Mediana długości czasu spędzonego w zakładach karnych na terenie Stanów Zjednoczonych dla osób prawomocnie skazanych za przestępstwa z użyciem przemocy, lata 1995-2012 [1]:

  • morderstwo 9 lat i 3 miesiące;
  • morderstwo + umyślne zabójstwo 8 lat i 11 miesięcy;
  • gwałt 5 lat i 3 miesiące;
  • napad rabunkowy 3 lata i 1 miesiąc;
  • napaść/pobicie 1 rok i 8 miesięcy.

Poniżej fragment konferencji, zorganizowanej przez nowojorskie uczelnie The King’s College oraz Uniwersytet Fordham, na której Barry Latzer, prof. kryminologii z Wyższej Szkoły Prawa Karnego im. Johna Jaya, po raz pierwszy zaprezentował wspomniane statystyki, podkreślając zarazem truizm, że formalna dotkliwość sądowego werdyktu często ma się nijak do faktycznej rozpiętości czasowej odsiadki:

Tytuł sympozjum: “Mass Incarceration and Violence”

Jeszcze przyczynkarski komentarz dot. zagadnienia, które niezwykle rzadko pojawia się przy okazji rozmów na temat fenomenu amerykańskiej masowej inkarceracji, mianowicie wskaźniki wykrywalności i/lub skazywalności wśród ciemnoskórych kryminalistów za przestępstwa inne niż zabójstwo utrzymują się na niepokojąco niskim poziomie [2]. Niedawno wyszło na jaw, że w Bostonie +96 proc. bandytów, którzy postrzelili kogoś w okresie od stycznia 2014 do połowy września 2016, nigdy nie trafiło do aresztu (Shooting someone is not a punishable offense in Boston – so long as the victim doesn’t dielink). W hrabstwie Cook i stołecznym Dystrykcie Kolumbii sprawy wyglądają podobnie: praktycznie co roku 90 proc. chicagowskich strzelców, mających na koncie udany atak z bronią w ręku na drugą osobę, unika odsiadki i wychodzi na wolność z czystą kartą, tj. bez postawionych zarzutów usiłowania morderstwa albo dokonania napaści (→ link), w stolicy natomiast około pięćdziesięciu uzbrojonych w klamki recydywistów porusza się swobodnie po ulicach miasta przy pełnej wiedzy organów ścigania; w roku 2015 aresztowano ich łącznie 857 razy. Na drugim krańcu kontynentu analogicznie: w Los Angeles za kratkami ląduje mniej niż 1/5 sprawców strzelanin, w San Francisco zaś odsetek łapanych oprychów z bronią ustabilizował się w okolicach 15 proc.

Wszyscy ci ludzie powinni być dodani do ogólnej puli więźniów.

Lektura uzupełniająca:

  • Czy istnieje zależność przyczynowo-skutkowa między zainicjowaniem i kontynuowaniem wojny z narkotykami a gwałtownym rozrostem systemu penitencjarnego w Ameryce i czy prawdą jest, że połowa amerykańskich więźniów odsiaduje wyroki za narkotyki? Analiza empiryczna w artykule Johna Pfaffa – “The War on Drugs and Prison Growth” link lub też w skrócie w formie tweeta.
  • Czy prywatne więzienia konserwują zjawisko masowej inkarceracji? (podpowiedź: NIE – w roku 2014 w placówkach kontraktowych zamkniętych było symboliczne 8.4 proc. populacji więziennej, z czego ponad połowa skumulowała się w zaledwie pięciu stanach) link.
  • Uśredniony wskaźnik zatrudnienia policji w Stanach Zjednoczonych jest niższy aż o ~35 proc. w stosunku do reszty krajów świata link (zobacz diagram na str. 45).

_________________

[1] Dane za rok 2016 (link):

  • morderstwo + umyślne zabójstwo 13 lat i 4 miesiące;
  • gwałt 4 lata i 2 miesiące;
  • napad rabunkowy 3 lata i 2 miesiące;
  • napaść/pobicie 1 rok i 4 miesiące.

[2] Za przeważającą większość strzelanin rejestrowanych w obrębie dużych amerykańskich miast (w zależności od roku i jurysdykcji będzie to od 75 do 99 proc. przypadków) odpowiadają przedstawiciele murzyńskiej (ewentualnie murzyńsko-latynoskiej) subpopulacji. Zobacz link 1 / link 2