Hoplofobia.info jest nieregularnie prowadzonym blogiem o broni palnej i wszystkim, co wiąże się z nią pośrednio lub bezpośrednio. Poszczególne wpisy są analizami, podsumowaniami albo komentarzami do tego, co akurat czytam. Za motto niech posłuży cytat z Dogberta:

“Myślałem sobie, jak cudownie by było, gdyby wszyscy ludzie wyrzekli się na zawsze przemocy.
Mógłbym wtedy podbić całą tę głupią planetę za pomocą noża do masła.”

Mimo iż określenie “hoplofobia” nie funkcjonuje w żargonie medycznym jako oficjalny termin opisujący stany lękowe, to podobnie jak większość zdiagnozowanych zaburzeń psychicznych, figurujących w rejestrze Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, fobia ta sprowadza się do nieuzasadnionego (irracjonalnego) odczuwania strachu w kontakcie z bronią palną i/lub uzbrojonymi ludźmi. Mechanizmem nakręcającym jest dla niej błąd poznawczy, znany jako heurystyka dostępności (availability heuristic), który polega, słownikowo, na uproszczonym wnioskowaniu, a co za tym idzie, przypisywaniu większego prawdopodobieństwa zdarzeniom łatwiejszym do przywołania w pamięci i bardziej nacechowanym emocjonalnie.

Jak to działa w praktyce?

Wiodącą rolę w procesie bezustannego wykoślawiania społecznej percepcji oraz utrwalania selektywnie negatywnego wizerunku broni w masowej świadomości odgrywają media. Niby truizm, ale dokumentuję ten fenomen przy różnych okazjach od samego początku istnienia bloga. Heurystyka dostępności implikuje, że kolektywna ocena danego poglądu – w tym wypadku koncepcji głoszącej, iż cywile powinni mieć zagwarantowane konstytucyjnie prawo do posiadania i noszenia broni palnej – będzie w dużej mierze zależeć od łatwości, z jaką pytana o zdanie osoba przypomni sobie konkretne przykłady użycia tejże broni w realnym świecie. W sytuacji olbrzymiego zachwiania “ideologicznej równowagi” (link) przewaga w mediach treści zorientowanych “anty” wynosi w najlepszym razie osiem do jednego (link) i w konsekwencji nie ma szans, żeby statystyczny odbiorca informacji odniósł się z entuzjazmem do proponowanej idei.

Z drugiej strony, to wcale nie oznacza, że hoplofobii nie da się przezwyciężyć. Dowodów na prywatne sukcesy w walce z manipulacją znajdzie się mnóstwo.

Postawa Jacqueline Boss jest kapitalnym probierzem wiarygodności sloganu, że podróże kształcą. Dziewczyna całe swoje młode życie spędziła w Nowym Jorku pod rządami kolejno Giulianiego i Bloomberga. Wystarczyło jednak sześć miesięcy pobytu w innym miejscu, by jej poglądy i odczucia w temacie broni palnej uległy radykalnej wolcie:

“How Traveling Changed What I Think About Gun Control”

Analogicznie było ze słynnym gitarzystą Frankiem Zappą. Facet długo stawiał opór, ale dzięki wysiłkom przyjaciela, Marka Farnera, zaczął w końcu dostrzegać ważność Drugiej Poprawki. Ostatecznie tak bardzo rozkochał się w broni, że został dożywotnim członkiem NRA:

Welcome To The D TV (ep 9), Mark Farner

W Polsce sytuacja jawi się o tyle beznadziejnie, że postawy przesiąknięte hoplofobią są u nas produktem przynajmniej kilkudziesięciu lat warunkowania i tresury (najpierw PRL, potem to samo w III RP). Szkoły, media, ambony kościelne i sejmowe – dzięki nim tzw. przeciętny człowiek wie, że broń to zło, które przemienia porządnego obywatela w pałającego żądzą krwi potwora. 25 lat po zmianie ustroju mogę śmiało powiedzieć, że dzisiejszej władzy udało się to, o czym nawet nie marzyli zaborcy. Nie tylko udało im się Polaków rozbroić, ale i zaszczepić przekonanie, że to dla ich dobra. W końcu jak głosi słuszna wykładnia: jesteśmy warcholskim narodem, któremu nie wolno dawać broni do ręki, bo się pozabijamy (link). Na szczęście ten stan umysłowy nie jest nieodwracalny i można się z niego wyrwa