Ważny cytat z pracy Buonanno et al. (wytłuszczona kursywa moja):

Inny kłopot przy korzystaniu w celach porównawczych z oficjalnych statystyk policyjnych dotyczy sposobu kodowania przestępstw. Przykładowo: czyn kryminalny skatalogowany w kraju A jako przestępstwo przeciwko mieniu może być podciągnięty pod akt z użyciem przemocy w kraju B. Co jeszcze ważniejsze, definicje przestępstw mogą się zmieniać w obrębie jednego kraju w określonym czasie. W rezultacie opracowanie spójnych procedur mierzenia przestępczości w skali międzynarodowej wymaga od badacza posługiwania się taką metodą, która będzie wolna od błędu niedoszacowania wskaźników wiktymizacji i nieporozumień związanych z klasyfikacją. Nie istnieje żadne statystyczne remedium pozwalające przezwyciężyć ten problem.

[Another problem in using criminal statistics is related to crime classification. Indeed, the classification of crimes may vary across countries, because of different criminal codes. For instance, an act that is a property crime in country A may be classified as a violent crime in country B. More seriously, the crime system classification may change over time in the same country. As a consequence, if one wants to work with a homogeneous measure of crime rates across these different countries, it is required to use a measure that is unaffected both by underreporting and classification issues. No statistical remedy can be found in this case.]

Powyższa teoretyczna konstatacja niesie praktyczne konsekwencje dla kryminologów. Otóż międzynarodowe indeksy przestępczości (w tym również wskaźniki morderstw) są często nieporównywalne między sobą; mogą one co najwyżej służyć do śledzenia dynamiki zmian trendów dla wybranego kraju. Nawet w granicach Unii Europejskiej [1] trudno o dwie nacje, które posługiwałyby się jednakową terminologią w odniesieniu do zabójstw (tabela, referat), a co dopiero mówić o uwzględnianiu perspektywy globalnej czy szerszego spektrum deliktów kryminalnych bez ofiar śmiertelnych. Dygresje, przypisy i generalne komentarze na ten temat można znaleźć w każdym profesjonalnie przygotowanym elaboracie naukowym, zestawiającym przekrojowo statystyki interpersonalnej przemocy, i jak nietrudno zgadnąć, jest to zazwyczaj pierwsza rzecz puszczana w niepamięć.

Nieprzypadkowo pod koniec zeszłego stulecia (1999) ukazał się ostatni publicznie dostępny raport Interpolu mierzący natężenie oraz dystrybucję przestępczości na świecie. Instytucja ta zaprzestała wydawania corocznych aktualizacji z powodu rażących statystycznych nadużyć popełnianych przez dziennikarzy oraz całą rzeszę badaczy zajmujących się przedmiotowym zagadnieniem, i to wszystko pomimo wyraźnego zalecenia zawartego w kolejnych edycjach dokumentu, by nie traktować gromadzonych w nim danych jako podstawy do wartościowania i budowania porównań między różnymi krajami:

The information given is in no way intended for use as a basis for comparisons between different countries.

Analogiczne memento widnieje na stronach tworzonego i udoskonalanego od blisko trzech dekad pod auspicjami Rady Europy projektu “European Sourcebook of Crime and Criminal Justice Statistics”, będącego próbą usystematyzowania chaosu pojęciowego panującego na kontynencie w szeregach lokalnych agencji rządowych. Brak jednolitych definicji przestępstw, wspólnych instrumentów analitycznych oraz uniwersalnych procedur kodujących sprawia, iż rzeczona komparatystyka przekształca się w zajęcie niesłychanie ryzykowne: 

The problems involved are even more serious when it comes to international comparisons, because nations differ widely in the way they organise their police and court systems, the way they define their legal concepts, and the way they collect and present their statistics. In fact, the lack of uniform definitions of offences and sanctions, of common measuring instruments and of common methodology makes comparisons between countries extremely hazardous.

Amerykańskie Federalne Biuro Śledcze (The Federal Bureau of Investigation/FBI) również przestrzega przed wysnuwaniem pochopnych konkluzji na bazie rankingów bezpieczeństwa, nazywając swoje stanowisko długoletnią tradycją sprzeciwiania się stosowaniu wyrwanych z kontekstu statystyk:

The FBI has a long-standing policy against ranking participating law enforcement agencies on the basis of crime data alone.

Poniżej kilka przykładów, ilustrujących skalę zamieszania.

 USA vs UK 

Bardzo popularną narracją w mediach jest zderzanie ze sobą pod względem poziomu bandytyzmu całego terytorium Stanów Zjednoczonych z niepełnym obszarem Wielkiej Brytanii (niepełnym, bo z wykluczeniem Szkocji oraz Irlandii Północnej). O czym się natomiast nigdy nie wspomina w trakcie robienia tych porównań, to kompletne nieprzystawanie do siebie poszczególnych kategorii przestępstw w obydwu krajach, co automatycznie przekreśla jakiekolwiek szanse na przeprowadzenie poprawnej analizy zjawiska z komparatywnej perspektywy. Uwaga ta dotyczy większości istotnych deliktów, na czele z najszerszą grupą czynów kryminalnych, obejmującą ogół przestępstw z użyciem siły fizycznej.

W skrócie: zagregowane wskaźniki “Violent crime” w metodyce federalnych śledczych oznaczają co innego niż incydenty zbiorczo scharakteryzowane przez Home Office jako “Violence against the person”. Dla rachmistrzów FBI są to: premedytowane morderstwo, umyślne spowodowanie śmierci, brutalny gwałt, napaść rozbójnicza oraz napaść przy pomocy niebezpiecznego narzędzia (link). Home Office oferuje dalece bardziej rozbudowaną wersję tej samej listy. Znajdują się na niej wszystkie występki przeciwko zdrowiu i życiu, łącznie z zajściami, które nie zakończyły się okaleczeniem ciała ofiary albo w których sprawca nie korzystał z broni w celu zastraszenia osoby napadniętej. Obok morderstw, gwałtów etc. mamy więc molestowanie seksualne (np. obmacywanie), złośliwe i powtarzające się nagabywanie czy też gesty mogące wywołać niepokój lub publiczną panikę (link) [2], słowem, zachowania kwalifikowane przez FBI do grona “other assaults/sex offenses” i zliczane wyłącznie w formie aresztowań (link).

Jakby tego było mało, dokładniejsza kwerenda zawartości obydwu podstawowych zbiorów ujawnia kolejne rozbieżności w definiowaniu ich paralelnych elementów składowych. Pojęcie gwałtu w federalnych wytycznych mieści w sobie nie tylko stosunki płciowe z użyciem przemocy, dokonywane wbrew woli kobiety przy pełnej penetracji pochwy/odbytu penisem (później rozszerzono tę definicję o penetrację przedmiotem, seks oralny i ataki na mężczyzn [link]), ale również wszelkie próby zgwałceń (link). W ten sposób niesamowicie rozciąga się pulę raportowanych incydentów. W brytyjskich kalkulacjach odwrotnie – rozumienie gwałtu jest zawężone i odnosi się do napaści sfinalizowanej, popełnionej bez zgody ofiary (zobacz hasło “rape” w UGHOCS, s. 25 [link]). Te same normy sztucznego zawyżania wskaźników obowiązują w konfrontacjach z udziałem broni palnej lub białej: Amerykanie pompują sobie statystyki, włączając do przewinień grożenie i usiłowania (link), podczas gdy Brytyjczycy poprzestają na rejestrowaniu przestępstw zwieńczonych ciężkim uszkodzeniem ciała (patrz “grievous bodily harm” w UGHOCS, s. 22).

Nawet tak, wydawać by się mogło, niebudząca wątpliwości kategoria jak zabójstwa podlega pod odmienne standardy kodowania. Podejście brytyjskie cechuje skrupulatność, której brak u Amerykanów. Jeśli w trakcie procesu wyjdzie na jaw, że oskarżony nie dopuścił się jednak morderstwa, tylko działał w samoobronie, względnie zdarzył się nieszczęśliwy wypadek, wówczas do wcześniejszych estymacji HO nanoszone są poprawki odzwierciedlające wyrok sądu (zobacz paragraf 1.3, s. 16-17 [link]), co w efekcie redukuje liczbę zabitych o 13-15 proc. Federalny system protokołowania UCR jest wyraźnie mniej drobiazgowy: sprawa pierwotnie sklasyfikowana przez lokalną policję jako zabójstwo pozostaje zaszufladkowana na tej pozycji do końca, bez szans na wsteczną korektę.

 KOREA POŁUDNIOWA 

W Republice Korei zabójstwa w powiązaniu z gwałtami oraz napadami rabunkowymi lądują na osobnych subindeksach, co skutkuje zauważalnym “odchudzeniem” głównej kategorii (zobacz przypis nr 8).

 JAPONIA 

Było, przypis nr 8.

 KANADA 

Rządowe szacunki pokazują, że w Kanadzie, pomimo relatywnie swobodnego dostępu do broni palnej, zaledwie 2 proc. przestępstw kończy się jej użyciem. W rzeczywistości odsetek ten może być jednak czterokrotnie mniejszy. Kanadyjska policja opracowała bowiem tak absurdalnie pojemną definicję czynów kryminalnych z udziałem broni, że wpadają do niej wszelkie incydenty, w których pistolet, strzelba albo karabin były fizycznie obecne na miejscu zajścia – w uznaniowej odległości od sprawcy i ofiary, ba, mogły znajdować się nawet poza domem albo na strychu w zamkniętym na kłódkę kufrze. W tej metodyce już sama obecność broni, obojętnie, czy została ona faktycznie wykorzystana do zastraszenia i/lub ataku, jest wystarczającą przesłanką do przyklejenia etykiety “firearm-related”.

 ROSJA 

Specyfika rosyjskiego systemu interpretowania zabójstw polega przede wszystkim na tym, że jest on oparty na zliczaniu incydentów (event-based), nie zaś liczeniu ofiar (victim-based). Przykładowo: kiedy w Rosji wybucha bomba i ginie kilkadziesiąt osób, wówczas taki zamach trafia do raportu jako jedno unikalne zabójstwo. Co więcej, gdy w wyniku kryminalnej napaści ofiara umrze w szpitalu, powiedzmy, trzy dni później, zdarzenie to podciągane jest pod “umyślne i poważne uszkodzenie ciała prowadzące do śmierci” (intentional grievous bodily harm leading to death); żeby wylądować we właściwej rubryce, ofiara musiałaby wyzionąć ducha bezpośrednio na miejscu zbrodni. Te oraz inne techniczne subtelności (np. skokowy wzrost liczby niezidentyfikowanych zwłok w kostnicach: 37 tysięcy trupów w roku 2001, 78 tysięcy w roku 2009) sprawiają, że prawdziwa średnia morderstw w Rosji może spokojnie oscylować w granicach ~27 zabitych na sto tysięcy mieszkańców (link).

 ARGENTYNA 

Tutaj z kolei zaniżanie liczby zabójstw odbywa się poprzez wydzielenie subkategorii o nazwie “zgony na skutek zewnętrznej agresji, co do której nie ustalono intencji” (deaths from outside aggression, of unknown intent). “The Economist” informuje, że tylko dzięki tej kombinacji w roku 2011 udało się wymazać 2/3 morderstw ze statystyk. Zobacz też → link.

 MEKSYK 

Precyzyjne oszacowanie liczby zabójstw jest niewykonalne. Rocznie w Meksyku może ginąć 25 tysięcy osób albo 55 tysięcy. Żadna państwowa agencja nie dostarcza wiarygodnych estymacji: Neither INEGI nor SNSP statistics on homicide capture the actual number of killings in Mexico. The true figure is likely much higher than any official estimate (link). Najbardziej ponury scenariusz przewiduje, że na każde morderstwo popełnione przez kartele, policje albo wojsko przypada pięć trupów, które nigdy nie trafiają do raportów (I believe that for every murder – whether committed by criminal organizations or by the government – that does get reported, there are five that do not [link]).

 SZWECJA 

W roku 2005 gruntownie zmodyfikowano definicję gwałtu w szwedzkim kodeksie karnym. Aktualna wykładnia stanowi, że jeśli jedna ze stron nie mogła świadomie wyrazić zgody na partycypowanie w stosunku seksualnym lub innej czynności seksualnej porównywalnej ze stosunkiem “pod względem ciężaru i wagi przewinienia” (in view of the seriousness of the violation), wówczas taki incydent podpada pod gwałt. W praktyce oznacza to, że gwałtem jest np. penetracja palcem odurzonej lub pół-śpiącej dziewczyny na imprezie, co wcześniej traktowane było w statystykach jako przejaw molestowania.

Kolejna kardynalna zmiana w przyjętej legislacji jest taka, że szwedzka policja po zgłoszeniu rozbija przestępstwo na elementy składowe i poszczególne doniesienia rejestruje oddzielnie. W skrajnych wypadkach rzeczona drobiazgowość może prowadzić do sytuacji, w której do pojedynczego zdarzenia (pojedynczej ofiary) przypisana będzie pula kilkunastu albo wręcz kilkudziesięciu gwałtów.

Najważniejsze curiosum: o kwalifikacji danego czynu decyduje w Szwecji notka policyjna, sporządzona przy zgłoszeniu, nawet jeżeli na jej podstawie nie zostaną nikomu postawione zarzuty. Dalej: jeśli osoba poszkodowana nie chce wnieść oskarżeń, a o całym dramacie policja dowiedziała się od rodziców albo chłopaka, to i tak będzie on procedowany jako zgwałcenie, gdyż złożony na komisariacie meldunek dotyczył pierwotnie podejrzenia gwałtu (nieważne, co finalnie wyniknie z tych domysłów).

Krótko: postępowania wszczęte w sprawie zgwałceń wlicza się w Szwecji do statystyk jako pełnoprawne gwałty, nie zważając na chronologicznie późniejsze ustalenia ze śledztwa. Cytat za Szwedzką Krajową Radą Prewencji Kryminalnej (BRÅ): In Sweden a lot of effort is made to register all cases that can be suspected to be rape. As this is done at a very early stage of the process, cases are included that later turn out to be some other sex crime, or even no crime at all. (link)

Na zakończenie uwaga z tego samego źródła, która ładnie spina klamrą treść blognotki:

Analiza porównawcza przestępczości między krajami (np. gwałtów) nie jest możliwa na drodze zestawiania policyjnych statystyk. [It is not possible to evaluate and compare the actual levels of violent crimes (such as rape) between countries by comparing the number of crimes reported to the police.]

_________________

[1] Dla wielu mniejszych europejskich państw zabójstwa podawane w wartościach absolutnych zawsze należały do rzadkości. Badania porównawcze prowadzone na tak skromnej próbie są z natury niezwykle czułe i nawet drobne odstępstwa w liczbie zabitych, spowodowane niekompatybilnością (rosnącą dywergencją) danych wsadowych, mogą zafałszować wyjściowe wskaźniki (np. generując statystycznie istotną korelację tam, gdzie korelacja jest słaba albo żadna).

[2] Na Wyspach zrobiło się ostatnio głośno w temacie tzw. community resolutions (porozumienia stron, czyli sprawca wyraża skruchę, ofiara decyduje się puścić incydent w niepamięć), które stały się zmorą brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości. W założeniu miały dotyczyć błahych przewinień: zakłócania porządku publicznego, niegroźnych napaści, dewastowania mienia etc, tymczasem w rzeczywistości z nowego prawa masowo korzystają sprawcy poważnych przestępstw. Niedawno trąbiło o tym BBC News:

Community-resolutions