W pracach Davida Hemenwaya, dyrektora Harwardzkiego Centrum Badania i Kontroli Urazów (Harvard Injury Control Research Center, skrót HICRC). Kwerendy nieobrobionych materiałów oraz formularzy kodowych przesłanych do internetowego archiwum ICPSR [1] dokonał Gary Kleck z Uniwersytetu Stanowego Florydy, uważany powszechnie w środowisku akademickim za czołowego specjalistę w dziedzinie kryminologii defensywnego użycia broni palnej w USA. W dalszej części wpisu będę posługiwał się na przemian akronimami (S)DGU lub DGU, które pochodzą od angielskiej frazy Self-Defensive Gun Use.

W latach 1996 i 1999 Hemenway zrealizował dwa sondaże, mierzące częstość występowania przypadków DGU. Redagując końcowy raport, był doskonale świadomy, że uzyskał rezultaty siedmiokrotnie i dziesięciokrotnie wyższe aniżeli te generowane w ramach federalnych ankiet NCVS [2,3]. Asekuracyjnie więc uprzedził ewentualnych odbiorców, żeby ci nie ekstrapolowali tych wyników na resztę populacji kraju i nie tworzyli na ich podstawie absolutnej liczby DGU, ponieważ nawet minimalny błąd w pomiarach, spowodowany choćby efektem teleskopowym (wydłużeniem dystansu czasowego – respondenci przypominają sobie zdarzenia, które miały miejsce wcześniej niż faktycznie), mógłby radykalnie spreparować rzeczywistość, rozdymając całkowity wolumen DGU o kilka rzędów wielkości. Szkopuł w tym, że to nie teleskopowaniem Hemenway powinien się zadręczać. Jak się za moment wyjaśni, niedoszacowanie zjawiska defensywnego użycia broni jest w jego sondażach znacznie większym problemem niż teoretyczne przeszacowanie. Pomimo bowiem wyraźnego odchylenia w górę w stosunku do rządowych standardów, średnie estymacje Hemenwaya dotyczące (S)DGU z roku 1996 i tak osiągnęły najniższy poziom wśród wszystkich czternastu sondaży przeprowadzonych w ciągu trzech dekad przez rozmaite prywatne organizacje, instytucje badawcze czy też konglomeraty medialne, natomiast wyliczenia z roku 1999 tylko w niewielkim stopniu odstawały od drugiego w kolejności najniższego rezultatu w historii. Istnieją mocne przesłanki, by domniemywać, że ta dywergencja była wypadkową rozmyślnych decyzji animatorów eksperymentu.

  • Metoda 1: eliminowanie kluczowych wyrażeń z konstrukcji pytań

Na kartach kwestionariusza z roku 1996 oryginalne pytanie o (S)DGU brzmiało następująco:

Czy na przestrzeni minionych 5 lat użył/użyła pan/pani broni palnej w akcie samoobrony przeciwko osobie albo ludziom? [In the past 5 years, have you used a gun in self-defense to protect yourself from a person or people?] (podkreślenie było w papierach ICPSR)

Zapytanie z roku 1999 zostało kosmetycznie przeprojektowane:

Czy na przestrzeni minionych 5 lat użył/a, okazał/a lub wyciągnął/ęła pan/pani broń palną w akcie samoobrony przeciwko osobie albo ludziom? [In the past 5 years, have you used, displayed or brought out a gun in self-defense to protect yourself from a person or people?]

Proponuję uważnie porównać budowę zacytowanych pytań z wariantami, które znalazły się w czterech najważniejszych sondażach, poprzedzających wydanie artykułów Hemenwaya [4]. Z miejsca rzuca się w oczy deficyt wielu krytycznych zwrotów. Brakuje jasnego sprecyzowania, że do zbioru DGU kwalifikują się również incydenty, gdzie obyło się bez naciskania na spust i oddania strzału (even if it was not fired); zabrakło też wzmianki o ochronie innych osób (or someone else) oraz uściślenia, że bronić można dóbr materialnych bądź czyjejś własności (or for the protection of property). Te odstępstwa od żelaznych reguł sztuki w żadnym razie nie są neutralne. Autorzy nigdy nie raczyli wytłumaczyć swoim czytelnikom, czemu zdecydowali się na nowo wymyślić koło i wyrugować ze zdań aż tak istotne elementy składowe, redukując w ten sposób drastycznie liczbę potencjalnych zgłoszeń o DGU.

  • Metoda 2: zadawanie mętnych pytań-pułapek

Hemenway zaplanował sobie, że zanim zacznie maglować respondentów w sprawie (S)DGU, wyłuska od nich zeznania na temat przejawów złowrogiego eksponowania broni (hostile gun displays). Nie byłoby w tym nic specjalnie dziwnego, gdyby nie fakt, że w obydwu sondażach zagadnienie “eksponowania broni palnej ze złymi intencjami” ujęto dość zagadkowo:

1996 → Czy na przestrzeni ostatnich pięciu lat ktokolwiek okazał albo wyciągnął broń palną z wrogimi zamiarami, nawet jeżeli sytuacja ta nie odbywała się w trakcie popełniania czynu karalnego? [In the past five years, has anyone displayed or brought out a gun in a hostile manner, even if this event did not take place during the commission of a crime?]

Harwardzki profesor obstaje przy wersji, że w ankiecie z roku 1999 uzupełnił rzekomo pytanie o klarujący zwrot “against you” – Czy ktokolwiek okazał lub wyciągnął przeciwko panu/pani broń palną z wrogimi zamiarami? – co implikowałoby motywację stricte kryminalną, przeczy temu jednak zawartość kwestionariusza, w którym stoi jak byk:

Z grubsza ile razy na przestrzeni ostatnich pięciu lat ktokolwiek użył, okazał albo wyciągnął broń palną z wrogimi zamiarami? [In the past five years, approximately how many times has anyone used, displayed or brought out a gun in a hostile manner?] [5]

Bałamutna enigmatyczność powyższych pytań nie pozwala odszyfrować, do czego konkretnie się one odnoszą. Fraza “czy ktokolwiek” (has anyone) otwiera możliwości na przynajmniej trzy równoprawne interpretacje – że chodzi o to, co ktoś zrobił respondentowi (w sensie: dopuścił się przestępstwa, zastraszył bronią), albo o to, co respondent zrobił komuś (złowrogo pogroził bronią w defensywie), lub w ogóle nie ogranicza się do zachowań wymagających aktywnego, bezpośredniego zaangażowania ze strony respondenta i obejmuje jedynie zdarzenia, których ten był świadkiem, względnie o których usłyszał z drugiej ręki (w ankiecie z 1996 roku z grupy 121 osób, deklarujących na starcie doświadczenie złowrogiego eksponowania broni palnej, tę trzecią alternatywę wskazało 31 podmiotów).

Gdzie tkwi pułapka? Otóż jeśli respondent odczytał zapytanie o hostile gun displays w sposób sugerujący DGU (co jest wielce prawdopodobne, gdyż działania obronne z samej natury mają złowrogi charakter dla i wobec agresora), wówczas przy następnym pytaniu – tym faktycznie mierzącym DGU – mógłby spokojnie pomyśleć, że już udzielił na nie odpowiedzi i sondują go teraz powtórnie, lecz pod kątem jakichś dodatkowych okoliczności, kiedy sięgnął po broń w defensywie. W efekcie albo zaraportowałby do puli kolejny przypadek użycia broni (na końcu i tak liczony jako jedna osoba), albo odpowiedziałby negatywnie na właściwe zapytanie o DGU, co automatycznie przełożyłoby się na sztuczne niedoszacowanie powszechności zjawiska. I tak źle, i tak niedobrze, chciałoby się rzec.

  • Metoda 3: nadmierne rozciąganie dozwolonego zakresu pamięci

Jest to niewątpliwie najbardziej niezrozumiały aspekt eksperymentu Hemenwaya. Dla obydwu swoich sondaży wyznaczył on długość tzw. zakresu pamięci (recall period) na pięć lat. Innymi słowy, polecił ankieterom, żeby ci wypytywali respondentów o (S)DGU, które miało miejsce w pięcioletnim okresie poprzedzającym wywiad. Hemenway i wsp. postąpili tak wbrew wszelkim empirycznym obserwacjom oraz instrukcjom zamieszczanym w literaturze naukowej, która od dekad stanowczo akcentuje znaczenie krótszych cezur czasowych w procesie pozyskiwania od respondentów-ofiar większej ogólnej liczby meldunków o pokrzywdzeniu przestępstwami. Generalna zasada: im recall period dłuższy, tym więcej informacji ginie w ludzkiej niepamięci. Mózg po prostu zapomina o rzeczach, które działy się dawniej. Testy na ofiarach przestępstw, włączając w to napaści seksualne, wykonywane na żądanie Departamentu Sprawiedliwości, dowodzą, iż zdefiniowanie dwunastomiesięcznej cezury obniża wskaźnik zgłaszalności o ~1/3 w stosunku do interwału półrocznego [6]. Gwoli przypomnienia – dwanaście miesięcy to recall period w ankietach Klecka i Gertza, Cooka i Ludwiga czy Mausera. Wszystkie one dały sumę DGU daleko wykraczająca poza najlepsze prognozy Hemenwaya.

  • Metoda 4: tendencyjne próbkowanie

W sondażach harwardczyków subpopulacja statystycznie najmocniej narażona w Ameryce na fizyczne, przestępcze konfrontacje z wykorzystaniem broni palnej (dorośli mężczyźni, dorośli czarnoskórzy mężczyźni i dorośli czarnoskórzy mężczyźni zamieszkujący zubożałe dzielnice) nie jest dostatecznie reprezentowana, czyli adekwatnie do swojego udziału w liczbie ludności w skali kraju (Kleck → link). Przedstawiciele tej podgrupy demograficznej, z racji wysokiego ryzyka padnięcia ofiarą ulicznej napaści, częściej doświadczają również okazji do użycia broni w defensywie. Hemenway nigdy nie zdradził, czemu nie skorygował tak ewidentnej pomyłki w doborze próby.

Podsumowując – twórcy badań, projektowanych z myślą o jak najlepszym mierzeniu zasięgu i masowości występowania cywilnych przypadków DGU, powinni:

  • limitować długość zakresu pamięci do maksymalnie jednego roku;
  • najpierw pytać o DGU, potem o przestępczą wiktymizację;
  • informować wprost o możliwości raportowania obrony innych ludzi;
  • informować wprost o możliwości raportowania obrony mienia;
  • informować wprost o możliwości raportowania DGU, gdy obyło się bez wystrzału;
  • informować wprost o możliwości raportowania DGU, gdy sprawcą był ktoś znany ofierze;
  • unikać tradycyjnych rozmów telefonicznych i wywiadów bezpośrednich [7].

Przedsięwzięcie Hemenwaya nie spełniło żadnego z tych punktów, co w konsekwencji doprowadziło do zafałszowania w dół liczby DGU przy równoczesnym nierealistycznym rozdęciu puli incydentów sklasyfikowanych jako “złowrogie grożenie bronią” i błędnie utożsamionych z całością czynów kryminalnych.

Zupełnie odrębnego potraktowania wymaga brawurowe twierdzenie pana eksperta od spraw zdrowotnych, jakoby ogromna większość epizodów (S)DGU polegała na zastraszaniu tudzież eskalowaniu prozaicznych, międzysąsiedzkich konfliktów i w związku z tym była fenomenem społecznie niepożądanym czy wręcz nielegalnym w świetle obowiązujących norm prawnych. Od chwili publikacji artykułu w roku 2000 argumentacja o szkodliwości (S)DGU przewijała się wielokrotnie przy okazji jego oficjalnych prelekcji – tutaj trzynaście lat później na warsztatach zorganizowanych pod egidą Narodowej Akademii Nauk, Inżynierii i Medycyny:

“Priorities for Research to Reduce the Threat of Firearm-Related Violence”
NASEM Health and Medicine Division, 23/04/2013

Przeciwnicy broni palnej uwielbiają powoływać się na ten urywek twórczości Hemenwaya, ale już wytłumaczenie, jaką drogą on do tych wniosków doszedł, leży poza ich kompetencjami.

Tymczasem droga ta ma niewiele wspólnego z naukami empirycznymi.

Aby była jasność – Hemenway wysnuł swoje bezprecedensowe konkluzje na bazie wyłącznie roboczych interpretacji sędziowskich. Rozesłał pięciu anonimowym sędziom z trzech różnych stanów (Massachusetts, Kalifornia i Pensylwania) streszczenia 35 przypadków (S)DGU, które własnoręcznie sporządził (aczkolwiek nie przetrwała żadna pisemna dokumentacja, jak się do tego zabrał; nie istnieją też transkrypcje wypowiedzi respondentów ani kopia wykazu instrukcji dla sędziów), i ci urzędnicy krótko potem wyrazili nieformalne opinie w kwestii legalności bądź nielegalności poszczególnych zajść: piętnaście spośród nich ocenili większością głosów jako prawdopodobnie legalne, zaś osiemnaście jako prawdopodobnie nielegalne [8]. Co do reszty nie było zgody. W ten oto sposób w hoplofobicznych kręgach narodziła się narracja o tym, że defensywne użycie broni jest zagrożeniem dla porządku publicznego.

Uzasadniony sceptycyzm budzi przede wszystkim anonimowość trybunału sędziowskiego. Na pewno wiadomo, że część arbitrów musiała pochodzić z dwóch ekstremalnie antybroniowych stanów, co momentalnie otwiera pole do spekulacji, iż w najgorszym scenariuszu jeden z nich piastował stanowisko w którymś z dużych kalifornijskich, ultraliberalnych ośrodków miejskich, natomiast trzech (troje?) pozostałych przywdziewało togi w Massachusetts, a dokładniej – w okolicach Cambridge, gdzie mieści się przecież centralny gmach Uniwersytetu Harvarda. Już choćby dla samej wygody w komunikacji wybór sędziów akurat z tego obszaru wydaje się być decyzją racjonalną z perspektywy Hemenwaya i jego zespołu. I tu dotykam sedna problemu.

Jeżeli Hemenway rzeczywiście wyselekcjonował czterech (czworo?) sędziów z wymienionych wyżej regionów (które – że przypomnę – cechują się wyjątkową jak na warunki amerykańskie restrykcyjnością przepisów, relatywnie niskim społecznym poparciem dla broni, umiarkowanie niskimi wskaźnikami uzbrojenia lokalnej populacji i wreszcie, wąsko zdefiniowanymi regułami obrony koniecznej), to trzeba wziąć poprawkę na możliwość, iż ludzie ci analizowali przesłane im opisy (S)DGU z korzyścią dla interpretacji, że były one nielegalne – właśnie ze względu na środowisko polityczno-kulturowe, z którego się wywodzili lub z którym mieli na co dzień trwałą styczność. Ignorowanie tej kluczowej determinanty byłoby karygodną naiwnością [9].

Nigdzie w oryginalnym manuskrypcie nie znalazłem komentarza, który mógłby naświetlić inny jeszcze żywotny dylemat związany z ekscentrycznym podejściem Hemenwaya do weryfikacji prawnego statusu DGU, mianowicie sędziowie przy ferowaniu wyroków kierowali się zapewne standardami legalności dominującymi w ich macierzystych jurysdykcjach, podczas gdy spory odsetek DGU wydarzył się w stanach o kompletnie odmiennych standardach. Jak rozwiązano tę sprzeczność – odpowiedzi tradycyjnie brak.

__________________

[1] Pełna nazwa: Inter-university Consortium for Political and Social Research, czyli Międzyuczelniane Konsorcjum Badań Społecznych i Politycznych. Z zasobów tego cyfrowego banku (ponad osiem tysięcy artykułów i przeszło 65 tysięcy agregatów surowych statystyk, gotowych do pobrania) korzystają naukowcy z uniwersytetów zrzeszonych w strukturach ICPSR.

[2] Więcej o nieusuwalnych wadach metodyki narodowej ankiety wiktymizacyjnej w kontekście DGU → tu.

[3] Pierwszy chronologicznie sondaż Hemenwaya pokazuje, że po odjęciu interweniujących funkcjonariuszy policji, pracowników ochrony i zawodowych żołnierzy na manewrach militarnych ostało się 14 (0.73 proc.) respondentów z puli 1905 osób z potwierdzonym DGU. Dokonawszy wszelkich niezbędnych korekt, wychodzi 0.29 proc. dorosłych Amerykanów, raportujących DGU w ciągu dwunastu miesięcy, co przekłada się na 600 tysięcy (S)DGU rocznie. W drugim z kolei sondażu z puli 2521 osób zweryfikowano 29 (1.15 proc.) pojedynczych przypadków DGU, czyli po przeskalowaniu 0.46 proc. respondentów lub 950 tysięcy DGU rocznie. Korygowanie pomiarów było nieodzowne z tej banalnej przyczyny, że w metodyce Hemenwaya tzw. recall period (zakres pamięci testowanej próby) wynosił długie pięć lat, natomiast we wcześniejszych replikacjach sondaży okres referencyjny ograniczał się zawsze do dwunastu miesięcy. Realnie nie ma takiej możliwości, żeby ankieta z pięcioletnią cezurą mogła wiarygodnie służyć jako punkt odniesienia dla ankiet z cezurą roczną: rozciągnięcie przedziału czasowego sprawia bowiem, że ludzie zapominają o szczegółach ze swojej przeszłości, w tym również szczegółach dotyczących wiktymizacji. Konieczne było zatem sprowadzenie wszystkiego do wspólnego mianownika, tj. do jednego roku właśnie. Ponieważ badania bezpośrednio porównujące estymacje (S)DGU z obu okresów sugerują, że roczne oszacowania stanowią 40 proc. tych z pięciu lat (a nie, jak zwodniczo podpowiada chłopski rozum, 20 proc. albo 1/5), to dokładnie o tę wartość ustandaryzowano finalne wyniki otrzymane przez zespół Hemenwaya:

0.73×0.40 = 0.29 i dalej 0.29×207 mln (liczba dorosłych Amerykanów u schyłku XX wieku) = ~600 tysięcy
1.15×0.40 = 0.46 i dalej 0.46×207 mln = ~950 tysięcy

[4] Kleck & Gertz, NSDS (→ link)
Czy w okresie minionych pięciu lat pan/pani osobiście, względnie inny lokator mieszkający z panem/panią pod jednym dachem, użyliście broni palnej, nawet jeśli nie zaszła potrzeba oddania strzału, w celu samoobrony albo w celu ochrony mienia prywatnego w domu, w pracy albo gdziekolwiek indziej? Czy wydarzenie to miało miejsce w ostatnich dwunastu miesiącach?

[Within the past five years, have you yourself or another member of your household used a gun, even if it was not fired, for self-protection or for the protection of property at home, work, or elsewhere? Did this incident happen in the past twelve months?]

Mauser, CF (→ link)
Czy w okresie minionych pięciu lat pan/pani osobiście, względnie inny lokator mieszkający z panem/panią pod jednym dachem, użyliście broni palnej, nawet jeśli nie zaszła potrzeba oddania strzału, w celu samoobrony albo w celu ochrony mienia prywatnego w domu, w pracy albo gdziekolwiek indziej? Czy ten konkretny incydent lub dowolny inny z wymienionych wydarzyły się w ostatnich dwunastu miesiącach?

[Within the past five years, have you yourself, or another member of your household used a gun, even if it was not fired, for self-protection, or for protection of property at home, at work, or elsewhere?  Did this incident or any of these incidents happen in the past twelve months?]

Cook & Ludwig, NSPOF (→ link)
Czy w ostatnich dwunastu miesiącach użył/użyła pan/pani osobiście broni palnej, nawet jeśli nie zaszła potrzeba oddania strzału, w celu obrony własnej albo obrony kogoś innego, albo w celu ochrony mienia prywatnego w domu, w pracy albo gdziekolwiek indziej? W ilu różnych sytuacjach w roku minionym użył/użyła pan/pani broni palnej, nawet jeśli nie zaszła potrzeba oddania strzału, w celu ochrony siebie lub mienia?

[Within the past 12 months, have you yourself used a gun, even if it was not fired, to protect yourself or someone else, or for the protection of property at home, work, or elsewhere? How many different times did you use a gun, even if it was not fired, to protect yourself or property in the past 12 months?]

CDC (→ link)
Czy podczas ostatnich dwunastu miesięcy, używając broni palnej, konfrontował/konfrontowała się pan/pani z drugą osobą, nawet jeśli nie zaszła potrzeba oddania strzału, w celu obrony siebie, swojego dobytku, albo w celu ochrony kogoś innego?

[During the last 12 months, have you confronted another person with a firearm, even if you did not fire it, to protect yourself, your property, or someone else?]

[5] W dokumentach źródłowych z ICPSR można zobaczyć, że zaraz potem człowiek prowadzący wywiad usiłował dookreślić sens dalszej rozmowy: Chcę zadać panu/pani trochę pytań odnośnie tego, czy ktoś niedawno okazał albo wyciągnął broń palną z wrogimi zamiarami… [I am going to ask you some questions about the most recent time someone displayed or brought out a gun in a hostile manner…]

[6] Narodowa Rada Badawcza (National Research Council/NRC), będąca organem Amerykańskiej Akademii Nauk (National Academy of Sciences/NAS), wypuściła w roku 2014 monografię “Estimating the Incidence of Rape and Sexual Assault”, w którym przeanalizowano konstrukcję ankiet wiktymizacyjnych Departamentu Sprawiedliwości. Poniżej konkluzje gremium dot. zakresu pamięci zaimplementowanego w NCVS:

Na etapie przebudowy poddano też weryfikacji okres referencyjny celem wybrania optymalnej granicy. Kierując się ustaleniami z badań kognitywnych, pokazujących, że dłuższe zakresy pamięci generują dane gorszej jakości, zaś przedziały dwunastomiesięczne na ogół redukują liczbę wszystkich zgłaszanych przestępstw o około 30 proc., zdecydowano się zachować limit sześciomiesięczny.

[The redesign process also examined the appropriate reference period to use. Based on cognitive research demonstrating that long recall periods yielded poorer reports and that a reference period of 12 months generally reduced the reporting of all criminal incidents by approximately 30 percent, a 6-month reference period was retained.]

[7] Przegląd instrumentów do pozyskiwania oświadczeń na temat drażliwych i/lub kryminalnych zachowań ujawnia, że najbardziej wydajnymi i sprawnymi metodami nakłaniania respondentów do autodenuncjacji są anonimowe ankiety internetowe oraz wywiady kwestionariuszowe przez telefon ze wspomaganiem komputerowym → link.

[8] Zastanawiające, że za najważniejszy aspekt obrony własnej uznano akurat jej legalność. Z punktu widzenia prawa (S)DGU może być przecież nielegalne (np. jeżeli popełni je osoba bez policyjnego zezwolenia na noszenie broni poza domem), a mimo to ciągle moralnie słuszne i usprawiedliwione okolicznościami. Notowani recydywiści także mogą używać skutecznie broni w defensywie, choćby w starciu z innymi przestępcami. Takie działania będą oczywiście nielegalne, lecz nie przekreślą one ani efektywności broni palnej, ani tym bardziej prostego faktu, że “ten zły” zdołał się jednak z sukcesem obronić za pomocą narzędzia, którego nie powinien posiadać.

[9] Warto sobie uzmysłowić, że w sytuacji gdy większość sędziów namaszczonych przez Hemenwaya postrzegała samoobronę tak jak prominentni komentatorzy “Gazety Wyborczej” (np. profesor Jerzy Zajadło z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego, który zupełnie na serio pisał niedawno, cytat: Rozszerzenie granic obrony koniecznej czy pomysły przywrócenia prawa do posiadania broni sprawiają, że jesteśmy na dobrej drodze do zanarchizowania społeczeństwa), to dla nich perspektywa DGU musiała nieuchronnie katalizować mroczne wizje, zaś jedyną rozsądną i rekomendowaną opcją w razie zagrożenia atakiem była ucieczka albo bierna postawa. Nie jest to absolutnie czcza gadanina z mojej strony – Massachusetts i Kalifornia nie praktykują filozofii “stand your ground” w żadnej formie – ani zakodowanej w prawie, ani w tradycji orzeczeń sędziowskich.