Wpis ten dedykuję byłemu dowódcy jednostki GROM, gen. Romanowi Polko. Gdyby nie dyrdymały wygadywane przez niego w telewizji publicznej w porze najwyższej oglądalności, nigdy nie wykrzesałbym z siebie motywacji do powtórnego reanimowania wątku o DGU (Defensive Gun Use). Pozdrowienia wędrują również do ekipy montującej propagandowe kawałki “Panoramy” – tylko potwierdzacie słuszność stanowiska głoszącego, że budynek przy Woronicza należy zaorać razem z fundamentami, a ziemię po nim wypalić. Pełna wersja wyemitowanego przez “Dwójkę” materiału do podejrzenia tu. Dla tych, co chcą uratować swój mózg i unikają kontaktu z TVP, specjalnie wyciąłem kawałek wystąpienia generała:

Wykraść? Jak Denzel Washington w scenie z “Equalizera”?

Głos wojskowego autorytetu mógłbym spokojnie skontrować odnośnikiem do podrozdziału “The Myth of Criminals Taking Guns from Gun-wielding Victims”, zamieszczonego w książce duetu Kleck-Kates, gdzie zostało wyraźnie powiedziane, iż w prawdziwym świecie tego rodzaju incydenty praktycznie się nie zdarzają (This type of incident is in fact virtually nonexistent), sprawa wykracza jednak daleko poza wykwity intelektu medialnych ekspertów i dotyczy większej narracji cyklicznie powracającej w mainstreamie. Otóż celem przemycenia w reportażu akurat tej konkretnej wypowiedzi było zabetonowanie w świadomości odbiorców fałszywego przekonania, że posiadanie broni palnej jest wysoce nieopłacalne i zgubne dla jej właściciela, ponieważ wiąże się nieuchronnie z eskalacją przemocy, względnie z pogorszeniem sytuacji napadniętej ofiary. W następnych akapitach postaram się wyjaśnić, dlaczego takie rozumowanie jest wyłącznie prywatną fantazją Romana Polko i dziennikarzy Telewizji Polskiej bez pokrycia w studiach empirycznych, których konkluzje są dokładnie odwrotne niż spekulacje generała i które w dziedzinie kryminologii pozostają konsekwentnie jednymi z najbardziej ugruntowanych i spójnych twierdzeń [1].

Badania bezpośrednio oceniające skutki rzeczywistych interwencji z bronią palną (tzn. przypadków, kiedy ofiara przemocy użyła jej do zaatakowania bądź odstraszenia napastnika) niezmiennie wykazywały, iż osoby korzystające z tejże broni mają niższe wskaźniki obrażeń aniżeli osoby stosujące alternatywne formy samoobrony.

[Studies that directly assessed the effect of actual defensive uses of guns (i.e., incidents in which a gun was “used” by the crime victim in the sense of attacking or threatening an offender) have found consistently lower injury rates among gun-using crime victims compared with victims who used other self-protective strategies.] 

Cytat pochodzi z raportu sporządzonego w 2013 roku i sumującego dotychczasowy dorobek piśmienniczy w zakresie związku broni palnej z przestępczością, hierarchizującego priorytety badawcze oraz wysuwającego propozycje przyszłych inicjatyw. Jak na ironię, dokument przygotowano na polecenie administracji Obamy i dofinansowano ze świeżo odblokowanych prezydencką dyrektywą funduszy państwowych Centrum Zwalczania i Prewencji Chorób (CDC). Ciężko zatem podważać wiarygodność tego źródła, sugerując, że członkowie komitetu doradczego rekrutujący się z wymienionych w raporcie organizacji chodzą na pasku NRA albo inkasują tłuste czeki od sektora zbrojeniowego, co uwielbiają sprzedawać publice polityczni zwolennicy reglamentacji broni, gdy kończą im się argumenty merytoryczne. Kluczowym fragmentem w tym cytowaniu jest fraza “niezmiennie wykazywały” (have found consistently lower injury rates), stanowiąca adekwatne streszczenie obecnego stanu wiedzy o DGU, akumulowanego na przestrzeni trzech dekad od wczesnych lat 70. XX wieku.

W okresie między rokiem 1980 a 2004 anglojęzyczna literatura przedmiotu wyprodukowała 29 recenzowanych pozycji podejmujących problematykę obrony własnej (SP/self-protection). Spośród nich najbardziej wyczerpujący w sensie rezerwuaru zgromadzonych danych oraz liczby uwzględnionych predyktorów jest artykuł Jongyeona Tarka, będący skondensowaną wersją liczącej 138 stron (łącznie z wykazem referowanych tekstów i charakterystyką zmiennych) pracy dyplomowej, którą Koreańczyk napisał w ramach studiów doktoranckich na Uniwersytecie Stanowym Florydy [2]. Rozprawa poddaje ewaluacji fenomen DGU i zjawisko stawiania oporu przestępcom w szerszym kontekście reagowania na agresję przy pomocy siły fizycznej. Z abstraktu:

W niniejszym studium zmierzono oddziaływanie szesnastu technik samoobrony na trzy typy następstw incydentów kryminalnych, kolejno: przywłaszczenia cudzego mienia, niegroźne dla zdrowia urazy i poważne uszkodzenia ciała. Do analizy wykorzystano pulę 27 595 przestępstw, wypreparowanych z Krajowego Sondażu Wiktymizacyjnego z lat 1992-2001, w których doszło do osobistej konfrontacji ofiary z napastnikiem (…) Uzyskane wyniki potwierdziły, że w porównaniu do zachowań pasywnych czynności obronne, zarówno siłowe, jak i rozjemcze, zmniejszają generalnie u ofiar przemocy szanse odniesienia kontuzji i utraty dobytku. Rozmaite zabiegi defensywne, cechujące się największym stopniem gwałtowności – uwzględniając użycie broni palnej – okazały się najefektywniejsze w redukowaniu ryzyka (…)

[This study assessed the impact of sixteen types of victim self protection (SP) actions on three types of outcomes of criminal incidents: first, whether the incident resulted in property loss, second, whether it resulted in injury to the victim, and, third, whether it resulted in serious injury. Data on 27,595 personal contact crime incidents recorded in the National Crime Victimization Survey for the 1992 to 2001 decade were used (…) Results indicated that self-protection in general, both forceful and nonforceful, reduced the likelihood of property loss and injury, compared to nonresistance. A variety of mostly forceful tactics, including resistance with a gun, appeared to have the strongest effects in reducing the risk of injury.]

Tark zgrupował te +27 tysięcy zajść w pięć subkategorii: napaści o charakterze seksualnym, napaści z użyciem niebezpiecznego narzędzia, rozboje, drobne kradzieże uliczne (larcenies) i włamania z elementem kontaktu domownika z intruzem. Tabela 2 pokazuje, jak kształtował się procentowy udział określonych metod obronnych w relacji do ogółu zarejestrowanych zdarzeń. W przetłumaczonej na język polski wersji tablicy wykluczyłem z oryginalnego zbioru wszelkie kolizje ze złodziejami kieszonkowymi oraz gwałty. Analiza zgłoszonych do NCVS przestępstw seksualnych ujawniła zaledwie jedne przypadek, w którym kobieta zdecydowała się sięgnąć po broń palną w celu odstraszenia agresora, a to za mało, by przeprowadzić stabilne pomiary. Nie bez znaczenia jest również fakt, że Tark i Kleck poświęcili cały oddzielny elaborat na omówienie wyłącznie kwestii neutralizowania ataków gwałcicieli przez uzbrojone ofiary [3]. Co się zaś tyczy nieobecności kieszonkowców, to wystarczy powiedzieć, że na 445 ukradzionych torebek/portfeli/telefonów ani jeden incydent nie skończył się zranieniem osoby okradanej. Dla porządku dodam, że wybór roku 1992 jako daty początkowej podyktowany został względami czysto praktycznymi. Procedury federalne nie wymagały wcześniej od urzędników Biura Spisowego (U.S. Census Bureau) kodowania w formularzach ankietowych informacji o chronologicznym uszeregowaniu kolejnych faz przestępstwa (więcej o tym jakże newralgicznym aspekcie DGU w starym wątku).

tabela_NCVS_1992-2001

Z tego szkicowego zestawienia wynika, że choć na starcie 1/3 wszystkich ofiar przemocy doznała krzywdy fizycznej w takiej bądź innej formie, to prawie nigdy ich obrażenia nie były efektem “stawiania się” przestępcom. Tylko 2 proc. respondentów z NCVS doświadczyło lekkich kontuzji po zainicjowaniu ofensywy, z czego raptem 0.5 proc. zostało dotkliwie zranionych. Ujmując rzecz inaczej: niezależnie od przyjętego kursu w obronie i ciężaru gatunkowego przestępstwa, gdy człowiek zaczyna stawiać opór, prawdopodobieństwo, że ucierpi spada niemal do zera (Tark: Once victims resist, the probability that they will suffer any further injury drops almost to zero, regardless of crime type or form of resistance).

W dokumencie pojawia się jednak wyraźne ostrzeżenie skierowane do czytelników, by nie interpretować tych liczb jako uniwersalnego miernika relatywnej skuteczności poszczególnych metod samoobrony, ponieważ proste różnice procentowe między wskaźnikami obrażeń odzwierciedlają znacznie więcej niż tylko różnice w skutkach działań defensywnych podjętych przez ofiarę (Tark: Readers should not interpret these figures as measures of the relative effectiveness of the various resistance tactics, since simple differences in injury rates reflect more than just differences in the effects of victim actions).

Przykładowo: odczytywana z pominięciem kontekstu rubryka “napaści/pobicia” informuje, że nadspodziewanie wysoki odsetek ofiar, które nacisnęły spust w sytuacji zagrożenia, odniósł uraz po użyciu broni palnej (7.1 proc), podczas gdy ci, którzy postanowili zatelefonować na policję, wyszli bez szwanku z 99.1 proc. incydentów. Czy to oznacza, że w chwili napaści rozsądniej jest wyciągnąć – zamiast pistoletu – telefon i zadzwonić po pomoc?

Ludzie nie reagują na przemoc w sposób losowy. To, z jaką determinacją angażują się w obronę własnego życia i mienia (i czy w ogóle się angażują), jest zawsze wypadkową kombinacji czynników środowiskowych i psychologicznych, a także cech indywidualnych, atrybutów napastnika i być może najważniejsze – okoliczności, w których dochodzi do konfrontacji. Pewne zabiegi defensywne będą zatem bardziej powszechne w warunkach, które niejako z góry faworyzują broniącą się ofiarę w tym sensie, że kiedy ofiara ma szczęście trafić na bandytę nieskorego do brutalnych zachowań albo kiedy znajduje się w dogodnym położeniu, minimalizującym ryzyko odniesienia ran i oferującym duże możliwości uniknięcia kontaktu z prześladowcą, wówczas jest bardzo realne, że skorzysta z innego repertuaru technik obronnych i innego zestawu rekwizytów.

Weźmy przykład z telefonem. Osoby dzwoniące na policję w trakcie trwania przestępstwa są w stanie to zrobić, bo nic nie zagraża bezpośrednio ich życiu. I teraz badacz, interpretując dosłownie wartości procentowe podane w tabelce, łatwo może popełnić błąd polegający na przeszacowaniu efektywności “telefonowania”, które tak naprawdę samo w sobie ma mocno ograniczony (statystycznie nieistotny) wpływ na następstwa incydentu, czyli na fakt, że ofiara wykaraskała się bez uszczerbku na zdrowiu z potencjalnie niebezpiecznej sytuacji. Z drugiej strony, człowiek sięga po ekstremalne środki w ekstremalnych warunkach, co sprawia, iż nawet niezwykle wydajne wysiłki obronne mogą w statystykach wypaść gorzej niż w rzeczywistości z racji tego, że beznadziejny kontekst skojarzony z DGU, w który uwikłane były ankietowane osoby, wygenerował zauważalnie wyższy odsetek urazów niż w przypadku metod mniej drastycznych, lecz przetestowanych w bardziej sprzyjających warunkach. Krótko mówiąc, poprawne wnioskowanie o skuteczności bądź nieskuteczności SP wymaga skontrolowania maksymalnie największego dostępnego spektrum zmiennych objaśniających (independent variables) i dodatkowo skorygowania roboczych pomiarów z tabeli o szereg bodźców zakłócających (confounding factors), które mogłyby zafałszować związek między danym wariantem samoobrony a poszukiwanym rezultatem. W tym celu Tark zaprzągł do dalszej analizy modele wielozmiennowej regresji logistycznej – i jedną ze zmiennych koniecznych do wyizolowania był komfort posiadania wydłużonego czasu reakcji. 

Przez parę ładnych lat za sprawą Alberta Reissa i Jeffreya Rotha (1993) pokutowała w kryminologii opinia, że osoby używające broni dysponują przewagą nad resztą ofiar przemocy w postaci swoistej nadwyżki czasowej, pozwalającej dokładniej przygotować się do obrony (wyjąć pistolet/rewolwer z szafki/sejfu/kabury, załadować magazynek/umieścić naboje w komorach bębna, wycelować etc.). W konsekwencji to nie broń palna per se, ale naddatek czasu – spekulowali Reiss i Roth – odpowiadał za lepszą pozycję DGU w statystykach. Sęk w tym, że nikt nigdy nie potwierdził tego eksperymentalnie ani nie zademonstrował choćby poszlaki wspierającej tę hipotezę. Jest raczej odwrotnie: dowody empiryczne, w tym dowody zebrane przez Tarka, wskazują, że dobywający broni ludzie stawiają czoła dalece bardziej niekorzystnym okolicznościom niż przeciętny cywil, wymuszającym podejmowanie szybkich decyzji. Do tych okoliczności należą: przeważająca (>1) liczba napastników, przestępcy uzbrojeni w broń palną lub białą tudzież będący pod wpływem substancji psychoaktywnych, wreszcie, uszkodzenia ciała doznane przez ofiarę (przypominam, że aż 33.3 proc. respondentów NCVS interweniujących z bronią palną i 40.6 proc. kontratakujących za pomocą innego oręża doświadczyło urazów jeszcze przed przystąpieniem do działań defensywnych). Wobec powyższego wskaźniki ran odniesionych po DGU, choć niskie, mogą być i tak nienaturalnie zawyżone w stosunku do alternatywnych form SP.

lista_zmiennychPozostałe predyktory zaimplementowane w modelu mierzyły cechy charakterystyczne ofiary, agresora i miejsca zdarzenia. Każdy z tych detali, skorelowany ze zdolnością i/lub gotowością osoby zaatakowanej do “wzięcia losu w swoje ręce”, mógł znacząco zniekształcić końcowe wyniki, oddziałując na zmienne, których wartości były estymowane przez tenże model statystyczny. Atuty takie jak przewaga wieku (nazwa kodowa: ADVAGEOF), płci (ADVSEXOF) i przewaga liczebna (ADVNUM) odzwierciedlały siłę napastnika w relacji do wieku, płci i liczebności ofiar. Młodzi mężczyźni z przedziału 15-29 lat, tworzący zwarte grupy [4], kodowani byli najwyżej w hierarchii. Z kwestią młodzieńczego wigoru wiąże się również taki truizm, że im ofiara starsza, tym słabsza, maleje więc prawdopodobieństwo, że będzie się ona zaciekle bronić w toku napadu lub włamania, przez co bandyta może nie widzieć potrzeby obezwładniania jej zaraz na początku incydentu. Dalej: zmienne określające stopień bezpieczeństwa odczuwanego przez ofiarę zdefiniowano jako znajomość otoczenia i możliwość uzyskania pomocy od innych uczestników zajścia – rodziny, przyjaciół, sąsiadów, ewentualnie postronnych obserwatorów. Przestępstwo może być bowiem popełnione w domu (ATHOME), w pobliżu domu (NEARHOME) albo w chronionej przestrzeni publicznej (SECUPUB) typu szkoły, zakłady pracy, centra handlowe, monitorowane ulice. Obecność gapiów – potencjalnych sprzymierzeńców ofiary (OTHEPRES) – z reguły zniechęca napastnika i studzi jego zapał, jednakże asysta członków rodziny na miejscu zdarzenia, w tym zwłaszcza towarzystwo dzieci (FAMIPRES), ma już ambiwalentny wpływ na broniącą się osobę: mobilizujący do walki albo przeciwnie – osłabiający jej wolę oporu z obawy przed sprowokowaniem agresora. Uwzględniono także predyktory opisujące środowisko wiejskie i miejskie (RURAL, URBAN) z uwagi na różną gęstość zaludnienia terenów zurbanizowanych oraz predyktory precyzujące, w jaką broń (palną, nóż, ostry przedmiot) wyposażony był sprawca w momencie dokonywania przestępstwa (OHADGUN, OHADKNIF i OHADSHAP). Wymienione faktory nie wyczerpują rzecz jasna całej listy (patrz rejestr po prawej).

Posiłkując się treścią zeznań złożonych przez Klecka z okazji przesłuchania przed Sądem Okręgowym w Dystrykcie Północnym stanu Kalifornia, rozprawę Tarka zamknąć można w dwóch punktach:

  • Osoby używające broni palnej w ramach czynności defensywnych są mniej narażone na ryzyko odniesienia kontuzji i utraty dobytku niż osoby, które w analogicznych sytuacjach albo w ogóle rezygnują z działania, albo korzystają z innych metod samoobrony (Crime victims who use guns for self-protection are less likely to be injured or lose property than otherwise similar victims in otherwise similar crime situations who either do not resist at all or who use other self-protection strategies.)
  • Spośród wszystkich szesnastu wariantów stawiania oporu wyodrębnionych w formularzu NCVS defensywne użycie broni palnej stanowi najbardziej efektywny sposób zapobiegania poważnym obrażeniom ciała (DGU is more effective in preventing serious injury than any other victim self-protection strategy, among the 16 strategies covered in the NCVS). 

Na zakończenie chciałbym wrócić do wspomnianych 29 tekstów poruszających tematykę SP i wydanych drukiem przed opublikowaniem “Resisting Crime”. Już tylko pobieżny rzut oka na zamieszczone w nich wnioski pozwala zorientować się co do skali wzajemnie wykluczających się zapatrywań autorów na zjawisko obrony własnej. O ile ogromna część badaczy zgadzała się, że w przypadku napaści na tle seksualnym aktywny opór ze strony kobiet zauważalnie neutralizuje niebezpieczeństwo doznania urazu oraz minimalizuje szanse sfinalizowania gwałtu, to podobny konsensus nigdy nie zaistniał w sferze przestępstw nieseksualnych, gdzie często ci sami badacze wypowiadali się przeciwko idei stosowania przemocy w obronie. Argumentowali standardowo, że “stawianie się” jest aktem daremnym, bo zachęca napastnika do zadawania kolejnych obrażeń i w związku z tym zalecali czytelnikom pasywizm lub dyplomację jako logiczne remedium na brutalność w prawdziwym życiu. Stanowczość, z jaką formułowali swoje osądy, różniła się w zależności od rodzaju przestępstwa (inne wyniki dawały pomiary dla włamań, inne dla rabunków, jeszcze inne dla pobić), ale generalnie przejmowanie inicjatywy w defensywie na drodze siłowej nie było rekomendowane. Ten błędny pogląd utrzymuje się niestety w pewnych kręgach do dzisiaj.

Przyczyn występowania obok siebie sprzecznych konkluzji w poszczególnych pracach z dziedziny kryminologii SP należy upatrywać w ich niespójnej metodyce:

  • Wiele eksperymentów opartych było na skromnej, samplowanej nielosowo populacji i niereprezentatywnej próbie przestępstw, zaraportowanych lokalnym organom ścigania; analizowano zgłoszenia odebrane przez dyspozytora w jednym komisariacie albo jakiejś pokrewnej terenowej agencji policyjnej (Prentky, Burgess i Carter /1986/, Weiner /1987/, Fritzon i Ridgeway /2001/); przypadki studentów rekrutujących się z jednego kampusu uniwersyteckiego (Levine-MacCombie i Koss /1986/); przypadki gwałtów, których ofiary szukały pomocy w jednym konkretnym ośrodku wsparcia (Cohen /1984/, Ruback i Ivie /1988/); prześwietlano przestępców osadzonych w tym samym zakładzie karnym i pensjonariuszy leczonych w pojedynczej placówce medycznej (Ullman i Knight /1992/, /1993/); egzaminowano też osoby, które same siebie wytypowały jako kandydatów do wywiadu i partycypowały  w nim ochotniczo (Bart /1981/, Bart i O’Brien /1984/).
  • Ludzie mają tendencję do niezgłaszania policji incydentów, w których obyło się bez uszkodzeń ciała tudzież kradzieży/destrukcji własności, stąd też oficjalne wskaźniki wiktymizacji z konieczności zawierają skrzywienie na niekorzyść spraw “zwycięskich” dla ofiar przestępstw. Tę prawidłowość odnotowali już w 1976 roku, czyli w okresie, kiedy prace nad SP dopiero raczkowały, autorzy Hindelang i Gottfredson, podkreślając, że systematycznie ignorowanie tego fenomenu przez kryminologów może prowadzić do bagatelizowania efektywności rozmaitych zabiegów obronnych. 
  • Zasygnalizowane wyżej skrzywienie nasila się, gdy w grę wchodzi DGU.
  • Generalizacja i zawężanie kategorii działań defensywnych. Mimo iż przed rokiem 1986 sondaż NCVS rozróżniał osiem typów czynności obronnych, a po roku 1986 rozszerzył ten katalog do szesnastu, to większość badaczy uparcie rozbijała respondentów-ofiary na dwie, maksymalnie trzy grupy: tych, którzy przyznali się w rozmowie do stosowania rozwiązań siłowych, oraz tych, którzy w obliczu zagrożenia zaniechali fizycznego kontaktu, co miało potem przełożenie na uproszczony sposób klasyfikowania całego wachlarza technik samoobrony według prymitywnego klucza “z użyciem siły” i “bez użycia siły” (Block i Skogan /1986/, Marchbank i wsp. /1990/, Ullman /1998/, Fritzon i Ridgway /2001/, Bachman i wsp. /2002/). W efekcie pierwsza kategoria łączyła w sobie tak odległe przypadki jak atak bronią i ucieczka na piechotę. Nietrudno zgadnąć, że wymieszanie nieprzystających do siebie i skojarzonych z różnym stopniem ryzyka wariantów SP niwelowało unikalne cechy wybranych form oporu i “spłaszczało” wyniki pomiarów. 
  • Praktycznie wszyscy badacze, którzy sceptycznie postrzegali radykalne formy SP, polegli na odcinku zrekonstruowania chronologii zdarzeń: nie potrafili (albo nie mogli) umiejscowić momentu odniesienia ran przez ofiarę w łańcuchu przyczynowo-skutkowym danego incydentu (ponownie odsyłam do starego wpisu).

___________________

[1] Mowa o kryminologii jako tradycji naukowej skodyfikowanej jeszcze w XVIII wieku przez oświeceniowych jurystów i socjologów. Cesare Beccaria, włoski prawnik i pisarz polityczny, w rozdziale czterdziestym zbioru esejów “O przestępstwach i karach” (1764) zanotował uniwersalne prawdy dotyczące defensywnego użycia broni:

Głównym źródłem legislacyjnych pomyłek i niesprawiedliwości jest wypaczone rozumienie utylitaryzmu. Ustawodawca posługuje się błędną koncepcją użyteczności, gdy, przykładowo, zbyt dużą uwagę poświęca jakiemuś konkretnemu udogodnieniu kosztem długofalowych korzyści; (…) gdy odrzuca tysiące realnych dobrodziejstw z powodu jednej wyimaginowanej tudzież błahej uciążliwości; gdy pozbawia ludzi dostępu do ognia z obawy przed pożarem albo dostępu do wody ze strachu przed utonięciem; (…).

Prawa zakazujące noszenia broni działają podobnie: rozbrajają wyłącznie tych, którzy nie są ani skłonni, ani zdeterminowani do popełniania zbrodni. Bo czy można przyjąć, że ci, którzy nie mają skrupułów gwałcić najbardziej uświęconych praw ludzkich i najbardziej fundamentalnych reguły społecznych, szanować będą zakazy mniejszej wagi, które można naruszać niewielkim wysiłkiem i bezkarnie? Czy egzekutywa tych praw nie doprowadzi do zaniku indywidualnej wolności (…)? Takie prawa z całą pewnością czynią sytuację gorszą dla osoby zaatakowanej niż dla atakującej; służą raczej zachęcaniu niż zapobieganiu zabójstwom, ponieważ człowieka uzbrojonego zaatakować trudniej niż nieuzbrojonego.

A principal source of errors and injustice, are false ideas of utility. For example; that legislator has false ideas of utility, who considers particular more than general conveniences; (…) who would sacrifice a thousand real advantages to the fear of an imaginary or trifling inconvenience; who would deprive men of the use of fire for fear of being burnt, and of water for fear of their being drowned; (…).

The laws of this nature, are those which forbid to wear arms, disarming those only who are not disposed to commit the crime which the laws mean to prevent. Can it be supposed, that those who have the courage to violate the most sacred laws of humanity, and the most important of the code, will respect the less considerable and arbitrary injunctions, the violation of which is so easy, and of so little comparative importance? Does not the execution of this law deprive the subject of that personal liberty (…)? It certainly makes the situation of the assaulted worse, and the assailants better, and rather encourages than prevents murder, as it requires less courage to attack armed than unarmed persons.

[2] Notka biograficzna: zanim trafił na Florydę, Jongyeon Tark spędził ponad siedem lat w mundurze służb porządkowych w Seulu, kolejno w wydziale dochodzeń kryminalnych, agencji ds. zapobiegania przestępczości oraz w szeregach formacji zajmującej się tłumieniem zamieszek. Awansował do rangi porucznika. Ukończył z wyróżnieniem Koreańską Narodową Wyższą Szkołę Policji na kierunku prawo. Po przybyciu do USA kontynuował karierę akademicką pod okiem Gary’ego Klecka (współpraca między oboma panami trwa do dzisiaj – Kleck był promotorem Koreańczyka, stąd też jego nazwisko znalazło się w papierze obok nazwiska podopiecznego dla podniesienia prestiżu publikacji). Aktualnie Tark piastuje stanowisko profesora na Uniwersytecie Hannam w swoim ojczystym kraju, specjalizując się w zagadnieniach z pogranicza kryminologii i prawa karnego.

[3] “Resisting Rape: The Effects of Victim Self-Protection on Rape Completion and Injury”, 2014 (link):

Podsumowując, większość czynności defensywnych – z zastosowaniem siły lub bez – albo znacząco obniża ryzyko sfinalizowania przestępstwa, albo nie ma żadnego istotnego statystycznie wpływu na przebieg gwałtu. Mowa zwłaszcza o takich działaniach jak atak bez broni, szamotanina, ucieczka i próby zwrócenia na siebie uwagi, które w przebadanej grupie okazały się redukować szanse ukończenia gwałtu o więcej niż 80 proc. w stosunku do postaw cechujących się biernością. Dalej: pomimo iż nie udało się zebrać wystarczająco dużo incydentów, by otrzymać silną statystyczną korelację, to te kilka przypadków (9), kiedy ofiara użyła albo zagroziła użyciem dowolnego oręża, okazały się stuprocentowo skuteczne w prewencji i unikaniu urazów.

[To summarize, most SP actions, both forceful and non-forceful, either significantly reduce the risk of rape completion or have no significant effects.  In particular, actions such as attacking without weapons, struggling, running away or hiding, and trying to attract attention or help appear to reduce the risk of rape completion more than 80% compared to nonresistance. Further, although there were too few sample cases for associations to be statistically significant, the few sample instances of rape victims using weapons to resist appear to have been completely effective in preventing rape completion and avoiding post-self-protection injury, given that none of the nine sample cases resulted in a completed rape or post-SP injury.]

[4] Tuscon, Arizona, czterech włamywaczy podjeżdża pod dom z zamiarem dokonania zbrojnego napadu. Nagranie pochodzi z kamery zainstalowanej na zewnątrz. Sprawcy, Meksykanie: Jose Manuel Chavez (21), Alejandro Durazo (22), David Gutierrez (22) i Jesus Mendivil (23) zostali schwytani i aresztowani, ostatni wpadł w 2011 roku (materiał zarejestrowano w 2009). Wg zeznań sąsiadów, była to pierwsza taka strzelanina w okolicy od 20 lat: