Zorganizowana przestępczość Alfonsa Capone’a i wielkomiejskiej mafii, która bujnie rozkwitła dzięki prohibicji alkoholowej, była uzasadnieniem dla pierwszego powszechnego ograniczenia dostępu do broni palnej. W roku 1934 Kongres przeforsował federalny system koncesji na posiadanie broni maszynowej, krótkolufowej i tłumików pod nazwą The National Firearms Act of 1934. ATF (Biuro ds. Alkoholu, Tytoniu, Broni oraz Materiałów Wybuchowych) na swojej oficjalnej witrynie internetowej potwierdza, że to właśnie rozbuchane ekscesy chicagowskiej gangsterki okresu prohibicji skłoniły rząd federalny do uchwalenia ogólnokrajowych regulacji:

Jak ujawnia historia amerykańskiego prawodawstwa, podstawowym celem tej uchwały było, jeśli nie nałożenie zakazu, to przynajmniej ograniczenie możliwości handlu bronią palną z rejestru NFA. Kongres uznał, że broń ta stanowi poważne zagrożenie z powodu jej częstego zaangażowania w działalność przestępczą tamtej epoki, a zwłaszcza w porachunki między gangami takie jak choćby masakra w Dniu Świętego Walentego.

[As the legislative history of the law discloses, its underlying purpose was to curtail, if not prohibit, transactions in NFA firearms. Congress found these firearms to pose a significant crime problem because of their frequent use in crime, particularly the gangland crimes of that era such as the St. Valentine’s Day Massacre.]

Niewątpliwie był to significant crime problem, ale wyłącznie dla kiepsko wyszkolonych, słabo uzbrojonych i ponadprzeciętnie skorumpowanych służb mundurowych, bo dla normalnych obywateli już niekoniecznie. Uliczne strzelaniny w minimalnym stopniu dotykały mieszkańców Chicago (zobacz → link). Co się zaś tyczy słynnej masakry w Dniu Świętego Walentego – kto wówczas zginął? Pięciu bandziorów z irlandzkiego gangu North Side oraz dwóch wspólników. Klasyczny przykład wewnętrznych porachunków gangsterskich, dziejących się na odludziu, w kompletnej izolacji od osób postronnych. W tamtych czasach dosłownie każdy mógł stać się legalnym właścicielem broni samoczynnej, bez przeszkód nią obracać, odsprzedawać tudzież modyfikować. Wystarczyło wejść do sklepu z narzędziami, położyć pieniądze na ladzie, kupić pistolet Thompsona i wyjść z pakunkiem pod pachą:

“The Highwaymen” (2019, reż. John Lee Hancock)

Wysoka kultura handlu nie była jednak na rękę władzy, więc ta zdecydowała po raz pierwszy w historii położyć łapę na Drugiej Poprawce. Przy okazji załatwiono też sprawę definicji broni według jej całkowitej długości oraz według długości lufy. Dlaczego akurat długość lufy? Bo sposób, w jaki ubierali się wówczas mafiozi, sprzyjał chowaniu “obrzynków” pod marynarką albo płaszczem. Wprowadzono oczywiście zaporowe opłaty licencyjne, które dla przeciętnego podatnika-ciułacza stanowiły wtedy równowartość kilkumiesięcznych zarobków. Aktualnie sytuacja prawna jest taka, że broń długa (niezależnie od kalibru) z lufą krótszą niż szesnaście cali podpada pod tzw. SBR (short-barrelled rifle – krótkolufowy karabin), z kolei dla strzelby dopuszczalna minimalna długość wynosi osiemnaście cali, wszystko poniżej kwalifikuje broń do kategorii SBS (short-barrelled shotgun). Obie konstrukcje wymagają zarejestrowania na specjalnym formularzu oraz opłacenia przy zakupie jednorazowego podatku federalnego w wysokości $200 (to się akurat nie zmieniło od 1934 roku).

Większość Amerykanów nie chce figurować w żadnych rejestrach rządowych (bo kto wie, do czego ONI mogą ich użyć?), toteż krótkolufowe karabinki nieujęte w liście wyjątków ustawy są na dobrą sprawę niesprzedawane – nie mówiąc już o dodatkowych dwóch stówach podatku. A ponieważ wyznacznikiem broni długiej jest nie długość czy nabój, ale fakt zaopatrzenia w kolbę, nie trzeba było wiele czasu, zanim w latach 80. XX wieku jakiś spryciarz wpadł na genialny pomysł, że bezkolbowy karabinek przestaje być bronią długą i jako pistolet może być sprzedawany bez żadnych ograniczeń (poza oazami ideologicznej nienawiści do broni na Wschodnim Wybrzeżu i w Kalifornii). Bezkolbowe samopowtarzalne wersje karabinka AR-15 z lufami o długości dziesięciu cali (254 mm), a nawet krótszymi, stały się w związku z tym bardzo popularne. Po AR-15 przyszła kolej na inne systemy, w tym Kałasznikowy – pojawiły się “upistoletowione” odmiany karabinków w rodzaju AKS-74U.

Co ciekawe, pierwotną intencją legislatorów nie była wcale eliminacja z powszechnego obrotu karabinów maszynowych ani broni krótkolufowej – czytam w felietonie autorstwa Adama Winklera, eksperta od prawa konstytucyjnego na Uniwersytecie KalifornijskimZamiast tego chcieli opodatkować wszystkie jednostki broni palnej sprzedawane na terenie USA i stworzyć ogólnokrajowy rejestr:

Oryginalna propozycja Roosevelta, która w ostateczności doprowadziła do uchwalenia The National Firearms Act of 1934 – pierwszej federalnej ustawy regulującej dostęp cywilów do broni palnej – sprowadzała się do obłożenia podatkiem wszystkich egzemplarzy broni i ustanowienia ogólnokrajowego rejestru. Kiedy właściciele broni zaprotestowali, Kongres złagodził prezydencki projekt i zezwolił jedynie na opodatkowanie i rejestrację karabinów maszynowych oraz krótkolufowych strzelb, które, zdaniem deputowanych, były używane wyłącznie przez gangsterów i nie miały wiele wspólnego z samoobroną.

[Roosevelt’s original proposal for what would become the National Firearms Act of 1934, the first federal gun control law, sought to tax all firearms and establish a national registry of guns. When gun owners objected, Congress scaled down FDR’s proposal to allow only for a restrictive tax on machine guns and sawed-off shotguns, which were thought to be gangster weapons with no usefulness for self-defense.]

O dziwo jednak to nie Roosevelt drastycznie ograniczył dostęp ludności do nowych modeli “maszynówek”. Politykiem, który na tę chwilę definitywnie położył kres sprzedaży tej broni na rynku komercyjnym, był William John Hughes i stało się to pół wieku po NFA.

W 1986 roku, późnym wieczorem, gdy większość członków Kongresu rozjechała się już do domów, Hughes do spółki z przewodniczącym obrad, Charlesem B. Rangelem, przepchnęli poprawkę do Reaganowskiej Ustawy o Ochronie Posiadaczy Broni Palnej (Firearm Owners’ Protection Act, w skrócie FOPA). Nakładała ona zarówno na koncesjonowanych dilerów, jak i osoby prywatne bezwzględny zakaz sprzedaży broni samoczynnej wyprodukowanej po roku 1986. Innymi słowy, od momentu wejścia w życie FOPA wraz z poprawką Hughesa posiadać legalnie w USA można tylko te jednostki, które zarejestrowano przed rokiem 1986, wszystkie nowe modele zostały wyłączone z obrotu na rynku cywilnym.

Wcześniej było tak, że jak ktoś chciał broń samoczynną, to albo kupował w sklepie gotowy model (np. bardzo popularny w latach 80. pistolet maszynowy MAC-10 oraz jego warianty) i rejestrował go w biurze ATF, płacąc $200 podatku federalnego, albo brał komorę spustową (lower receiver) i budował na jej bazie dowolną broń, po czym jak poprzednio rejestrował ją w ATF, grzecznie godząc się uiścić karny podatek. Komora spustowa z wyrytym numerem seryjnym jest jedyną “istotną częścią” broni – tym, co w USA prawo definiuje jako broń palną. Wszystkie inne elementy mają status przycisku do papieru i można je nabywać bez żadnych formalności. Po uchwaleniu nowelizacji Hughesa strzelanie ze składanych w ten sposób “automatów” stało się nielegalne (grozi za to maksymalnie dekada odsiadki), zaś ATF konsekwentnie odrzuca wszelkie próby rejestracji takiej broni.

Skutki wejścia w życie FOPA razem z poprawką nie były trudne do przewidzenia – pistolety maszynowe typu MAC-10, kosztujące przed rokiem 1986 kilkaset dolarów, nagle stały się dostępne wyłącznie dla najbogatszych Amerykanów. Na wydanie $5-10 tysięcy na taką broń stać dosłownie garstkę obywateli, a tyle trzeba dzisiaj zapłacić na rynku cywilnym za przywilej postrzelania sobie ogniem ciągłym poza strzelnicą.

Teraz najlepsze: przez prawie 25 lat krążyły w amerykańskim środowisku strzeleckim plotki na temat tego, jak tę poprawkę uchwalono. Mówiło się głośno o przekręcie i pogwałceniu wielu kluczowych procedur legislacyjnych. Dopiero w 2011 roku światło dzienne ujrzało nagranie, wydobyte z katakumb Biblioteki Kongresowej i odsłaniające okoliczności przepychania noweli, które potwierdziło większość najczarniejszych obawy sceptyków, kwestionujących legalność klauzuli. Konwersji z analogu do wersji cyfrowej i odrestaurowania nagrań z taśm vhs podjął się jeden z użytkowników forum calguns.net (link):

1986 Machine Gun Ban – Hughes Amendment

  • AKTUALIZACJA 14/03/2016

Tak się reklamowało broń samoczynną w nowojorskiej prasie przed rokiem 1934:

the thompson sumbmachine gun

Idealne narzędzie do ochrony dużych posiadłości, gospodarstw rolnych, pól uprawnych itd. Skrzyżowanie broni samoczynnej i samopowtarzalnej broni kolbowej, dające w efekcie prosty w obsłudze, kompaktowy pistolet maszynowy o niesamowitej sile rażenia, składający się z zaledwie trzydziestu modułów i ważący nieco ponad trzy kilogramy. Trzymany na wysokości biodra potrafi wypluć 1500 kul na minutę w trybie ognia ciągłego; w trybie pojedynczym z kolbą opartą o ramię strzelca liczba ta spada do pięćdziesięciu. Magazynek mieści maksymalnie sto nabojów.

Pistolet samoczynny Thompsona łączy w sobie prostotę konstrukcji i niezawodność broni krótkiej ze skutecznością karabinu maszynowego. Jest całkowicie bezpieczny i bezawaryjny w użytkowaniu. Oprócz rosnącej popularności w cywilnych sektorach ochroniarskich, znalazł również zastosowanie na świecie w szeregach policyjnych służb mundurowych oraz zyskał aprobatę armii.