O BLOGU

Hoplofobia.info jest nieregularnie prowadzonym blogiem o broni palnej i wszystkim, co wiąże się z nią pośrednio lub bezpośrednio. Poszczególne wpisy są analizami, podsumowaniami albo komentarzami do tego, co akurat czytam. Za motto niech posłuży cytat z Dogberta:

“Myślałem sobie, jak cudownie by było, gdyby wszyscy ludzie wyrzekli się na zawsze przemocy.
Mógłbym wtedy podbić całą tę głupią planetę za pomocą noża do masła.”

Ludzie czasami dopytują, dlaczego zamiast poświęcać większą uwagę “domowym problemom”, ewentualnie kwestiom “unioeuropejskim” zahaczającym o Polskę, ja ciągle wracam do Ameryki i murzyńskiej przestępczości. Przecież to nie ma z nami żadnego związku i w najbliższej przyszłości ten stan się raczej nie zmieni.

Odpowiedź jest prosta: bez względu na czyjekolwiek chciejstwo, nie istnieje coś takiego jak “polska debata o broni” bez cytowania statystyk z USA. Realia są tu wyjątkowo nieprzychylne dla pasjonatów strzelectwa: diagram Venna, obejmujący zbiór osób, które chcą ograniczyć dostęp do broni palnej lub całkowicie zakazać jej posiadania, oraz zbiór osób, które NIC nie wiedzą w przedmiotowym temacie, ma idealnie okrągły kształt. Innymi słowy, ogromna większość rodaków (zarówno zwykłych ciułaczy, jak i decydentów) posiada dyletanckie rozeznanie w meandrach amerykańskiej przestępczości, natomiast notorycznie sięga po przykład Ameryki jako dowód, że ułatwienia w dostępie do broni są z definicji niepożądane w wysoko rozwiniętym kraju Europy. Stąd też tłumaczenie niuansów i odsłanianie skali czarnej getto patologii wydaje mi się wbrew pozorom istotne w sytuacji, gdy dyskurs publiczny zdominowany jest przez pozbawione jakiegokolwiek szerszego kontekstu, sensacyjne doniesienia z Chicago czy Teksasu.


Przypominam, że pod koniec lat 90. XX wieku ważyły się w Sejmie losy nowej ustawy reglamentacyjnej. ISP, czyli tzw. Instytut Spraw Publicznych, opublikował wówczas ekspertyzę Józefa Wójcikiewicza, do której wprowadzenie napisał prof. Jan Widacki. Dokument ten stał się integralną częścią oficjalnej, rządowej argumentacji przeciwko luzowaniu przepisów. Wypełniony był on po brzegi odnośnikami do wyselekcjonowanych pod tezę streszczeń anglojęzycznych artykułów naukowych z USA i wydatnie pomógł urzędującym wtedy politykom w podjęciu decyzji, że jednak broń palna winna podlegać ścisłym i uznaniowym restrykcjom. Dlatego właśnie uważam, że jest rzeczą absolutnie kluczową, aby każdy polski zwolennik broni znał amerykańskie statystyki i potrafił rzeczowo oraz merytorycznie debunkować treści zawarte w podobnych “ekspertyzach” czy badaniach. One potem mają wpływ na surowość prawa w naszym kraju.