiczna względem jej zapatrywania na federalne restrykcje (w roku 1980 ankieterzy zmodyfikowali nieco pytanie, stąd zauważalne załamanie obydwu krzywych). Bryan Caplan, autor bestsellera “The Myth of the Rational Voter” (“Mit racjonalnego wyborcy”), który u siebie na blogu analizował te dane, nazwał je “szokującymi” i przyznał, że nie potrafi wytłumaczyć zmiany w postrzeganiu, jaka dokonała się za jego życia – pewnie dlatego zatytułował swój wpis “A Reversal of Fortune”, co można przetłumaczyć jako (szczęśliwa) “odmiana losu”. Z kronikarskiego obowiązku przypominam, że pistolety i rewolwery to najczęściej używane do zabijania narzędzia w USA.

Malejący entuzjazm dla polityki regulacyjnej stanowi ciekawy przyczynek do dyskusji o powodach, dla których Amerykanie nie ulegają propagandzie lobby rozbrojeniowego. Z perspektywy czysto statystycznej gwałtowne pikowanie poparcia (rozumianego jako sprzeciw wobec idei zacieśniania kontroli) na kilka miesięcy po tragedii da się wyjaśnić przy pomocy koncepcji regresji w kierunku wartości średniej (Blackman i Baird – regression to the mean). W skrócie: ekstrema należą do rzadkości, w miarę upływu czasu wszystko wraca do normy. Sytuacją ekstremalną, swoistą aberracją, będzie nagły wzrost przychylności dla restrykcji, następujący w momencie, gdy żywo debatujące nad danym wydarzeniem media “przechwytują” emocje widzów. Wbrew jednak oczekiwaniom, kiedy wreszcie incydent i emocje z nim skojarzone bledną we wspomnieniach, wskaźnik poparcia nie wraca wcale do poprzedniego pułapu (nie ciąży w kierunku średniej), lecz zatrzymuje się na niższym poziomie niż przed masakrą. Inaczej mówiąc, średnia stale opada (regression to a decreasing mean). Druga strona ma świadomość istnienia opisywanego mechanizmu i zaleca kuć żelazo póki gorące:

Najlepszy moment do zakomunikowania naszego przekazu jest wtedy, gdy obawy i emocje wśród ludzi znajdują się w swoim szczytowym punkcie. (…) Debata na temat dostępu do broni palnej w Ameryce jest cyklicznie akcentowana przez głośne masakry takie jak Columbine, Virginia Tech, Aurora, Tucson czy zabójstwo Trayvona Martina. Kiedy incydenty tego typu przyciągają uwagę opinii publicznej, tworzy się niepowtarzalna okazja do artykulacji naszych poglądów. (…) Głośne masakry przejściowo ogniskują na sobie zainteresowanie większej grupy ludzi skłonnych do podjęcia dyskusji. (…) W takich sytuacjach powinniśmy opierać się na kipiącym od emocji języku, dosadnych obrazach i uczuciach, które przywołują wspomnienia okropieństw związanych z bronią palną.

[The most powerful time to communicate is when concern and emotions are running at their peak. (…) he debate over gun violence in America is periodically punctuated by high-profile gun violence incidents including Columbine, Virginia Tech, Tucson, the Trayvon Martin killing, Aurora and Oak Creek. When an incident such as these attracts sustained media attention, it creates a unique climate for our communications efforts. (…) A high-profile gun violence incident temporarily draws more people into the conversation about gun violence. (…) We should rely on emotionally powerful language, feelings and images to bring home the terrible impact of gun violence.]

Blackman i Baird konkludują, że przedstawiony wyżej cykl nie jest wieczny. Można go przerwać. Ale w tym celu trzeba będzie zmienić sposób, w jaki większość Amerykanów myśli o broni palnej. Czyli wracam do początku tego wpisu i progresywnej inżynierii społecznej, która odwołuje się do emocji z całkowitym pominięciem rozumu. Jak pisał Adam Winkler w eseju zamieszonym na stronach “New Republic”:

Kontrola dostępu do broni jest dla Demokratów jedną z wielkich niedokończonych spraw w Ameryce. [Gun control is one of the great pieces of unfinished business for the Democratic Party.]

_________________

[1Kanada – ostatnie naprawdę gruntowne zmiany w zakresie prawa regulującego dostęp cywilów do broni palnej zostały przyśpieszone na skutek medialnego szaleństwa na punkcie wydarzeń z Montrealu. 6 grudnia 1989 roku Marc Lépine odwiedził tamtejszą politechnikę i przechadzając się po korytarzach uczelni, siekał ołowiem w napotkanych ludzi, wykrzykując obelgi pod adresem feministek, które, jak się później okazało w toku śledztwa, były głównym celem jego ataku. Zatrzymawszy się w jednej z klas, najpierw wypuścił stamtąd wszystkich mężczyzn, po czym zaczął strzelać do pozostałych w środku kobiet. W sumie zanim popełnił samobójstwo, udało mu się zamordować czternaście studentek i zranić trzynaście innych osób.

Finalny raport ze śledztwa prowadzonego przez montrealską lekarz medycyny sądowej Terese Sourour parokrotnie poddał krytyce instytucję policji za jej nieadekwatną do sytuacji reakcję. Odsiecz zjawiła się na miejscu dopiero w momencie, gdy masakra dobiegła końca; 30 minut zabrało funkcjonariuszom dotarcie na teren uniwersytetu, a po przybyciu nie mogli znaleźć gmachu uczelni. Ponadto biuro koronera stwierdziło w podsumowaniu, że rodzaj broni użytej przez zamachowca nie był istotnym czynnikiem przy popełnianiu morderstw:

Kwestia kontroli broni palnej została celowo pominięta. Marc Lépine dysponował zarówno nieograniczonym zasobem amunicji, jak i nieograniczonym czasem działania, i nawet uzbrojony w powszechnie dostępną konwencjonalną broń myśliwską osiągnąłby zapewne podobne rezultaty.

[The issue of firearms control has intentionally not been addressed. With the unlimited ammunition and time that Marc Lépine had available to him, he would probably have been able to achieve similar results even with a conventional hunting weapon, which itself is readily accessible.]

Jednakże rozmaici aktywiści (w tym zwłaszcza ruchy feministyczne) użyli tej zbrodni jako pretekstu do wszczęcia kampanii na rzecz ograniczenia dostępu do broni palnej. Propaganda dawkowana była w taki sposób, że przedstawiała regulacje jako konieczne dla ochrony kobiet przed przemocą ze strony mężczyzn. W rezultacie medialnej nagonki dwukrotnie przeforsowano rozległe zmiany w prawie dotyczącym broni palnej. Pierwsze poprawki uchwalono w 1991 roku pod rządami konserwatystów, kolejne – cztery lata później, zanim zostały one w pełni zaimplementowane pod rządami frakcji liberalnej.

Australia – zobacz wątek o broni palnej w Australii.

Wielka Brytania – zobacz Hungerford Dunblane.

[2] W anglosaskim świecie prawniczym często powtarza się, że hard cases make bad law. Ta maksyma wyraża mądrość, którą można przełożyć następująco: nie powinno się tworzyć ogólnych reguł prawa na podstawie ekstremalnie rzadkich i drastycznych przypadków.

[3] Wrzucenie żaby od razu do wrzątku mogłoby pogrążyć kraj w wojnie domowej. Szeryf hrabstwa Milwaukee, David Clarke:

Dla mnie konfiskata broni byłaby aktem tyrańskim. Mieszkańcy hrabstwa Milwaukee nie muszą się obawiać z mojej strony, że zacznę egzekwować odgórne rozkazy i zabierać im pistolety, karabiny czy jakąkolwiek inną broń albo zmuszać ich do oddawania prywatnego uzbrojenia. Powód jest prosty – nie chcę zginać od kuli. Uważam, że gdyby ktoś naprawdę zechciał egzekwować prawo o podobnych proporcjach, mógłby się spodziewać nadejścia drugiej amerykańskiej rewolucji – i to takiej, że przyćmiłaby ona pierwszą swoim rozmachem.

[To me gun confiscation would be an act of tyranny. So the people in Milwaukee County do not have to worry about me enforcing some sort of order that goes out and collects everybody’s handgun, or rifles, or any kind of firearm and makes them turn them in. The reason is I don’t want to get shot, because I believe that if somebody tried to enforce something of that magnitude, you would see the second coming of an American revolution, the likes of which would make the first revolution pale by comparison.]

[4] Nelson “Pete” Shields III, dyrektor wykonawczy, a potem przewodniczący Handgun Control, Inc., organizacji będącej protoplastą The Brady Center to Prevent Gun Violence, czyli w potocznej mowie “Bandy Brady’ego”, otwarcie postulował wyeliminowanie całej broni krótkiej z obiegu cywilnego w Ameryce (Richard Harris, “Handguns” [w:] “The New Yorker”, 26 czerwca 1976 roku, s. 53-58):

Będziemy stawiać jeden krok za drugim, bez pośpiechu, a biorąc poprawkę na polityczne realia, ten pierwszy z konieczności jest bardzo umiarkowany. Musimy skupić wysiłki na zaostrzaniu prawa i potem znowu na zaostrzaniu kolejnego prawa i kolejnego, i kolejnego. Nasz cel ostateczny, całkowita kontrola broni krótkiej, wymaga czasu. Podstawowy problem to wyhamowanie produkcji i sprzedaży; dalej – wprowadzenie obowiązku rejestracji. Ostatnią rzeczą, z którą będzie trzeba się uporać, jest sprawienie, by posiadanie broni krótkiej i amunicji do niej (poza paroma wyjątkami) stało się do reszty nielegalne.

[We’ll take one step at a time, and the first is necessarily – given the political realities – very modest. We’ll have to start working again to strengthen the law, and then again to strengthen the next law and again and again. Our ultimate goal, total control of handguns, is going to take time. The first problem is to slow down the number of handguns being produced and sold in this country. The second problem is to get handguns registered. The final problem is to make possession of all handguns and all handgun ammunition–except for the military, police, licensed security guards, licensed sporting clubs, and licensed gun collectors–totally illegal.]

[5] Najpierw oburzenie, potem egzaltowanie, jakby panie prezenterki zakrapiały oczy atropiną i siedziały na wibratorach, a na koniec chrząkanie wygadanych półgłówków w roli mędrców i autorytetów. Szczepan Twardoch przeanalizował pod tym kątem polsatowski program “Interwencja”, w którym demonizowanie broni palnej osiągnęło szczyt absurdu (skan pochodzi z książki Twardocha “Zabawy z bronią”, rozdział “Groza! Groza!”, s. 90-92)