Wieczorem 23 września 1972 roku prezydent Filipin, Ferdinand Edralin Marcos, ogłosił w kraju stan wojenny, który niebawem wyewoluował w technokratyczny “sen o potędze”, czyli monumentalny projekt inżynieryjny, określany mianem “Nowego Społeczeństwa” (Bagong Lipunan). Oficjalnym pretekstem do zaprowadzenia dyktatury wojskowej miały być rosnące niepokoje społeczne, spowodowane pogarszającą się sytuacją ekonomiczną lundości, oraz nasilające się zamachy bombowe, przeprowadzane przez bojówkarzy z maoistowskiej Komunistycznej Partii Filipin (słynna masakra na placu miejskim w Manili podczas wiecu polityków z frakcji liberalnej był na osi czasu punktem krytycznym).

Dyrektywa obwieszczająca zawieszenie konstytucyjnych swobód obywatelskich (jak się później okazało, na dziewięć długich lat), a także konsolidująca władzę w rękach ośrodka prezydenckiego z pominięciem parlamentu i sądownictwa, przeszła do historii pod nazwą Proklamacji Nr 1081 (Proclamation No. 1081). Rozkaz Ogólny nr 6 brzmiał następująco (link):

Z wyjątkiem osób oddelegowanych na misje zagraniczne w służbie narodu filipińskiego, nikt bez uprzedniej zgody nie może posiadać ani nosić broni palnej poza domem.

[No person shall keep, possess or carry outside of his residence any firearm unless such person is duly authorized to keep, possess or carry any such firearm except to those who are being sent abroad in the service of the Philippines.]

Złamanie zakazu kończyło się teoretycznie “tylko” aresztowaniem i uwięzieniem, lecz w praktyce oznaczało często wyrok śmierci. Jesse Ventura, żołnierz elitarnej jednostki US Navy Seals, gubernator stanu Minnesota (1999–2003), na początku dekady lat 70. XX wieku stacjonował na Filipinach w bazie amerykańskiej marynarki i jako naoczny świadek wydarzeń obserwował proces przejmowania przez lokalną armię kontroli nad instytucjami państwa. Prezydent Marcos, w przypływie dobroci serca, zarządził dwutygodniowy okres abolicyjny, będący swoistym powszechnym aktem łaski dla każdego, kto dobrowolnie przyszedł na komisariat i zwrócił prywatne uzbrojenie. Był to również jeden z pierwszych dekretów zaadresowanych do ludu przez urzędników centralizującego się reżimu:

Joe Rogan Experience #858 – Jesse Ventura

JV: Moje stanowisko w kwestii broni palnej ukształtowało doświadczenie życiowe. Byłem fizycznie obecny na Filipinach w dniu, w którym Ferdinand Marcos został dyktatorem. (…) Ponieważ należeliśmy do amerykańskiej armii, ów fakt nie wpłynął na nas bezpośrednio. Mogliśmy swobodnie łazić po mieście i takie tam, ale na każdym rogu stali żołnierze z karabinami maszynowymi. Zmierzam do tego, że Marcos przyznał sobie pełnię władzy absolutnej, po czym z marszu ustanowił dwunastodniową cezurę czasową, kiedy oddawanie broni nie było penalizowane. Później za nieposłuszeństwo groziła śmierć. Mam pytanie do przeciwników broni palnej: dlaczego pierwszą decyzją dyktatora miałoby być rozbrojenie cywilów? Dlaczego uczynił z tego priorytet?

Pytanie retoryczne, ale mimo wszystko odpowiem: bo w ramach każdej państwowej ideologii, ogłaszającej na swoich sztandarach “postęp”, broń zawsze będzie elementem niepożądanym – obojętnie, czy chodzi o feudalną Japonię, zimnowojenną juntę wojskową czy współczesną, europejską demokrację.

Nie jest też prawdą, że zakaz obowiązywał wyłącznie poza terenem prywatnym, a w domach można było spokojnie broń trzymać. W Ameryce żyją potomkowie filipińskich imigrantów, pamiętający moment przeistoczenia się republiki w jawną dyktaturę. Jednym z nich jest człowiek o imieniu Limmuel. W roku 1972 był jeszcze dzieckiem; jego ojciec pracował w ogólniaku jako ochroniarz i figurował w rejestrze legalnych właścicieli broni. Krótko po przewrocie odebrał listownie zawiadomienie, że wkrótce zjawią się u niego smutni panowie w mundurach w celu przeszukania posesji. Spodziewając się konfiskaty, mężczyzna starannie ukrył wszelkie niezarejestrowane egzemplarze broni, grzebiąc je głęboko w ziemi nieopodal domostwa. Na widoku zostawił tylko służbowy pistolet. Zgodnie z oczekiwaniami, wojsko zarekwirowało broń i nigdy jej nie zwróciło.

Masowe akcje konfiskacyjne w połączeniu z uchwaleniem drakońskich restrykcji doprowadziły w rezultacie do tego, że większość rynku zeszła do konspiracji. Dzisiaj są rejony na Filipinach, gdzie blisko 75 proc. mieszkańców trudni się czarnorynkowym wytwarzaniem broni palnej i elaborowaniem amunicji w przydomowych warsztatach rusznikarskich:

VICE, “Backyard Gun Shops in the Philippines”