Jeszcze raz o strefach wolnych od broni

Spośród wielu obietnic złożonych przez Obamę z okazji niedawnego orędzia inicjującego szósty rok jego urzędowania, jeden akapit w szczególności zwrócił moją uwagę: Bycie obywatelem oznacza stawanie w obronie ludzkiego życia, odbieranego nam każdego dnia przez przemoc z użyciem broni palnej. Jak ten kraj długi i szeroki, widziałem odwagę, z jaką rodzice, uczniowie, osoby duchowne oraz funkcjonariusze policji mówią “nie boimy się” i z poparciem Kongresu albo bez niego zamierzam czynić starania, by położyć kres tragediom nawiedzającym niewinnych Amerykanów w kinach, centrach handlowych czy szkołach takich jak Sandy Hook. [Citizenship means standing up for the lives that gun violence steals from us each day. I have seen the courage of parents, students, pastors, and police officers all over this country who say “we are not afraid” and I intend to keep trying, with or without Congress, to help stop more tragedies from visiting innocent Americans in our movie theaters and our shopping malls, or schools like Sandy Hook.] Od publiki gromkie brawa, ode mnie – przeciągłe, ostentacyjnie ziewnięcie. W grudniu zeszłego roku, tuż po oficjalnej sesji otwierającej 82. Zgromadzenie Ogólne Interpolu w kolumbijskiej Kartagenie, sekretarz generalny tej instytucji, Ronald K. Noble, wyłamał się spod tyranii dominującego na salonach dyskursu i powiedział coś, co … Continue reading Jeszcze raz o strefach wolnych od broni