Info dosłownie sprzed godziny: w wyniku trwających przeszło rok tajnych działań nowojorskiej policji przechwycono 254 egzemplarze broni, od karabinów maszynowych po rewolwery. W stan oskarżenia postawiono dziewiętnaście osób. Wśród aresztowanych jest dwóch dużych, operujących niezależnie przemytników – Walter Walker i Earl Campbell. W ciągu ostatniego roku obydwaj wielokrotnie szmuglowali broń kanałem przerzutowym o nazwie “Iron Pipeline”. Jako środka lokomocji używali tanich linii autobusowych, kursujących między Chinatown na Manhattanie a Raleigh w Karolinie Północnej. Cały towar potrafili opchnąć w trzy-cztery godziny. Dla zainteresowanych wklejam minutowy fragment wieczornych wiadomości, upamiętniający najbardziej spektakularną konfiskatę broni palnej w historii “Big Apple”:

Associated Press, “NYC’s Largest-Ever Gun Bust”

Ale niech nikogo nie zmylą pozory. Zamykanie handlarzy, sprzedających broń murzyńsko-latynoskim gangom, to nie jest ta działalność, w którą burmistrz Nowego Jorku angażuje się najmocniej, czytaj: do której dokłada z własnej kieszeni.

Bloomberg to jeden z najbogatszych ludzi na Ziemi i zarazem najbardziej rozpoznawalna twarz ruchu zrzeszającego ideologicznych hoplofobów w USA. Ojciec-założyciel i główny fundator organizacji Burmistrzowie Przeciwko Nielegalnej Broni (Mayors Against Illegal Guns/MAIG), dążącej do ogołocenia Amerykanów z ostatniego pistoletu na kapiszony. Oczywiście na oficjalnej witrynie MAIG nie ma ani słowa o rozbrajaniu kogokolwiek, zamiast tego same okrągłe frazesy o “bezpieczeństwie” oraz konieczności “uprzątnięcia nielegalnej broni z ulic naszych miast”. Mój ulubiony kawałek:

Popieramy Drugą Poprawkę i prawo obywateli do posiadania broni. [We support the Second Amendment and the rights of citizens to own guns.]

Kto miał styczność z jakąkolwiek inicjatywą firmowaną nazwiskiem Bloomberga, a dotyczącą kwestii broni palnej, ten doskonale rozumie, że powyższa deklaracja to jedynie czcza gadanina – zasłona dymna kamuflująca prawdziwe cele tej organizacji. Na amerykańskim podwórku Bloomberg jawi się jako główny darczyńca akcji mających na celu maksymalne ograniczenie dostępu cywilów do broni palnej; jest również sponsorem kampanii wyborczych tych kandydatów, którzy otwarcie postulują zaostrzenie prawa. Triumf Robina Kelly’ego w wyborach do Kongresu w lutym 2013 roku w stanie Illinois to zasługa tylko i wyłącznie Bloomberga. Aktualnie urzędujący burmistrz Nowego Jorku przeznaczył na wsparcie jego kandydatury $2 mln. Innym pupilkiem miliardera jest Cory Dam Wam $1000 Booker – mer miasta Newark w New Jersey, wschodząca gwiazda liberalnego establishmentu w USA, niebawem ma startować na fotel senatora – Żyd zainwestował w niego poważne pieniądze, mówi się o sumie $1 mln.

Spośród 35 tysięcy miast i miasteczek rozsianych po Ameryce zaledwie 950 burmistrzów (~3 proc.) wiernie trwa przy boku swojego lidera. Koalicja stworzona i reanimowana finansowo przez Bloomberga nie jest wcale żadnym monolitem. W ciągu ostatniego roku wykruszyło się z niej 161 burmistrzów, ci z kolei, którzy pozostali, średnio przejawiają ochotę na publiczne pokazywanie się na wiecach. Bloomberg musi ich motywować finansowo. “Dezerterzy” w większości uzasadniają odejścia hipokryzją samego bossa, który rozpętał wielomilionową kampanię reklamową przeciwko kongresmenom, strzegącym integralności Drugiej Poprawki. Twierdzą ponadto, że priorytetem MAIG nie jest bynajmniej walka z przestępczością, lecz krucjata uderzająca w legalnych właścicieli broni. Poniżej kilka wypowiedzi “burmistrzów-zdrajców” po tym, jak opuścili szeregi MAIG:

Nie jestem już dłużej członkiem MAIG. Powód? Jak powiedział kiedyś Ronald Reagan o Partii Demokratycznej: porzucili mnie. I w tej decyzji nie jestem też osamotniony. Prawie pięćdziesięciu burmistrzów, popierających Drugą Poprawkę do Konstytucji, opuściło szeregi organizacji i zrobili to z tych samych pobudek co ja. “Burmistrzowie Przeciwko Nielegalnej Broni” stali się dla Bloomberga prywatną machiną, promującą politykę reglamentacyjną i dążącą do podkopywania konstytucyjnych swobód oraz przesuwania środków finansowych z inicjatyw, które mogłyby coś realnie zdziałać w kwestii poprawy bezpieczeństwa. (…) Szybko się zorientowałem, że celem zrzeszenia było coś więcej aniżeli odbieranie nielegalnej broni kryminalistom; że pod pretekstem niesienia pomocy burmistrzom, zmagającym się z problemem przestępczości i narkomanii, Bloomberg zamierzał propagować ideę konfiskaty broni należącej do praworządnych obywateli. Osobiście nie wierzę, nigdy nie wierzyłem i nigdy nie uwierzę, że porządek publiczny można osiągnąć na drodze ingerowania w prawo do noszenia broni i nie będę wspierał żadnej organizacji, która uważa inaczej.

[I’m no longer a member of MAIG. Why? Just as Ronald Reagan said of the Democratic Party, it left me. And I’m not alone: Nearly 50 pro-Second Amendment mayors have left the organization. They left for the same reason I did. MAIG became a vehicle for Bloomberg to promote his personal gun-control agenda — violating the Second Amendment rights of law-abiding citizens and taking resources away from initiatives that could actually work to protect our neighborhoods and save precious lives. (…) It did not take long to realize that MAIG’s agenda was much more than ridding felons of illegal guns; that under the guise of helping mayors facing a crime and drug epidemic, MAIG intended to promote confiscation of guns from law-abiding citizens. I don’t believe, never have believed and never will believe that public safety is enhanced by encroaching on our right to bear arms, and I will not be a part of any organization that does.]

– burmistrz John Tkazyik, Poughkeepsie, Nowy Jork

Nigdy aktywnie nie partycypowałem w ich strukturach. Oni są nie tyle przeciwko broni posiadanej nielegalnie, co przeciwko broni w ogóle.

[I was never an active member. They’re not just against illegal guns, they’re against all guns.]

– burmistrz Bob Scott, Sioux City, Iowa

To był z mojej strony błąd. Najpierw cię bałamucą, a potem wpisują twoje nazwisko na listę.

[It was a mistake really. They swindle you in and then put your name on the list.]

– burmistrz Keith Hoffman, East Berlin, Pensylwania

Wycofuję swoje poparcie. Uważam, że im nie tyle chodzi o problem nielegalnej broni, co o doprowadzenie do powolnej erozji Drugiej Poprawki. W dodatku zdążyłam się przekonać, iż pracują tam nad sprawami, które mogą otwarcie kolidować z legalnym posiadaniem broni palnej. Wygląda więc na to, że kierownictwo organizacji oszukało zarówno burmistrzów amerykańskich miast, jak i samych obywateli. Jest to już jawna kontrola broni palnej, a nie zapobieganie przestępczości.

[I am withdrawing because I believe the MAIG is attempting to erode all gun ownership, not just illegal guns. Additionally, I have learned that the MAIG may be working on issues which conflict with legal gun ownership. It appears the MAIG has misrepresented itself to the Mayors of America and its citizens. This is gun control, not crime prevention.]

– była pani burmistrz Patricia Shontz, Madeira Beach, Floryda

Na dobitkę: jakiś czas temu wyciekł do sieci instruktaż wydany w 2012 roku pod auspicjami MAIG pt. “Preventing Gun Violence Through Effective Messaging”, czyli 80 stron o tym, jak prowadzić debatę nt. broni palnej. W skrócie: emocje ponad logiką i faktami. Zadanie publikacji: upowszechnić wśród osób i organizacji sprzeciwiających się dostępowi cywilów do broni palnej materiały, które pomogą im wybrać odpowiedni język w celu prowadzenia skutecznej argumentacji oraz ułatwią komunikację z opinią publiczną w sprawie zaostrzania polityki regulacyjnej obliczonej na zapobiegania przemocy z użyciem broni. Poniżej streszczam dwa kluczowe punkty, których rozbrojeniowcy powinni przestrzegać, jeśli zależy im na wygraniu debaty:

  • opowiadaj historie pełne żywych emocji, przywołuj mocne i dosadne obrazy;
  • operuj wizerunkiem karabinów wojskowych, broni maszynowej (scary-looking guns) oraz pokazuj zdjęcia z miejsc zbrodni i rodzin w żałobie po stracie bliskiej osoby;

Odnośnie punktu drugiego: Michael Moore, brylujący na salonach modny lewicowy filmowiec-buntownik, domagał się ostatnio upublicznienia zdjęć zmasakrowanych w Newtown dzieci, argumentując, że

Dzień, w którym Amerykanie zobaczą na własne oczy, co robi z ciałkami małych dzieci nabój wystrzelony z bliskiej odległości z karabinu szturmowego, będzie dniem definitywnego końca NRA; będzie to dzień, w którym debata na temat broni palnej zostanie ostatecznie zakończona. Nie pozostanie już nic, nad czym można by się spierać. To będzie po prostu koniec – każdy trzeźwo myślący Amerykanin zapragnie wtedy, by rząd podjął zdecydowane działania.

[When the American people see what bullets from an assault rifle fired at close range do to a little child’s body, that’s the day the jig will be up for the NRA. It will be the day the debate on gun control will come to an end. There will be nothing left to argue over. It will just be over. And every sane American will demand action.]

Cała sponsorowana przez MAIG publikacja opiera się na podsycaniu strachu, a retoryka bazuje na szantażu oraz emocjonalnej pornografii. I nie ma w tym nic dziwnego, gdyż środowiska polityczne, odpowiedzialne za wypuszczenie tego “przewodnika”, ufundowały swoją ideologię na eksploatowaniu lęków i doskonale rozumieją, że porzucenie tej taktyki zagroziłoby ich interesom:

Powinniśmy polegać na kipiącym od emocji języku, dosadnych obrazach i uczuciach, które przywołują wspomnienia okropieństw związanych z bronią. (…) Debata na temat dostępu do broni palnej w Ameryce jest cyklicznie akcentowana przez głośne masakry takie jak Columbine, Virginia Tech, Aurora, Tucson czy zabójstwo Trayvona Martina. Kiedy incydenty tego typu przyciągają uwagę opinii publicznej, tworzy się niepowtarzalna okazja do artykulacji naszych poglądów. (…) Prawda jest taka, że najlepszym czasem do zakomunikowania naszego przekazu są te momenty, gdy obawy i emocje wśród ludzi znajdują się w swoim szczytowym punkcie.

[We should rely on emotionally powerful language, feelings and images to bring home the terrible impact of gun violence. (…) The debate over gun violence in America is periodically punctuated by high-profile gun violence incidents including Columbine, Virginia Tech, Tucson, the Trayvon Martin killing, Aurora and Oak Creek. When an incident such as these attracts sustained media attention, it creates a unique climate for our communications efforts. (…) The truth is, the most powerful time to communicate is when concern and emotions are running at their peak.]

Jak przystało na przeciwnika broni palnej, Bloomberg dla własnego bezpieczeństwa otacza się na co dzień kordonem uzbrojonych bodygardów. Darczyńca MAIG brata się z prostym ludem i dojeżdża do pracy metrem – często można go zobaczyć, jak wychodzi ze stacji w asyście nowojorskiej policji i kilku prywatnych ochroniarzy.

  • AKTUALIZACJA 24/04/2017

Bloomberg nie może przepchnąć nawet najbardziej “zdroworozsądkowych” restrykcji, pomimo że na działania lobbingowe przeznacza dziesiątki milionów dolarów (z uwzględnieniem agresywnych reklam w prasie, spotów telewizyjnych i banerów instalowanych przy drogach). Chodzi o zakaz dokonywania prywatnych transakcji broni palnej poza koncesjonowanymi punktami sprzedaży. Ponieważ na szczeblu federalnym poniósł w 2013 roku spektakularną porażkę, nowojorski miliarder próbuje teraz swoich sił poziom niżej.

W Maine przegrał stanowe referendum różnicą 4 proc. głosów, dysponując sześciokrotnie większym budżetem operacyjnym niż NRA. W Nevadzie wygrał minimalną różnicą 0.8 proc., ale ustawa została niepoprawnie napisana i z powodu błędu trafiła do “zamrażarki” na czas nieokreślony. Bloomberg wydał na stworzenie tego bubla sumę prawie dwudziestu milionów dolarów (co dało $35.30 w przeliczeniu na jeden głos), ponad trzykrotnie przebijając fundusze NRA przeznaczone na kontrpropagandę. Ostatnie z serii bolesnych rozczarowań spotkało burmistrza NYC w Nowym Meksyku. Silnie demokratyczna jurysdykcja, w której obie izby parlamentu znajdują się pod kontrolą “niebieskich”. Co się okazało? Jeden z Demokratów “zdradził” i przeskoczył do obozu republikańskiego. W efekcie projekt trafił do kasacji. Gwoli formalności: MB odniósł symboliczny sukces w stanie Waszyngton w roku 2014, gdzie mniej niż 60 proc. głosujących poparło inicjatywę. Złożyło się na to kilka czynników:

– NRA zlekceważyło batalię, wykładając zaledwie kilkaset tysięcy dolarów na kampanię (dla porównania sam Bill Gates wydał okrągły milion);
– “za” głosowali głównie mieszkańcy super demokratycznego hrabstwa King (Seattle);
– budżet Bloomberga zamknął się w granicach dziesięciu milionów dolarów (za te pieniądze wykupiono na blisko dwa tygodnie całą powierzchnię reklamową największego stanowego dziennika “The Seattle Times”).

  • AKTUALIZACJA 27/04/2017

Ważny felieton. Poniżej tłumaczenie fragmentu:

Członkowie organizacji finansowanych przez Bloomberga, podobnie jak przedstawiciele pokrewnych grup antybroniowych, mają zazwyczaj pełną kontrolę nad tym, z kim rozmawiają w telewizji czy w radiu. Znam to z własnego doświadczenia. Wiele razy byłem zapraszany do CNN albo innych stacji tylko po to, by za chwilę dowiedzieć się, że debatę odwołano z powodu odmowy uczestnictwa drugiej strony, która nie chciała pojawić się ze mną w programie. Zdarzało się nawet, że informacje o kasacji wywiadu dostawałem siedząc za kierownicą w drodze do studia. Producenci przepraszali i żałowali, że wyszło jak wyszło. Czasami pytali, czy mógłbym polecić kogoś w zastępstwie.

Lobby antybroniowe pozwala sobie na ostentacyjne ignorowanie oponentów, ponieważ dysponuje ogromnymi funduszami i zawsze może liczyć na przychylność mediów, które bez słowa sprzeciwu zgodzą się na publikację ich propagandy. Ludzie Bloomberga nie są skłoni do rozmowy – nie chcą, by szersza widownia zobaczyła, jak ktoś wytyka im błędy. Wolą bezkrytyczną akceptację fałszywych twierdzeń.