Przejdź do treści

Biedny gliniarz patrzy na getto

    Nagranie, które za chwilę obejrzycie, pochodzi z 6 listopada 2014 roku, czyli sprzed okresu, gdy dziesiątki milionów korpo-dolarów zaczęły na dobre spływać, zasilać i rozkręcać ideologiczne szaleństwo pod tytułem Black Lives Matter. Jest to brutalna rzeczywistość w pigułce, bez lukru i słodkiej retoryki. Amerykańska policja mierzy się z nią każdego dnia, patrolując murzyńskie dzielnice. Ówczesny kapitan niebieskich w Milwaukee, Edward Flynn (dzisiaj już na emeryturze), wrócił właśnie z wewnętrznego przesłuchania przed cywilną komisją nadzorującą pracę jego departamentu, gdzie musiał tłumaczyć się m.in. z używania przemocy wobec czarnych mieszkańców miasta. Podczas spotkania otrzymał informacje o strzelaninie, w której od kul zginęła biała dziewczynka, Laylah Petersen [1]. Jedna z reporterek spytała go, czy jest świadomy zarzutów ze strony części uczestników, że gapił się w telefon i nie okazywał im należytego szacunku. W tym momencie coś w człowieku pękło (wielkie litery moje):

    Owszem, wisiałem na telefonie. I tak, prawdą jest, że śledziłem postępy śledztwa w sprawie 5-letniej dziewczynki, postrzelonej w głowę z przejeżdżającego samochodu, kiedy siedziała na kolanach ojca! Traktowałbym moich krytyków poważniej, gdyby z kolei oni traktowali poważniej przestępczość, której doświadcza nasza społeczność! Każdego roku 80 proc. ofiar zabójstw w mojej jurysdykcji stanowią Afroamerykanie, 80 proc. ofiar napaści stanowią Afroamerykanie, 80 proc. ofiar strzelanin też stanowią Afroamerykanie. Moi krytycy znają nazwiska trzech ostatnich osób zabitych przez policje w Milwaukee na przestrzeni minionych kilku lat, ale żaden z nich nie potrafiłby podać nazwiska choćby jednej ofiary zabójstwa. Nie zamierzam udawać, że departament jest tu bez grzechu. Fakty są jednak takie, że cała okolica jest permanentnie narażona na niebezpieczeństwo nie dlatego, że mężczyźni i kobiety w mundurach codziennie ryzykują własnym życiem, aby ją chronić, ale dlatego, że mamy na ulicach ogromną liczbę dobrze uzbrojonych, bezwzględnych morderców, których nie obchodzi, do kogo strzelają. Jadę teraz na miejsce zbrodni. Tak, odbieram to wszystko osobiście. Jedziemy zbadać miejsce zbrodni z martwym dzieckiem. (…) OSOBY, KTÓRE NA TYM SPOTKANIU NAJGŁOŚNIEJ KRZYCZAŁY, SĄ KOMPLETNIE GŁUCHE I ŚLEPE NA PRAWDZIWE ZAGROŻENIA, Z JAKIMI MUSI KONFRONTOWAĆ SIĘ NASZA SPOŁECZNOŚĆ.

    Pan policjant rozmawia z dziennikarzami.

    Czarnoskóry szeryf z hrabstwa Milwaukee, David A. Clarke, to gość o mentalności twardego, oldschoolowego pogranicznika – i podobnie jak jego kolega po fachu, Ed Flynn, mówi, co myśli bez owijania w bawełnę. Piastując nieprzerwanie od 2002 roku stanowisko stróża prawa w dużej, mocno zurbanizowanej jurysdykcji, gdzie z murzyńskiego getta regularnie dobiegają huki wystrzałów z broni palnej, publicznie wyraża swoje pełne poparcie dla Drugiej Poprawki do Konstytucji oraz bogatej symboliki, która wokół niej narosła. Poparcie to jest bezkompromisowe: Precz z łapami od naszej broni, do jasnej cholery!

    NRA-ILA Leadership Forum, Indianapolis, 2014

    Jak to się ładnie określa w żargonie lewicujących socjologów, “wykluczona społecznie, upośledzona ekonomicznie i dźwigająca brzmię niewolnictwa” czarna subpopulacja Wisconsin, zasiedlająca głównie rewiry w stolicy, ma opinię wyjątkowo agresywnej [2]. Jeżeli agresję mierzyć liczebnością mieszkańców i generowanymi przez nich wskaźnikami przemocy, to chyba tylko Murzyni w Iowa i Minnesocie mogą stanąć w szranki ze swoimi ziomkami znad jeziora Michigan. Zbiorcze sprawozdanie z aresztowań za rok 2010 [3], sporządzone przez stanowy Urząd Interwencji Pomocowych w Resorcie Wymiaru Sprawiedliwości (OJA – Wisconsin Office of Justice Assistance), ujawnia niezbyt zaskakujące szczegóły dotyczące specyfiki lokalnego elementu przestępczego z uwzględnieniem podziału na rasy (i co ważne – a często pomijane w oficjalnych dokumentach rządowych – także z uwzględnieniem rasy sprawców). 

    Zgodnie z oszacowaniami poczynionymi przez Amerykańskie Biuro Spisowe, w 2010 roku w Wisconsin żyło 86.2 proc. białych i raptem 6.3 proc. czarnych, co daje stosunek 13.7-1 (na 1 czarnego przypadało wówczas 13.7 białych). Przekładając to na statystyki OJA wychodzi, że w analizowanym okresie z murzyńskiej ludności rekrutowało się:

    • 57 proc. aresztowanych pod zarzutem popełnienia morderstwa (biali 39 proc. i ogólna uwaga: średnio czarni w Wisconsin popełniają 55-65 proc. wszystkich zabójstw);
    • 32 proc. aresztowanych pod zarzutem dokonania gwałtu (biali 63 proc.) [4];
    • 73 proc. aresztowanych pod zarzutem napadu rabunkowego (biali 26 proc.);
    • 32 proc. aresztowanych pod zarzutem napaści (biali 63 proc.);

    Znając stosunek proporcjonalny przybyszów z Afryki do potomków europejskich osadników, szansa, że osoba o czarnym kolorze skóry dopuści się morderstwa w Wisconsin w 2010 roku była 20x większa niż w przypadku osoby białoskórej. Dalej: szansa, że zgwałci była 6.9x większa; że dokona rozboju – 39x większa; że kogoś zaatakuje – 6.9x większa. Generalnie rzecz ujmując, sumaryczny iloraz szans, że czarny popełni jedno z tych czterech przestępstw przeciwko życiu i mieniu był 11x większy niż dla białego człowieka:


    Statystyczna przepaść, oddzielająca białych tubylców od czarnych, uwidoczniła się jeszcze ostrzej na odcinku przestępczości z udziałem młodocianych reprezentantów obydwu ras. W 2010 roku w porównaniu do nieletnich białych szansa, że nieletni czarny popełni morderstwo była 89x większa; że kogoś zgwałci – 7.3x większa; że pobije i okradnie – 71x większa; że zaatakuje – 6.6x większa.

    Do refleksji. 

    ____________________

    [1] Sprawców (trzech Murzynów) schwytano rok później. Okazało się, że pomylili adresy i ostrzelali nie ten dom, co chcieli

    [2] Z raportu przygotowanego na polecenie miejskiej Komisji ds. Przeglądu Zabójstw (Milwaukee Homicides Review Commission) wynika, że każdego roku grono osób podejrzanych o dokonanie morderstwa na terenie miasta składa się w 75-95 proc. z przedstawicieli rasy czarnej (odsetek murzyńskiej populacji w Milwaukee oscyluje w granicach 40 proc.). Drążąc raport głębiej, można wyrobić sobie wyobrażenie, jak wygląda tam przemoc z użyciem broni palnej:

    milwaukee_stats

    [3] Dostępne są również bilansy z lat 2011 i 2012.

    [4] Napaściom na tle seksualnym poświęcono oddzielną dokumentację – “Sexual Assaults in Wisconsin 2010”. Dla celów niniejszego raportu “sexual assault” zdefiniowano szeroko jako wszelkiego rodzaju czynności o charakterze seksualnym, dokonywane wbrew woli drugiej osoby: gwałt z użyciem przemocy lub groźby jej użycia, wymuszony stosunek oralny, atak za pomocą przedmiotu, nachalne, niechciane pieszczoty (obmacywanie), wytrysk/ekskrecja bezpośrednio na ofiarę, a także tzw. “Statutory Rape”, czyli stosunek seksualny z osobą nieletnią. Wspominam o tym na wypadek gdyby komuś przyszło do głowy, że oto w Wisconsin rocznie rejestruje się kilka tysięcy gwałtów. Według autorów raportu, najczęstszą formą napaści w kwerendowanym okresie było obmacywanie/dotykanie w miejscach intymnych i stanowiło 45 proc. zgłoszonych przypadków.

    I tak w roku 2010 biali (których zidentyfikowano) dopuścili się 3690 napaści na tle seksualnym, z czego 95 proc. (3476) przestępstw to były ataki na białych, a 3.5 proc. (132) – na czarnych. Po stronie czarnoskórych liczby te wyglądały następująco: ogółem 1199 odnotowanych przypadków agresji o charakterze seksualnym, z czego 60 proc. (715) ofiar reprezentowało rasę czarną, a 39 proc. (463) – białą:

    wisc_stats2

    Wskaźnik zgłoszonych międzyrasowych napaści na tle seksualnym popełnionych przez białych wyniósł w 2010 roku w Wisconsin 3.4 na sto tysięcy mieszkańców. Ten sam wskaźnik, ale dla czarnych osiągnął wartość 130 na sto tysięcy, czyli był 40x większy niż w przypadku sprawców o białym kolorze skóry. Innymi słowy, szansa, że czarny dokona napaści na tle seksualnym na przedstawiciela innej rasy niż własna była 40x większa niż dla białych, natomiast szansa, że dokona ataku na białego człowieka była 48x większa aniżeli sytuacja odwrotna:

    wisc_stats3