W jednym z poprzednich wpisów starałem się wytłumaczyć, dlaczego na przekór selektywnie prezentowanym w mediach wynikom sondaży odsetek uzbrojonych gospodarstw domowych w USA ustabilizował się na najwyższym historycznie poziomie. W tym celu podałem długą listę bezpośrednich i pośrednich dowodów empirycznych, przemawiających za rekordowym wskaźnikiem nasycenia bronią populacji, oraz przybliżyłem doniosłe wydarzenia schyłkowej fazy XX wieku, związane z prezydenturą Clintona, które mogły wyzwolić u sporej części osób pragmatyczną motywację do zatajania przed “obcymi” faktu posiadania tejże broni. Czego natomiast nie doprecyzowałem, to skali owej “konspiracji”. Czy kwantyfikacja wspomnianego fenomenu jest w ogóle wykonalna?

Badacze z kręgu nauk społecznych, którzy zajmują się analizowaniem danych ankietowych, doskonale znają zjawisko niedoszacowania, występujące w sytuacji, gdy pytania odnoszące się do osobistej i/lub intymnej sfery życia zadawane są otwarcie w formie jawnej. Indagowanie rozmówców za pomocą sekwencji pytań w postaci zawoalowanej (veiled questions) umożliwia skorygowanie tego błędu, czego dobitnym przykładem są zachowania/preferencje seksualne. Ponieważ prywatne użytkowanie broni również zalicza się do kategorii zagadnień “poufnych”, dopiero zastosowanie bardziej subtelnych i “okrężnych” metod docierania do prawdy generuje obraz wierniejszy rzeczywistości, tj. odsetek domów, wyposażonych w minimum jedną sztukę broni, sięgający 60 proc. [1]:

Inną wskazówką sugerującą, że amerykańscy obywatele nie przejawiają zbytnio skrupułów w okłamywaniu ankieterów, są statystyki dotyczące ignorowania obowiązku rejestracyjnego. W granicach stanu Nowy Jork w rękach cywilnych znajduje się około milion egzemplarzy broni zdefiniowanej przez lokalne prawo jako szybkostrzelna/szturmowa. Od momentu wejście w życie niesławnego The NY SAFE Act w styczniu 2013 roku zarejestrowano zaledwie 4 proc z tego miliona, przy czym blisko połowa pochodziła z nowojorskiej aglomeracji i okalających ją przedmieść. Podobny stosunek do dzielenia się informacjami o broni mają ludzie w sąsiednim Connecticut – ogromna większość posiadaczy karabinów typu wojskowego (nawet 90 proc.) ciągle nie zgłosiła się do punktów ewidencyjnych w czasie trwania amnestii po zaostrzeniu przepisów przez administrację Dana Malloya.

Dalej: firma Zogby Analytic spytała ostatnio losową grupę dorosłych Amerykanów, czy gdyby zadzwonił do nich ankieter, węszący w sprawie broni palnej, to zgodnie z prawdą odkryliby przed nim zawartość swojej szafy pancernej czy raczej grzecznie podziękowali za rozmowę i odłożyli słuchawkę. Ponad 36 proc. uczestników wybrało opcję milczenia na wiadomy temat:

Wśród ankietowanych o skrzywieniu prawicowo-konserwatywnym, sympatyzujących z Partią Republikańską, stopa odmownych odpowiedzi przekroczyła 50 proc.:

Jedna z niewielu naukowo miarodajnych prób weryfikacji rzetelności sondaży telefonicznych o broni datowana jest na rok 1995. Na stronach recenzowanego pisma “Public Health Reports” wydrukowano wtedy artykuł zespołu lekarzy z Michigan pod kierownictwem Ann P. Rafferty, którego rezultaty pokazały, iż około 20 proc. uzbrojonych respondentów [2] (rekrutujących się z pełnoletnich mieszkańców hrabstwa Ingham) nie zgodziło się na partycypowanie w ankiecie bądź wyraziło taką zgodę, lecz później udzieliło nieszczerej odpowiedzi. Wynik ten wydaje się nieco zaniżony, albowiem nie uwzględnia 5-9 proc. różnicy między domownikami z bronią i przedstawicielami ogółu populacji hrabstwa, którzy zaraz na starcie, bez podania przyczyny, odrzucili propozycję uczestnictwa w badaniu:

Rafferty et al. tłumaczą, że początkowe wypadnięcie z puli ~24 proc. posiadaczy broni krótkiej i ~27 proc. myśliwych nie powinno być interpretowane jako sygnał niechęci do ujawniania przed “obcymi” prywatnego stanu uzbrojenia, ponieważ ludzie ci nie zostali nawet jeszcze poinstruowani, jakie konkretnie pytania zawiera kwestionariusz. Problem w tym, że właściciele broni palnej w USA, częściej niż reszta cywilów, nastawieni są sceptycznie czy wręcz wrogo w stosunku do rozmaitych instytucji rządowych (projekt sponsorował ze środków federalnych Departament Zdrowia Publicznego w Michigan), a już szczególnie takich, które wydzwaniają i nagabują o broń przechowywaną w domu. Dlatego też zauważalnie wyższy procent decyzji odmownych w tej właśnie grupie nie jest wcale przypadkowy [3].

W następnym etapie gremium medyczne usiłowało dowiedzieć się od osób z potwierdzonym urzędowo dostępem do broni, czy pod ich dachem faktycznie trzyma się broń palną. ~8 proc. uchyliło się od odpowiedzi:

W trzeciej rundzie pytań szacowano poziom tzw. “false negatives”, czyli deklaracji kłamliwych. Okazało się, że 11.4 proc. respondentów, dysponujących bronią dowolnego typu, dopuściło się wobec ankieterów oszustwa:

Trzeba koniecznie podkreślić, że w eksperymencie wzięli udział sprawdzeni i zarejestrowani właściciele pistoletów/rewolwerów oraz licencjonowani myśliwi. Rozróżnienie to jest o tyle kluczowe, że osoby oddające broń do rejestracji albo odbywające szkolenia łowieckie w celu zdobycia zezwolenia na odstrzał zwierzyny przynależą do tego specyficznego grona legalnie uzbrojonych Amerykanów, którzy świadomie zrezygnowali z anonimowości i z samej definicji nie mają nic przeciwko, aby “nieznajomi” (lokalna policja) wiedzieli, że oni tę broń posiadają. Dodatkowo warto zaznaczyć, że sondaż przeprowadzono na przełomie lat 1991/92, czyli w okresie poprzedzającym agresywną, antybroniową krucjatę epoki Clintona oraz towarzyszącą jej (uzasadnioną) atmosferę paranoi, jaka zalęgła się w środowiskach prawicowych.

Podsumowując: wszystkie dowody (w tym również te poszlakowe) wskazują, że duży odsetek amerykańskich obywateli ukrywa broń palną przed wścibskimi z zewnątrz. Po naniesieniu korekt na oficjalne estymacje sondażowe rzeczywisty współczynnik domów pod bronią w USA oscyluje w przedziale 55-60 proc.

_______________________

[1] W roku 1993 treść pytania była bardziej rozbudowana:

Które ze stanowisk jest bliższe twoim poglądom: trzymanie broni palnej w domu zwiększa bezpieczeństwo osób w nim przebywających, bo umożliwia obronę przed intruzami, czy zmniejsza, bo podnosi ryzyko odniesienia ran w wypadku i padnięcia ofiarą przemocy domowej?

[Which of the following comes closer to your view: having a gun in the house makes it a safer place to be because you can protect yourself from violent intruders or, having a gun in the house makes it a more dangerous place to be because you increase the risk from gun accidents and domestic violence?]

[2] Wskaźniki po dodaniu do siebie odpowiedzi odmownych i odpowiedzi fałszywych:

  • dla posiadaczy zarejestrowanej broni krótkiej → 21.9 proc.
  • dla posiadaczy licencji myśliwskiej → 17.9 proc.
  • łącznie → 19.7 proc.

[3] The increase in probability of declining to answer firearm-ownership questions is particularly stark among those identifying as Republicans, particularly those with a conservative outlook skeptical of government. (R. Urbatsch, “Gun-Shy: Refusal to Answer Questions about Firearm Ownership” → link)