swiss_fotoPrzez ponad 700 lat – od momentu zawarcia symbolicznego przymierza na łące Rütli w roku 1291 do uchwalenia federalnej ustawy o broni i amunicji znanej jako The Federal Weapons Law – większość szwajcarskich kantonów w minimalnym stopniu ingerowała w prawo ludzi do posiadania i noszenia prywatnego oręża. Żeby lepiej wytłumaczyć, co rozumiem przez “w minimalnym stopniu”, ujmę to tak: do roku 1999 w Szwajcarii łatwiej było dostać broń palną niż na Południowym-Zachodzie USA.

Jeremy Clarkson (angielski dziennikarz telewizyjny) o swoim pobycie w kraju Helwetów (cytat pochodzi z książki “I Know You Got Soul”):

Kiedyś, gdy pracowałem w Szwajcarii, gość z klubu motocyklowego zaproponował mi za 300 funtów zakup nowiutkiego AK47, wciąż jeszcze zawiniętego w pergaminowy papier pakowy. Na dokładkę dorzucił jeszcze tysiąc sztuk amunicji. “Trzymaj – powiedział. – Wypróbuj go!” I wypróbowałem, strzelając w podkład kolejowy, znajdujący się jakieś 50 metrów w dole, na dnie kamieniołomu. Efekt był zdumiewający. Kule rozwaliły podkład na dwie części, które znalazły się w odległości trzech metrów od siebie. (…) Mój Boże, co to był za sprzęt! Byłem przepełniony gorącym pragnieniem zabrania go ze sobą i już nawet obmyślałem sposoby prześlizgnięcia się z nim przez kontrolę celną.

[Once, while I was working in Switzerland, a Hell’s Angel offered me abrand-new AK47, still in its greaseproof wrapping paper, for £300.He would even have thrown in a thousand rounds of ammunition for good measure.‘Here,’ he said, ‘try it out.’ And so I did, firing at a railway sleeper maybe 60 yards away at the bottom of a quarry. The effect was astonishing. The bullets smashed the sleeper into two pieces that ended up ten feet from one another. (…) God, what a tool. I was filled with a fervent wish to take ithome and even thought about ways it might be smuggled pastcustoms.]

Innym razem Clarkson został zatrzymany przez szwajcarską drogówkę, mając przy sobie w samochodzie na widoku załadowany karabin maszynowy. Gliny nie zareagowały – jedynie podeszli do niego, zmierzyli poziom dźwięku i poinformowali, że nie może jeździć takim autem po okolicy, bo za bardzo hałasuje:

Stephen P. Halbrook w Citizens in Arms notuje: 

Przez całe stulecia swojego istnienia szwajcarskie kantony nie krępowały wolności posiadania i noszenia broni żadnymi prawnymi ograniczeniami. Każdy pełnoletni mężczyzna był jednak zobowiązany do zaopatrzenia się w broń w celu odbycia służby wojskowej. W drugiej połowie XX wieku niektóre kantony zaczęły wymagać pozwoleń na noszenie pistoletów, pobierać opłaty urzędowe przy zakupie określonych rodzajów broni oraz narzucać inne restrykcje – przy czym nigdy nie kolidowały one z wszechobecnymi turniejami strzeleckimi. Z drugiej strony zawsze można było uniknąć tych regulacji – wystarczyło udać się do sąsiedniego kantonu, który niczego takiego nie praktykował, i tam nabyć upragnioną broń. Na pozostałych obszarach federacji obywatel nie potrzebował bowiem pisemnej zgody policji, aby nosić pistolet, rewolwer czy samopowtarzalny karabin. Pozwolenie było wymagane tylko w sytuacji, gdy chciałeś nabyć karabin maszynowy, który nie stanowił własności armii. Handel tłumikami nie podlegał kontroli. Rząd szwajcarski odsprzedawał nawet kolekcjonerom w cywilu nadwyżki wojskowego wyposażenia – działka przeciwlotnicze, ciężkie karabiny maszynowe i haubice.

[For centuries, the Swiss cantons had no restrictions on keeping and bearing arms, though every male was required to provide himself with arms for militia service. By the latter part of the 20th century, some cantons required licenses to carry pistols, imposed fees for the acquisition of certain firearms (which could be evaded by buying them in other cantons), and imposed other restrictions – albeit never interfering with the ever-present shooting matches. In other cantons – usually those with the lowest crime rates – one did not need a police permit for carrying a pistol or for buying a semiautomatic, lookalike Kalashnikov rifle. A permit was necessary only for a non-militia machine gun. Silencers or noise suppressors were unrestricted. Indeed, the Swiss federal government sold to civilian collectors all manner of military surplus, including antiaircraft guns, cannon, and machine guns.]

Podsumowując – Szwajcaria i broń palna przed rokiem 1999:

  • Prawodawstwo leżało w kompetencji poszczególnych kantonów, nie było regulowane na szczeblu centralnym.
  • Przed rokiem 1999 panowała w Szwajcarii dosłownie i w przenośni “wolnoamerykanka”. Wiele aspektów związanych z komercyjnym obrotem bronią na rynku cywilnym i szczegółami jej nabywania puszczono na żywioł. Na stronach Biblioteki Kongresu Stanów Zjednoczonych można przeczytać, że Szwajcarzy przejawiali wolnorynkowe nastawienie do broni palnej (laissez faire attitude toward firearms).
  • Handlu bronią między kantonami nie krępowały żadne formalne obostrzenia; broń zakupiona w jednym kantonie mogła być swobodnie przetransportowana i używana na obszarze sąsiedniej jurysdykcji.
  • W późnych latach 60. kantony zaczęły stopniowo nakładać na swoich obywateli obowiązek posiadania zezwolenia na zakup pistoletów i rewolwerów od handlarzy detalicznych – tzw. Waffenerwerbsschien; pozwolenia wydawały komisariaty policji w granicach danego regionu. Ostatnim okręgiem, który wprowadził ten wymóg, był Bern. 
  • Konieczność okazania zezwolenia dotyczyła tylko broni krótkiej, karabiny i strzelby można było nabywać z marszu i nie podlegały one rejestracji.
  • Transfery broni z rąk do rąk, czyli wszelkie transakcje prywatne poza koncesjonowanymi punktami sprzedaży (np. w obrębie rodziny), nie podlegały pod reżim regulacyjny aż do roku 2008.
  • Poza kilkoma większymi ośrodkami miejskimi nie istniały restrykcje w zakresie noszenia publicznie broni długiej, natomiast połowa kantonów wymagała zezwoleń na noszenie ukrytej broni krótkiej (uzyskiwał je każdy chętny, kto ukończył osiemnaście lat i nie był notowany).
  • Dozwolone były kamizelki kuloodporne, pociski grzybkujące, tłumik dźwięku, tłumik płomieni, laserowe wskaźniki celu, bagnety, noktowizory etc. 
  • Amunicja udostępniana przez rząd na okoliczność wojny musiała być przechowywana w zapieczętowanych “puszkach” i nie mogła być zużywana do innych celów.
  • Sprzedaż amunicji (także tej “rządowej”) podlegała prowizorycznej “rejestracji” wyłącznie przy zakupie w prywatnym sklepie z bronią i cały proces sprowadzał się do zanotowania nazwiska kupującego w książce rachunkowej.
  • Amunicję można było spokojnie dostać także na strzelnicach (w latach 90. w Szwajcarii funkcjonowało ponad trzy tysiące ośrodków treningowych dla cywilów), przy czym tutaj uwaga od Davida Kopela: Teoretycznie amunicja zakupiona na strzelnicy powinna na niej pozostać, ale w praktyce niewielu ludzi w ogóle wie o istnieniu tej zasady, a co za tym idzie – nikt jej nie przestrzega. [Technically, ammunition bought at the range must be used at the range, but the rule is barely known and almost never obeyed.]  
  • U schyłku zimnej wojny rząd szwajcarski odpłatnie rozdawał wszystkim chętnym, którzy przeszli gruntowną weryfikację niekaralności, wojskowy arsenał: ciężkie karabiny maszynowe, działka przeciwczołgowe, działka przeciwlotnicze, haubice oraz granatniki, które musiały być składowane w piwnicach pod kluczem na wypadek sowieckiej inwazji. Jak podkreśla Kopel, mimo iż do zakupu tej broni niezbędne było osobne zezwolenie od lokalnych władz, to wbrew pozorom samo uzyskanie licencji było relatywnie proste i wpisywało się w liberalne prawodawstwo; broń ta podlegała oczywiście rejestracji; podobno około sześćset tysięcy Szwajcarów posiadało wtedy jakiś rodzaj karabinu maszynowego (przykładowa kolekcja).
  • Pod koniec lat 50. karabin powtarzalny model 1931 (K31) został uznany za przestarzały i zastąpiony karabinem szturmowym Sturmgewehr 1957 (Stgw 57), wyposażonym w magazynek na 24 naboje, umożliwiającym prowadzenie ostrzału w trybie ognia ciągłego (po wdrożeniu tej broni około dwieście tysięcy egzemplarzy Stgw 57 złożono w arsenałach, gdzie były przerabiane na modele samopowtarzalne, po czym oferowane w sprzedaży obywatelom po zaniżonej cenie sześćdziesięciu franków za sztukę).
  • Nasycanie bronią palną szwajcarskiego obiegu cywilnego szacuje się na 3.5-5 milionów jednostek, co plasuje Helwetów – w zależności od tego, którą wielkość uznamy za najbardziej wiarygodną – na drugim, trzecim lub czwartym miejscu na świecie (pięć milionów to kalkulacje Richarda Mundaya, autora “Most Armed & Most Free?” – moim zdaniem najlepszej książki o Szwajcarii i broni palnej, jaka kiedykolwiek ukazała się na rynku; wydana w 1996 roku, czyli obejmuje najciekawszy okres historii, bo ten sprzed federalnej reformy).

swiss_foto2Żeby mieć jako takie porównanie, jak bardzo zmieniły się przepisy po roku 1999, najlepiej spytać samych Szwajcarów o np. dostępność broni samoczynnej.

Po uchwaleniu The Federal Weapons Law wszelkie gadżety typu tłumiki, bagnety, celowniki laserowe, amunicja dum-dum oraz broń maszynowa stały się z dnia na dzień “owocami zakazanymi” i wpadły do kategorii akcesoriów objętych prohibicją (forbidden weapons and accessories), tj. niesprzedawalnych komercyjnie na rynku cywilnym. Aby sobie dzisiaj postrzelać z takiej broni, trzeba najpierw zdobyć specjalną rządową “autoryzację”, czyli rodzaj czasowego zezwolenia (Sonderbewilligung = Special Permit). Poziom trudności w starciu z biurokracją różni się w zależności od kantonu – ponoć w Genewie można uzyskać je w miarę łatwo, a już w Zurychu jest to praktycznie niemożliwe. Otrzymawszy “autoryzację”, należy dokładnie sprecyzować, na której strzelnicy będziemy przebywać, którego dnia i o której godzinie. Pogwałcenie warunków umowy pociąga za sobą dramatyczne konsekwencje – władze konfiskują całą posiadaną kolekcję i jej właściciel dostaje dożywotni zakaz kupowania czegokolwiek, co ma związek z bronią. Wydanie upoważnienia kosztuje 150 franków szwajcarskich i jest jednorazowe, tzn. wygasa po opuszczeniu strzelnicy.

  • AKTUALIZACJA 21/05/2016

Jak kupić broń palną w Szwajcarii po roku 1999 (grafika w pełnej rozdzielczości otworzy się w osobnym oknie po kliknięciu na obrazek):