Popularna teoria, tłumacząca przyczyny fluktuacji wskaźników przemocy w Ameryce, zakłada, że jeśli nałoży się mapę przestępczości na mapę skażenia ołowiem (ołowiem w benzynie, nie mylić z ołowianą amunicją do broni palnej), obydwie będą ściśle do siebie przylegać. Ponadto efekt poprawy bezpieczeństwa na obszarach, gdzie zatrucie uległo zmniejszeniu, pojawi się z około dwudziestoletnim poślizgiem – populacja wystawiona na działanie pierwiastka w wieku dziecięcym zacznie przejawiać agresywne skłonności dopiero w życiu dorosłym.

Prawda to czy fałsz? [1]

Wszystko zależy od jakości statystyk, z których korzysta badacz. Innymi słowy, wybór danych wsadowych determinuje konkluzje. Jeśli użyje źródeł cechujących się mniejszą dokładnością (w tym przypadku chodzi o federalną bazę UCR, inaczej Standardowy Protokół Przestępstw FBI), na wyjściu otrzyma niezwykle silną pozytywną korelację między wczesną ekspozycją na ołów a późniejszym wzrostem natężenia przemocy. Jeżeli natomiast sięgnie do rezerwuaru bardziej kompletnego z perspektywy długookresowej, tj. przeprowadzanych cyklicznie przez ankieterów Departamentu Sprawiedliwości narodowych sondaży wiktymizacyjnych (National Crime Victimization Survey, dalej NCVS), wówczas postulowany związek ołowiu z przemocą stanie się w skali ogólnokrajowej zaledwie statystycznym artefaktem – błędem, wynikającym z polegania wyłącznie na szacunkach FBI przy dokonywaniu obliczeń.

Ten istotny niuans został po raz pierwszy poddany głębszej ewaluacji w roku 2015 na łamach recenzowanego wydawnictwa “Journal of Quantitative Criminology” w pracy “Kiedy selekcja danych ma znaczenie. Analiza trendów w amerykańskiej przestępczości w latach 1973-2012”. Na piętnastej stronie artykułu znajduje się wykres, demonstrujący brak jakiejkolwiek łączności między poziomem konsumpcji (sprzedaży i zużycia) paliwa ołowiowego (tradycyjna zmienna proxy przy mierzeniu zatrucia ołowiem) a wiktymizacją poważnymi przestępstwami (NCVS), względnie dynamiką morderstw (UCR). Całkowite dopasowanie zachodzi jedynie dla krzywej ciężkich przestępstw (bez zabójstw) z katalogu FBI:

W komentarzu umieszczonym tuż pod grafiką autorki podkreślają, że żaden ze zwolenników przedmiotowej hipotezy nigdy nie podjął się zweryfikowania poprawności statystyk przemocy, na których legła narracja o ołowiu jako czynniku sprawczym przestępstw:

Obiektywna wyższość danych sondażowych NCVS nad indeksami UCR bierze się stąd, że 1. statystyki NCVS nie opierają się na policyjnych raportach tylko na bezpośrednich rozmowach z ofiarami przemocy (odpada więc problem przyjmowania zgłoszeń, w tym także ignorowania meldunków o pokrzywdzeniu przestępstwami, oraz problem różnego kodowania tych samych czynów kryminalnych przez lokalne departamenty policji), 2. współczynniki napaści, gwałtów i rozbojów w statystykach NCVS znacznie wierniej odzwierciedlają trendy w kształtowaniu się wskaźników zabójstw UCR niż analogiczne subkategorie w tabelach FBI, co widać zwłaszcza na przestrzeni lat 1973-1990 (wartości przeskalowane, średnia na 1000 mieszkańców):

W podsumowaniu artykułu jest rekomendacja, by do badań panelowych, analizujących długie (rozciągnięte na kilka dekad wstecz) szeregi czasowe i obejmujących agregatowe wskaźniki przemocy albo przestępstwa inne niż zabójstwa (ewentualnie napady rabunkowe), zaprzęgać najlepiej dane gromadzone przez NCVS, gdyż ich wiarygodność została potwierdzona:

__________________

[1] Kryminolog Barry Latzer twierdzi, że jest to fałsz z jednego trywialnie prostego powodu – przestępczość w USA zaczęła faktycznie spadać w roku 1981, lecz na skutek epidemii cracku wystrzeliła ponownie w górę na okres 7-10 lat. Ołów w benzynie czy w farbie nie miał z tym procesem nic wspólnego. Cytat z tekstu Santosa et al.: An early decline in homicide rates beginning in 1998 occurs alongside a decreasing youth population. However, this early decline was interrupted by a crime spike from 1985 to 1991. This increase has been linked to the crack epidemic, which led to an escalation of violence among youth in inner cities. Nationally, the crack epidemic reverted the declining trend in homicide since 1980. However, once the epidemic receded in the early 1990s, homicide rates resumed their decline in unison with a decline in the percent of the population aged 15 to 29.