Kto zabija w Ameryce (2)

Część I

Hipotetycznie rzecz ujmując, bez murzyńskiej subpopulacji obszar metropolitalny Saint Louis (Missouri) byłby generalnie wolny od przestępczości z użyciem broni palnej, zaś częstotliwość popełniania morderstw oscylowałaby tam w granicach błędu statystycznego (w innej wersji – dążyła do zera). Zwracam tutaj uwagę, iż ta średniej wielkości jak na standardy amerykańskie miejska jurysdykcja jest równomiernie podzielona rasowo, tzn. 48 proc. ludności ma czarny kolor skóry, a 43 proc. to biali pochodzenia europejskiego. Tamtejszy departament policji nieprzerwanie od roku 1999 publikuje sprawozdania zaadresowane bezpośrednio do lokalnej społeczności – “Annual Report to the Community” (link). Ważność tej dokumentacji polega na tym, że zawiera ona informacje na temat sprawców przestępstw z rozbiciem na rasy. Mowa o czynach kryminalnych, które zwyczajowo wzbudzają największe poczucie zagrożenia wśród mieszkańców miast: rozbojach, gwałtach i zabójstwach. Taka praktyka nie jest wcale normą w USA – wiele departamentów hołduje polityce ukrywania danych rasowych w odniesieniu do aresztantów, eksponując wyłącznie statystyki wiktymizacji.

Poniżej sumaryczne zestawienie ukazujące dynamikę zmian i proporcjonalny rozkład udziału w przestępczości dwóch dominujących ras w St. Louis w okresie między rokiem 1999 a 2014:


Ten wpis nigdy nie zmaterializowałby się w obecnej postaci, gdyby nie obejrzany przeze mnie ostatnio dokument o przestępczości w “Mound City” – “Braterstwo krwi. Jak nasze dzieci stają się mordercami”. Twórcy, ma się rozumieć, wspaniałomyślnie deklarują, że składając finalny materiał starali się zachować polityczną bezstronność w podejściu do kwestii broni (cytat: In the making of this documentary, we did not take a position for or against gun control), lecz bliższy kontakt z ich dziełem szybko weryfikuje te iluzoryczne zapewnienia.

Jednym z producentów wykonawczych i głównych animatorów przedsięwzięcia była Sharon Frey z Wydziału Medycyny Wewnętrznej w Zakładzie Chorób Zakaźnych i Immunologii na Uniwersytecie Saint Louis, co w połączeniu ze skłonnością jej otoczenia do robienia burzy w szklance wody (patrz “literatura medyczna” link) kazało mi wyczekiwać najgorszego. Od razu mówię, że nie pomyliłem się co do intencji autorów. Fraza “broń palna” wyskakuje w ich filmie chyba tysiąc razy w najmroczniejszych konfiguracjach, jakie można sobie wyobrazić, i w towarzystwie najbardziej hiperbolicznych sformułowań znanych w środowisku lekarskim, na czele z takimi wykwitami intelektu jak “epidemia przemocy” czy “plaga morderstw”. 

Oto reprezentatywny urywek. Najpierw w dziesiątej sekundzie pani kryminolog podkreśla, że jest rzeczą niedopuszczalną, aby ludzie nie mogli wyjść z domu bez obaw o swoje zdrowie i życie (co stanowi bardziej elokwentną wersję narracji, że jak będzie powszechna broń palna, to wszyscy powybijamy się do nogi), potem zaś w dwudziestej trzeciej sekundzie pan kurator okręgowy Wschodniego Dystryktu Missouri z rozgoryczeniem informuje widzów, że w Saint Louis niesłychanie łatwo wejść w posiadanie “klamki”. Ponieważ fabuła dokumentu opowiada o strzelaninach i zabijaniu, korelacja między nasyceniem bronią a szalejącą przestępczością zostaje już na starcie potwierdzona głosami autorytetów:

“Czarne” St. Louis

Nie da się zaprzeczyć, że Missouri jest niezwykle przyjaznym dla posiadaczy broni stanem z minimalną liczbą dokuczliwych restrykcji. W samym tylko mieście i przylegających do niego okolicach znajduje się kilkanaście koncesjonowanych punktów sprzedających uzbrojenie dla cywilów i co najmniej tyle samo strzelnic, do tego bez problemu można otrzymać licencję na noszenie broni ukrytej, jak również nabyć ją legalnie od sąsiada czy też znajomego w ramach prywatnej wymiany poza systemem sprawdzania niekaralności. W rankingu waszyngtońskiej “Bandy Brady’ego” Missouri uzyskało raptem cztery punkty na sto.

I teraz tak – osoba, która nie lubi broni palnej, albo taka, dla której perturbacje z nią związane należą do zagadnień neutralnych, po obejrzeniu tej produkcji w oderwaniu od jakiegokolwiek tonującego emocje komentarza jeszcze bardziej zabetonuje się w przeświadczeniu, że broń jest zła. Manipulacja przebiega tutaj bowiem dwutorowo i sprowadza się do a) beztroskiego agregowania statystyk przestępczości w kontekście obszarów o zaawansowanym poziomie zurbanizowania i b) nagminnego stosowania nazw kodowych typu youth, young people, gang members tudzież kids, children i teens na opisanie sprawców (i ofiar) kryminalnych ataków. W efekcie powstaje złudzenie, jakby calutkie miasto żyło w cieniu śmierci, zaś każdy bez wyjątku mieszkaniec St. Louis, z naciskiem na dzieci i młodzież, był permanentnie narażony na utratę życia w zetknięciu z nadlatująca kulą. Wiemy już, że jest to zaledwie półprawda – że autorzy filmu z premedytacją bałamucą odbiorców. Przestępczość z udziałem broni palnej w Ameryce cechuje hiperkoncentracja (wątek ten poruszany był na blogu wielokrotnie → link 1 / link 2).

Niedawno “New York Times” pochylił się nad problematyką rasowej dystrybucji zabójstw w St. Louis i wygenerował schemat planu miasta z rozróżnieniem na dzielnice murzyńskie (kolor pomarańczowy) i nie-murzyńskie (jasnofioletowy). Na rysunek naniesiono również czerwone punkty oznaczające miejsca znalezienia zwłok (jedno ciało bądź więcej, a nazbierało się ich w przeciągu dziewięciu lat przeszło 1200). Artykuł opatrzono wielce sugestywnym nagłówkiem: “In Places Like North St. Louis, Gunfire Still Rules the Night”:

Zabijanie i zbrojne napady dzieją się po “czarnej stronie torów”. Niestety – producenci “Blood Brotherts” nie pokusili się o wyraźne zaakcentowanie tego doniosłego statystycznego faktu, który rozpływa się gdzieś w zalewie dramaturgicznej narracji, a jest to sprawa kluczowa dla zrozumienia, czy “Gateway to the West” to królestwo zbrodni i bezprawia, czy może spokojna aglomeracja z wolnym dostępem do broni, której reputację paskudzą dzielnice skupione w północnym-wschodnim rejonie miasta. Z oświadczenia przygotowanego dla prasy wnioskuję, że twórcy filmu skontrolowali poczynione przez siebie pomiary o demografię (We seem to take for granted the day to day mayhem provided by young black maleslink), lecz z treści jednorazowego seansu naprawdę trudno wyłuskać ten “detal”. Wprost przeciwnie: większość wypowiedzi zdaje się insynuować, że “Brama wiodąca na Zachód” pogrążona jest w jakimś krwawym, postapokaliptycznym chaosie.

Jak bardzo tendencyjny jest ten ponury pejzaż i jak mocno kontrastuje on z rzeczywistością, można zweryfikować w reportażu nakręconym przez organizację The Saint Louis Civic Pride Foundation, w którym student prawa, dziennikarka lokalnej gazety i właściciel restauracji, w oparciu o własne doświadczenia, reklamują Saint Louis jako jedną z najlepszych do życia i najbezpieczniejszych amerykańskich metropolii. I chociaż słowo “guns” nie pada z ich ust ani razu, to z samej relacji wyłania się obraz dwóch totalnie różnych światów z jednym wspólnym mianownikiem – bronią palną: zarówno biali, jak i czarni rezydenci mają do niej błyskawiczny dostęp o każdej porze dnia i nocy. 

“Białe” St. Louis

Dyrektor generalny oddziału AT&T w Missouri słusznie uwypuklił w tym wywiadzie (od 01:52), że skrzywiona percepcja przestępczości może mieć realne i dalekosiężne konsekwencje dla kondycji gospodarki w regionie, szczególnie w sytuacji gdy municypalny skarbiec pozyskuje znaczne dochody z sektora turystycznego. Z pozoru niegroźne statystyczne przekręty, jeżeli zostaną odpowiednio nagłośnione w mediach i nikt ich w porę nie zdemaskuje, są w stanie skutecznie odizolować hrabstwo od napływu ludności z zewnątrz (łącznie z inwestorami oraz kapitałem). Nie tak dawno temu przecież rząd francuski wystosował oficjalne ostrzeżenie dla swoich obywateli, by ci unikali podróżowania do północnej części St. Louis (od lotniska aż po centrum). Żaden białoskóry Europejczyk, absorbujący całą wiedzę o przestępczości w USA z tradycyjnych serwisów informacyjnych, po usłyszeniu takiego komunikatu nie weźmie do ręki mapy i nie będzie rysował granicy oddzielającej tę “dobrą” część miasta od “złej” – po prostu przebukuje bilet i poleci na urlop gdzie indziej. 

Na koniec apel skierowany do tych, którzy w dyskusjach o broni koniecznie muszą posiłkować się przykładami ze Stanów Zjednoczonych, demonizując / torpedując w ten sposób wszelkie inicjatywy, mające na celu liberalizację polskiego prawa – jeżeli kiedykolwiek przeczytacie, że gdzieś w Ameryce szaleje “gun violence crisis”, to sprawdźcie najpierw, czy przypadkiem nie chodzi o black violence crisis [1].

Przemoc w Ameryce – PODSUMOWANIE

_______________

[1] Dwie aglomeracje wielkością zbliżone do Poznania: Portland (Oregon) i Baltimore (Maryland).

Portland liczy sobie ok. 600 tysiące stałych rezydentów i w 72 proc. zaludnione jest przez potomków europejskich imigrantów (populacja czarnych oscyluje w okolicach 6 proc.). Baltimore zamieszkuje 621 tysięcy osób i w 63 proc. zasiedlone jest przez przedstawicieli rasy czarnej (biali stanowią blisko 30 proc. populacji).

W całym 2013 roku w Portland zarejestrowano 16 zabójstw. Większość z nich to były zgony na skutek postrzału powiązane z działalnością miejscowych gangów. Nie dysponuję dokładnymi statystykami, ale dane poszlakowe (patrz tu i tu) wskazują, że w najlepszym razie połowa z tych 16 zabójstw to robota murzyńskich cyngli.

Przenosimy się na Wschodnie Wybrzeże. W zeszłym roku w granicach Baltimore odnotowano 235 morderstw. Jak obliczono w podlinkowanym artykule, gdyby Nowy Jork u schyłku rządów Bloomberga miał wskaźniki na poziomie tego miasta, zginęłoby tam grubo ponad trzy tysiące osób. W samym tylko styczniu 2014 roku w Baltimore zabito już 22 osoby (prawie wszystkie ofiary czarne zamordowane przez czarnych; jedna biała ofiara to 51-letnia kobieta, śmiertelnie pobita we własnym domu przez dwóch Murzynów podczas napadu rabunkowego).


Magazyn “Business Insider” wrzucił kiedyś na swoją stronę podobne mapy z Dystryktem Kolumbii. Schemat po lewej ukazuje rozmieszczenie murzyńskiej populacji w obrębie miasta (miniatura w prawym dolnym narożniku przedstawia Latynosów), na sąsiednim kartogramie widać natomiast obszary z najgorszą przestępczością:

Minneapolis: wszystkie ogniska przemocy zlokalizowane są w murzyńskiej części miasta. Czarni odpowiadają tam za 80 proc. zabójstw z użyciem broni palnej (biali 6 proc.) i 85 proc. strzelanin bez ofiar śmiertelnych (biali 5 proc.):

Lektura obowiązkowa: Geo-Demographics of Gunshot Wound Injuries in Miami-Dade County (link), czyli w skrócie demograficzno-przestrzenna koncentracja ran postrzałowych na terenie florydzkiego hrabstwa Miami-Dade. Ofiary (4547) zidentyfikowano na podstawie rejestrów szpitalnych. Do ogromnej większości poszkodowanych osób udało się przypisać indywidualny adres zamieszkania i miejsce zdarzenia (ulicę, z której odebrano zgłoszenie). Niestety, zabrakło statystyk dot. sprawców. Wnioski z artykułu można spokojnie rozciągnąć na całą Amerykę:

  • ~3/4 (72 proc.) strzelanin koncentruje się w murzyńskich dzielnicach/rewirach;
  • tam, gdzie czarnych nie ma albo gdzie jest ich niewielu, strzelaniny występują sporadycznie;
  • średnio rocznie 54 białych mieszkańców hrabstwa odniosło obrażenia postrzałowe;
  • przestępczość z użyciem broni nie wylewa się “na zewnątrz” do sąsiednich dzielnic (cytat);

San Francisco i odgłosy wystrzałów uchwycone przez czujniki ShotSpottera (link):

Dalej: Pittsburgh (65 proc. populacji rekrutuje się z potomków europejskich osadników, 25 proc. składa się z ludności czarnoskórej), jedno z największych białych miast w Ameryce. Szef policji, kapitan Nate Harper (link):

Bez czarnej przestępczości liczba zabójstw w Pittsburghu obniżyłyby się drastycznie do około dziesięciu rocznie. W ostatniej dekadzie 80 proc. zabójstw popełnionych w obrębie miasta to były ataki inicjowane przez czarnych i wymierzone w innych czarnych – dokładnie 307 z 385 spraw.

[Without black-on-black crime Pittsburgh could expect to see its homicide rate drop dramatically, to around 10 deaths a year. In the past 10 years, black-on-black killings have accounted for nearly 80 percent of the city’s homicides – 307 of 385.]

Prawdziwy odsetek jest na pewno wyższy, bo w latach 2010-2015 w przypadku aż 97 proc. zabójstw (143), w których pittsburghska policja nie ustaliła tożsamości sprawcy, na miejscu zbrodni znajdowano ciało czarnej ofiary, co niemal zawsze implikuje też zaangażowanie czarnoskórego mordercy (czemu implikuje – przypisy nr 1 i 2).

Do najbardziej białych (79 proc.) dużych metropolii należy również bastion progresywnej lewicy, czyli Madison w Wisconsin: niemalże cała przestępczość (szczególnie zabójstwa) kumuluje się tam w murzyńskich dzielnicach na mniej niż 5 proc. powierzchni miasta. Podobna dynamika zachodzi w białym (~77 proc.) Louisville w stanie Kentucky, gdzie większość morderstw ściśnięta jest w północno-zachodnim narożniku mapy → link.

76 komentarzy na temat “Kto zabija w Ameryce (2)”

  1. Czy możecie napisać dlaczego Japończycy którzy mają w swoim kraju bezwzględny zakaz posiadania broni palnej nie powyrzynali się jeszcze za pomocą noży kuchennych? W Japonii jest 400 zabójstw rocznie przy 120 mln mieszkańców, a w USA jest 12 000 zabójstw rocznie przy 300 mln mieszkańców.

    1. Prezydent i jego administracja nie mają nic do powiedzenia w sprawie ogólnokrajowych statystyk. Statystyki spływają do centrali (FBI) z lokalnych komisariatów policji, po czym są kompilowane na szczeblu federalnym. Jeśli zatem dochodzi do fałszerstw (a wiadomo, że dochodzi w kategoriach innych niż zabójstwa), to oszustwa odbywają się na poziomie hrabstw/stanów.

      Ile dokładnie jest zabójstw w Japonii, nie potrafię powiedzieć. Na pewno mniej niż w USA. Dlaczego mniej – zostało bardzo dokładnie wyjaśnione w podlinkowanym wpisie.

    1. W Rosji jest znacznie więcej zabójstw niż wskazują na to oficjalnie raportowana liczby. Pisałem o tym tutaj. I rzeczywiście, Rosja jawi się jako odstępstwo od reguły mówiącej, że kraje złożone z biało-azjatyckiej populacji mają niskie wskaźniki zabójstw. Dlaczego tak się dzieje – nie wiem, nie badałem (jeszcze) tego fenomenu.
      Co do rzekomego “rasizmu” – fakty nie są rasistowskie.

      1. W Rosji każdy chleje, łatwiej o konflikty w takich wypadkach. Tam jest taka kultura picia, że ho ho. 10x Polska. Ostatnio był przypadek, że ponad 50 osób zmarło po wypiciu jakiegoś preparatu, bo producent zastąpił w nim alkohol etylowy metylowym. Dziwne, że nikt nie bierze tego pod uwagę. Oczywiście, możemy pomarzyć o statystykach, ile morderstw dokonuje się pod wpływem alkoholu.

  2. OK. W takim razie przyjmijmy że Japończycy ukrywają 50% zabójstw, a w USA jest 100-procentowa uczciwość i lewacy typu Obama nic nie ukrywają. I nadal masz w Japonii 800 zabójstw rocznie przy ludności 120 mln, a w USA 12 000 zabójstw rocznie przy ludności 300 mln. Nadal Japonia jest o niebo bezpieczniejsza.

    W Japonii psychole zabijają sami siebie. W USA psychole zanim zabiją siebie, to zabijają jeszcze kilka niewinnych osób przy okazji. Nie był to człowiek rasy czarnej. Zabił 6 osób, bo kobieta odmówiła mu seksu. Naprawdę chciałbyś żeby w Polsce frustraci seksualni mieli dostęp do broni palnej?

    1. “Nadal Japonia jest o niebo bezpieczniejsza.”

      Nikt nie kwestionuje faktu, że Japonia ma niższe wskaźniki zabójstw i ogólnie cechuje się znacznie mniejszym natężeniem przestępczości. Skąd to się bierze, wyjaśniłem w linkowanym wpisie. Odnoszę wrażenie, że albo go jeszcze nie czytałaś, albo z premedytacją ignorujesz wszystko, co zostało tam napisane. Jeszcze raz wstawiam odnośnik.

      “W Japonii psychole zabijają sami siebie.”

      Oprócz przypadków, gdy zabijają innych. Jak Mamoru Takuma, który zamordował nożem kuchennym ośmioro dzieci w podstawówce w Osace, a 15 poważnie ranił. Albo Tomohiro Katō, który wjechał ciężarówką do centrum handlowego, zabijając siedem osób i raniąc 10 innych. Albo Satoshi Uematsu, który włamał się do szpitala i zasztyletował 19 pracowników i pacjentów (26 okrutnie okaleczając). Albo Aum Shinrikyō, który w tokijskim metrze rozpylił sarin.

      “Nie był to człowiek rasy czarnej.”

      Nigdzie nie napisałem, że w Ameryce tylko czarni zabijają. Stosujesz brzydkie chwyty erystyczne. Prawdą jest natomiast, że masowi mordercy rekrutują się w przeważającej większości z czarno-brązowej populacji (podobnie jak mordercy seryjni – wbrew popkulturowym schematom narracyjnym).

      “Zabił 6 osób, bo kobieta odmówiła mu seksu.”

      W Ameryce żyje 200 milionów białych. Nie ma takiej opcji, żeby jakiś promil z nich nie popełnił zabójstwa w danym roku. Co do Elliota Rogera – spośród sześciu ofiar trzy osoby zabił nożem. Wspominam o tym z czysto kronikarskiego obowiązku.

      “Naprawdę chciałbyś żeby w Polsce frustraci seksualni mieli dostęp do broni palnej?”

      Mają dostęp do innych zabójczych narzędzi i jakoś nie spędza mi to snu z powiek. Polska to zresztą jeden z tych szczególnych krajów, w którym nie odnotowuje się masowych mordów dokonywanych przy pomocy ognia, bomb, pojazdów dostawczych, broni białej czy broni palnej. Przemoc masowa jakoś nas szczęśliwie omija. W 2014 roku było, co prawda, blisko, ale na szczęście uzbrojony w pistolet mężczyzna powstrzymał napastnika (zobacz: Strzelnica w Chorzowie, Polska, rok 2014)

  3. No właśnie chodzi o to że w Rosji nie ma Murzynów i jest więcej zabójstw niż w USA, a wg teorii rasistowskiej właśnie Biała Słowiańska Rosja powinna być bezpieczniejsza niż USA. Rosja jest dowodem na absurdalność twierdzenia, że to Czarni zabijają a Biali są święci.

    Rozumiem od bidy jeżeli teorie rasistowskie głosi ktoś z Ku-Klux-Klanu który nigdy nie wyjechał poza USA. Ci sami ludzie wierzą że Ziemia jest płaska i ma 5000 lat. Natomiast my w Polsce wiemy, że Biała Słowiańska Rosja ma więcej zabójstw niż wielorasowe USA.

    1. “Rosja jest dowodem na absurdalność twierdzenia, że to Czarni zabijają a Biali są święci.”

      Sofizmat rozszerzenia. To, co napisałaś wyżej, nie ma nic wspólnego ani z tekstem, pod którym komentujesz, ani nawet z tematyką tego bloga. Treść blognotki dotyczy FAKTU, że wskaźniki zabójstw w Stanach Zjednoczonych wykrzywiane są w kosmos przez populację czarnych morderców. Biali i Azjaci w Ameryce (Biuro Spisowe wlicza do kategorii “White” także ludność pochodzenia arabskiego oraz przybyszów z Afryki Północnej) mają wskaźniki zabójstw na poziomie NORMALNEJ, STABILNEJ, EUROPEJSKIEJ DEMOKRACJI.

      “Biała Słowiańska Rosja ma więcej zabójstw niż wielorasowe USA.”

      Pytanie, czy Rosja jest biała w takim znaczeniu jak Polska, Norwegia, Austria, Włochy etc. Rosja to stop wielu grup etnicznych. Obstawiam, że im dalej na zachód, tym mniejsze wskaźniki zabójstw. Przy czym na tę chwilę to tylko moje domysły, nigdy nie sprawdzałem tego na poziomie innym niż czysto spekulatywny.

  4. Rosja to kraj wielu grup etnicznych, ale na pewno nie Czarnych. W Rosji Czarni to ułamek promila, a mniejszości typu Czeczeni czy Sacha to też nie są Czarni przecież. Dlatego właśnie uważam, że absurdem jest twierdzenie że to Czarni zabijają częściej. To jest rasizm – od bidy zrozumiały jeżeli ktoś nie wystawił nosa z Arkansas czy Kentucky, ale jeżeli powtarza te rzeczy ktoś z Polski, to ja nie rozumiem.

    1. “absurdem jest twierdzenie że to Czarni zabijają częściej”

      W Stanach Zjednoczonych czarni popełniają rocznie 64% wszystkich zabójstw i 70% napadów rabunkowych. Miasta zasiedlone przez czarnych przypominają postapokaliptyczne wysypiska. Kto może, ucieka od dużych murzyńskich skupisk ludzkich w obawie o własne życie i zdrowie. To są fakty (no chyba że jak na białych progresywistów przystało, żyjesz sobie w białej dzielnicy i z takiej wysokości oceniasz świat).

  5. W takim razie napisz ile wg Ciebie tak naprawdę jest zabójstw w Japonii wg waszych obliczeń. Ja założyłam że 50% zabójstw w Japonii jest ukrywanych ( a w USA wszyscy są uczciwi i nikt nic nie ukrywa ha ha ha) a i tak wychodzi że w Japonii jest bezpieczniej niż w USA.

    Chcesz stwierdzić że 90% zabójstw w Japonii jest ukrywanych? Myślę że takie coś byłoby możliwe w Rosji, ale nie w Japonii.

  6. No właśnie. Gdyby taki Elliot Rodger dostał kosza od laski w Polsce czy Japonii to zabiłby 3 osoby nożem i koniec. A ponieważ w USA jest dostęp do broni palnej dla psycholi i frustratów seksualnych to zginęły dodatkowe 3 osoby.

    I stąd te statystyki.

    A przecież Rodger mordował na ulicy gdzie mozna mieć broń palną a nie na jakiejś dyskotece dla gejów gdzie nie mozna wnosić broni.

    1. “to zabiłby 3 osoby nożem i koniec.”

      A gdyby we Francji był zakaz posiadania karabinów, nie zginęłoby 130 osób. Zaraz, przecież… Nieważne.

      “A przecież Rodger mordował na ulicy gdzie mozna mieć broń palną”

      Sęk w tym, że nie można. Rodger mordował dokładnie w hrabstwie Santa Barbara w dzielnicy Isla Vista, w pobliżu kampusu uniwersyteckiego. Noszenie broni palnej jest tam zakazane.

  7. W Meksyku gdzie jest 120 mln mieszkańców Czarni to podobnie jak w Rosji ułamek promila mieszkańców. W Meksyku dominuje rasa Biała i Żółta + mieszanki między nimi. W Meksyku jest 19 000 zabójstw rocznie. Dlaczego aż tyle skoro w Meksyku nie ma Czarnych? Ja rozumiem że dla Amerykanów Rosja jest za daleko i niewiele o niej wiedzą poza tym że rządzi tam Putin. Natomiast dziwi mnie że Amerykanie nie biorą pod uwagę Meksyku w swoich absurdalnych teoriach że to niby Czarni zabijają.

    1. “W Meksyku jest 19 000 zabójstw rocznie”

      Jest znacznie więcej. Niektórzy wręcz twierdzą, że na każde morderstwo popełnione przez kartele, policje albo wojsko przypada pięć morderstw, które nigdy nie trafiają do raportów.

      “dziwi mnie że Amerykanie nie biorą pod uwagę Meksyku w swoich absurdalnych teoriach że to niby Czarni zabijają.”

      Biorą. To się nazywa “Hispanic effect” i w federalnych statystykach powoduje on, że wskaźniki przestępczości dla białych są zawyżone, a dla czarnych zaniżone.

  8. Japonia słynie z brutalnych akcji rozbrojeniowych – i dlatego jest tam bezpieczniej niż w USA. Właśnie o to mi chodzi. Popieram brutalne akcje rozbrojeniowe, bo chcę być bezpieczniejsza niż mieszkaniec USA który może dostać kulkę od psychola którego rzuciła dziewczyna.

    1. “Japonia słynie z brutalnych akcji rozbrojeniowych – i dlatego jest tam bezpieczniej niż w USA.”

      Miło, że zignorowałaś milion dowodów empirycznych, które wymieniłem w podlinkowanym wątku o Japonii i które przeczą twojej logice. Rozumiem, że przechodzisz teraz przez coś, co w psychologii poznawczej nazywa się efektem potwierdzenia albo błędem konfirmacji. Dodatkowo zdradzę ci jeszcze, że Japończycy mieszkający w USA – mający wolny dostęp do broni palnej – popełniają MNIEJ PRZESTĘPSTW niż Japończycy w Japonii. Ot, kolejny kamyczek do ogródka narracji, że broń palna jest zmienną tłumacząca niższe wskaźniki przemocy w Japonii.

      “Popieram brutalne akcje rozbrojeniowe, bo chcę być bezpieczniejsza”

      To unikaj czarnych dzielnic, a prawdopodobieństwo, że złapiesz kulkę spadnie poniżej poziomu przypadkowego utonięcia w wannie. Przestępczość w USA jest hiperskoncentrowana. Szacunkowo 99% zabójstw kumuluje się na 5% ulic.

  9. W Meksyku Czarni to ułamek promila mieszkańców. Dlatego rasistowskie teorie są kompletnie absurdalnie. Upadła cała Twoja teoria, że to Czarni zabijają częściej niż Biali.

    Meksykanie to rasa Żółta (podobnie jak Japończycy) + rasa Biała (jak Polacy czy Czeczeni czy Arabowie) + mieszanki. Czarni to ułamek promila mieszkańców Meksyku.

    W Polsce też Amerykanie popełniają mniej przestępstw niż Amerykanie w USA (w przeliczeniu na ilość mieszkańców), bo w Polsce jest zakaz posiadania broni palnej.

    1. “Upadła cała Twoja teoria, że to Czarni zabijają częściej niż Biali.”

      Czarni statystycznie zabijają częściej niż biali. Są również znacznie bardziej agresywni. W USA Murzyni dokonują 64% zabójstw – rocznie w skali kraju – i odpowiadają za 70% napadów rabunkowych, pomimo że stanowią zaledwie 13% populacji. Przypominam, że piszesz z pozycji białej kobiety mieszkającej w białym kraju – to jest przywilej.

      “Meksykanie to rasa Żółta (podobnie jak Japończycy) + rasa Biała (jak Polacy czy Czeczeni czy Arabowie) + mieszanki.”

      W Ameryce Meksykanie to grupa etniczna latynoska (Latinos/Hispanics). I Meksykanie mają wyższe wskaźniki zabójstw niż biali pochodzenia europejskiego.

      “W Polsce też Amerykanie popełniają mniej przestępstw niż Amerykanie w USA (w przeliczeniu na ilość mieszkańców), bo w Polsce jest zakaz posiadania broni palnej.”

      Skoro rozmawiamy na takim poziomie, to ja kontruję: w Ameryce Polacy popełniają mniej przestępstw w przeliczeniu na liczbę mieszkańców niż u siebie w kraju, bo mają niczym nieskrępowany dostęp do broni palnej. Amerykanie japońskiego pochodzenia popełniają mniej przestępstw per capita w USA niż w Japonii, bo mają wolny dostęp do broni. I tak dalej.

    1. Nieprawda. Broni palnej nie można legalnie nosić w miejscach publicznych w hrabstwie Santa Barbara (proszę spojrzeć na tę mapkę – kolor ciemnoczerwony). Jest to jurysdykcja typu “no-issue”, co oznacza, że lokalne biuro szeryfa nikomu nie wydaje zezwoleń. W ogóle Kalifornia całościowo słynie z bardzo uznaniowych i restrykcyjny regulacji w tym zakresie.

  10. Czarni nie zabijają statystycznie częściej niż Biali, bo USA to nie cały świat. USA to cały świat dla kukluxklanowców którzy nie ruszyli się w życiu poza USA, a może nawet poza swój stan. Ja Ci udowodniłam, że w Meksyku i w Rosji gdzie jest ułamek promila Czarnych jest więcej zabójstw niż w USA gdzie jest 10% Czarnych. Dlatego absurdem jest twierdzenie, że Czarni zabijają więcej niż Biali czy Żółci.

    W ogóle klasyfikowanie człowieka według koloru skóry, oczu czy penisa jest absurdem rodem z XIX wieku. Człowiek to człowiek, nieważne jaki mamy kolor tu czy tam.

    1. “Czarni nie zabijają statystycznie częściej niż Biali, bo USA to nie cały świat.”

      Ale komentujesz pod wpisem dotyczącym USA. Znowu: sofizmat rozszerzenia.

      “Ja Ci udowodniłam, że w Meksyku i w Rosji gdzie jest ułamek promila Czarnych jest więcej zabójstw niż w USA gdzie jest 10% Czarnych.”

      Ale to nie jest żaden dowód, że czarni zabijają mniej tylko co najwyżej konstatacja faktu, że w Meksyku nie ma czarnych. Gdybyś do Meksyku wysłała całą populację czarnych z USA, zapewne zobaczyłabyś skokowy wzrost wszystkich wskaźników przemocy.

      “Dlatego absurdem jest twierdzenie, że Czarni zabijają więcej niż Biali czy Żółci.”

      Nie, to jest fakt. Rosja stanowi wyjątek, który wymaga głębszego zbadania. Ani ja, ani ty nie zrobiliśmy tego należycie, więc proponuję przestać się unosić i bulwersować. Biali Amerykanie i Azjaci mają wskaźniki zabójstw na poziomie normalnej, stabilnej białej (lub azjatyckiej) demokracji.

  11. Ale Meksykanie są w 80% pochodzenia europejskiego. 20% Meksykanów to Żółci ( potocznie zwani Indianami) oraz jest tam ułamek promila Czarnych. Natomiast 80% Meksykanów to Biali lub mieszanka Biało-Żółta – czyli tak czy tak są oni pochodzenia europejskiego. Zresztą Europejczycy są też pochodzenia afrykańskiego, tak jak wszyscy ludzie na tym świecie. To w Afryce powstał człowiek, a nie w Europie. Operujesz jakimiś absurdalnymi podziałami rodem z XIX wieku gdy obecnie wiadomo dzięki testom genetycznym że WSZYSCY ludzie na świecie są pochodzenia afrykańskiego. W Afryce żyli ludzie gdy w Europie były tylko dzikie puszcze.

    1. Po pierwsze, to są statystyki dotyczące masowych mordów i masowych morderców, a nie pospolitych zabójstw czy wojen gangów. Po drugie, z powodu istnienia stref wolnych od broni odsetek powstrzymanych zamachów nie może być wysoki, ponieważ posiadanie czy noszenie broni palnej przez ofiary jest w takich miejscach zabronione.

  12. Ale może Rodger kupił tą broń gdzieś indziej i przewiózł do Isla Vista. Przecież tam co hrabstwo to inne przepisy.

    Jak ktoś jedzie samochodem z San Francisco do Tijuany przez Isla Vista z bronią w samochodzie to musi tą broń wyrzucić jeżeli np. zachciało mu się lać i wyjdzie na stacji benzynowej?

    U nas w Polsce jednak jest ten plus, że żeby kupić broń legalnie trzeba jechać baaaardzo daleko, a nie każdego psychola stać na taką podróż. I o to chodzi. A na czarnym rynku w Polsce broń palna jest bardzo droga no i można wpaść na podstawionego policjanta.

    1. “Jak ktoś jedzie samochodem z San Francisco do Tijuany przez Isla Vista z bronią w samochodzie to musi tą broń wyrzucić jeżeli np. zachciało mu się lać i wyjdzie na stacji benzynowej?”

      Jak jedzie do Tijuany, to zdecydowanie powinien zostawić broń w domu. W Meksyku wtrącają do więzienia na długie miesiące za samo posiadanie scyzoryka poza domem.

  13. No ale znowu. W Meksyku ponad 99% mieszkańców to Biali i Azjaci albo mieszanka między nimi. Czarni w Meksyku to ułamek promila społeczeństwa. I jakoś w tym Meksyku jest więcej zabójstw niż USA, mimo że procentowo w USA jest kilkaset więcej Czarnych niż w Meksyku. Widać że rasistowska teoria przemocy z użyciem broni palnej bierze w łeb.

    1. “I jakoś w tym Meksyku jest więcej zabójstw niż USA”

      Kurde, pewnie dlatego, że w Meksyku jest bezwzględny zakaz posiadania broni palnej i potencjalne ofiary nie mogą się bronić. Ba, w Meksyku nawet scyzoryka nie można nosić.

  14. Moim zdaniem wzrost liczby zabójstw jest spowodowany:

    1. dostępnością broni (np. Rosja, USA)
    2. dużymi kontrastami społecznymi (np. Rosja, Meksyk, Brazylia, częściowo też USA).

    Kraje gdzie można posiadać broń np. Finlandia czy Szwecja mają jednocześnie małe kontrasty społeczne. Oczywiście nie twierdzę że najlepiej jest gdy nie ma w ogóle kontrastów społecznych i przedsiębiorca zarabia tyle co pracownik, bo to jest absurd. Ale jednak lepiej jest w Szwecji czy Finlandii gdzie przedsiębiorca zarabia 10-20 razy więcej niż pracownik niż w Meksyku, Rosji czy Brazylii gdzie przedsiębiorca zarabia 100 razy więcej niż pracownik.

    Myślę że to jest jedno z wyjaśnień – frustracja ekonomiczna rodzi przemoc.

    1. “dostępnością broni (np. Rosja, USA)”

      Oczywiście, że nie. Biali Amerykanie posiadają najwięcej broni palnej spośród wszystkich grup społecznych na kuli ziemskiej i mają wskaźniki zabójstw na poziomie normalnej, stabilnej, europejskiej demokracji. Z kolei w Rosji nie ma dużo broni palnej w obiegu cywilnym. Przepisy też są bardzo restrykcyjne. Gun control is not a control variable.

      “Myślę że to jest jedno z wyjaśnień – frustracja ekonomiczna rodzi przemoc.”

      Na pewno jest to lepsze wyjaśnienie niż w punkcie pierwszym, ale ciągle jakoś średnio mnie przekonuje. W Nowym Jorku najbiedniejszą mniejszością/rasą/grupą etniczną są Azjaci. Pomimo relatywnie dużej biedy, praktycznie nie popełniają przestępstw. Z kolei “ciemnoskórzy” odpowiadają za 97% strzelanin w granicach miasta (dla porównania biali ledwo 2%).

      W skali całego kraju młodzi czarnoskórzy mężczyźni wychowywani przez czarnych milionerów, należących do 1% najbogatszych ludzi Ameryki, trafiają do więzień tak samo często jak biali dorastający w środowisku robotniczym/w standardach niższej klasy średniej, tj. w gospodarstwach domowych, których roczny dochód nie przekracza $36 tysięcy (za NYT: “Black men raised in the top 1 percent – by millionaires – were as likely to be incarcerated as white men raised in households earning about $36,000.”). W tym samym artykule pada inne jeszcze stwierdzenie, cytuję: “Czarni chłopcy mają problemy z porzuceniem stereotypu murzyńskiego kryminalisty, nawet jeśli przebywają w dostatnich warunkach u boku bogatych rodziców.” (“Simply because you’re in an area that is more affluent, it’s still hard for black boys to present themselves as independent from the stereotype of black criminality.”)

  15. No dobrze, ale przecież nawet w Teksasie gdzie można wszędzie nosić broń palną masz 1300 zabójstw rocznie, a w Polsce gdzie nie można mieć broni palnej masz 350 zabójstw rocznie.

    Jak to wytłumaczysz?

    Przecież Teksas powinien być oazą bezpieczeństwa, skoro tam dziecko dostaje pistolet w prezencie na urodziny. A nie jest. Polska jest bezpieczniejsza.

    1. “Jak to wytłumaczysz?”

      Zapytam wprost: gdzie konkretnie w Teksasie? W Teksasie są metropolie powyżej 250 tysięcy stałych rezydentów, w których rocznie popełnia się mniej zabójstw niż w polskich miastach o podobnych gabarytach. Przykładem jest teksańskie Plano albo El Paso. W Teksasie są miasteczka, gdzie najpoważniejsze przestępstwo to kradzież akumulatora z pickupa zaparkowanego przed pubem. Z drugiej strony, są aglomeracje, w których trup ściele się gęsto: wojny narkotykowe, potyczki murzyńskich gangów etc. Jeszcze w czasach studenckich wyjechałem do Teksasu na 9 miesięcy. Mieszkałem na przedmieściach Austin. Przez cały ten okres nie słyszałem ani jednego wystrzału z broni.

  16. Dlatego ja właśnie twierdzę, że Rosja ma tak dużo zabójstw z powodu ogromnych kontrastów społecznych. Jest garstka oligarchów i biedota. Jest bardzo mało klasy średniej. W Szwecji czy Finlandii kontrasty społeczne są mniejsze niż w Rosji, a przecież to ta sama rasa.

  17. Dlatego ja właśnie uważam, że najlepiej walczyć z przestępczością poprzez:
    1. utrudnienie dostępu do broni palnej – wzorem Japonii;
    2. zmniejszenie kontrastów społecznych poprzez odpowiednią politykę gospodarczą – wzorem Szwecji czy Finlandii;

    I wtedy będzie bezpiecznie.

    1. “utrudnienie dostępu do broni palnej – wzorem Japonii”

      Jak grochem o ścianę. Fakt, że w Japonii dostęp do broni jest ekstremalnie utrudniony, nie ma NIC wspólnego z niskimi wskaźnikami przestępczości. Równie dobrze ja mógłbym teraz napisać, że ekstremalnie łatwy i powszechny dostęp do broni palnej w Szwajcarii odpowiada za jedne z najniższych wskaźników przestępczości w tym kraju. To jest ten sam poziom argumentacji.

  18. W Polsce też są gminy, gdzie nie notuje się zabójstw od kilkudziesięciu lat. Natomiast generalnie Teksas wypada o wiele gorzej niż Polska, a przecież w Teksasie każdy może nosić broń wszędzie, broń mają tam nawet dzieci.

    1. Gdyby Teksas mógł sprowadzić do siebie polską populację i wyeksportować wszystkich latynoskich gangsta i murzyńskich cyngli (których nie ma w Polsce), to przy powszechnym dostępie do broni miałby takie same wskaźniki przestępczości co Polska. Ekstrapolacja jest uprawniona, ponieważ doskonale wiadomo, że białe teksańskie miasta oraz ogólnie – biała populacja USA – ma wskaźniki przemocy na poziomie białych europejskich demokracji.

    1. Każdy hipster o dowolnej porze dnia i nocy może sobie broń kupić. Poza tym lewackie hipsterstwo, sączące latte w Starbuniu, rekrutuje się zasadniczo z białej klasy średniej zamieszkującej białe dzielnice białych miast. Ich jedynym problemem życiowym jest wyszukiwanie “rasistów”, którzy nie mieli tyle szczęścia co oni mieszkać w białych enklawach z powszechnym dostępem do broni.

  19. Jeszcze trochę kolorowych imigrantów z Afryki i będzie gorzej niż w murzyńskich miastach USA. I wtedy nagle rasa zacznie mieć znaczenie i szukając szkoły dla dziecka albo osiedla do zamieszkania, będziesz sprawdzała skład rasowy populacji.

    1. Na taką skalę jak w Japonii? Wątpię. Czytałem jedynie o niedoszacowaniach przestępstw seksualnych, ale to jest spory problem praktycznie w każdym kraju. Poza tym nie mam pojęcia, jakie są procedury kodowania przestępstw w Japonii i Szwajcarii – to też może generować istotne różnice.

    1. Po pierwsze, ja niczego nie stwierdzałem, co najwyżej cytowałem ekspertów, którzy badali to zagadnienie. Cytowałem też japońskich detektywów, którzy opisywali, jak te oszustwa przebiegały w praktyce. Dwa: kodowanie czynów kryminalnych domyślnie nie ma nic wspólnego z premedytowanym fałszowaniem. Naturalnie zawsze można tak dobrać sobie metodykę, że w efekcie będzie się sztucznie zaniżało wskaźniki przestępczości (Rosja jest tu świetnym przykładem), ale w większości przypadków działania takie nie są pochodną niczyich złych intencji.

    1. Jacek Izydorczyk, profesor Uniwersytetu Łódzkiego wykładający w Katedrze Postępowania Karnego i Kryminalistyki, Hiromasa Saikawa, eks gliniarz z Tokio, detektyw z trzydziestoletnim stażem, raport “The Economist” pt. “Criminal Justice in Japan. Forced to Confess” itd. Gdybyś faktycznie czytała wątek, który linkowałem tu kilka razy, nie zadawałabyś takich pytań.

  20. Rozmowa z ALĄ WILK nie ma najmniejszego sensu. Brak zrozumienia oczywistych faktów, nieumiejętność wyciągania wniosków lub celowe ich ignorowanie. Wszystko to doprawione przekonaniem, że wszyscy ludzie są równi i tacy sami, a całe zło tego świata jest efektem nierówności ekonomicznych. Do tego dochodzi absurdalny i nieuzasadniony strach przed bronią palną. Rozmowa ze ścianą byłaby bardziej owocna.

  21. Gdy czyta się, jak ktoś taki, jak “Ala Wilk” kompromituje się raz za razem, jest nieustannie orany i w kółko powtarza te same bzdury, stosuje najniższego typu manipulacje i często zwyczajne kłamstwa (pisanie, że Meksykanie to biali + żółci, a nie latynosi), to robi mi się cholera smutno.

    Bardzo szanuję pana Gunnut za merytorykę i cierpliwość w obliczu beznadziejnego uporu, a wręcz fanatyzmu. Ludzie wyposażeni w rozum i godność człowieka przyznaliby po prostu rację w obliczu logicznej argumentacji, przeprosiliby za własne niedoinformowanie i zakończyli rozmowę. Niestety Ala Wilk taką osobą nie jest, nie była i zapewne nigdy nie będzie.

  22. Bardzo dobry artykuł i super argumentacja w dyskusji poniżej. Doskonale ze zachowałes spokój w dyskusji z ignorantką gdyż dyskusja ta stanowi doskonałe uzupełnienie artykułu i nie wiem czy nie jest nawet bardziej wartościowa merytorycznie od niego.

  23. Sugeruję opublikowanie rozmowy z ALA WILK jako oddzielnego wpisu. Świetny przykład sposobu myślenia “postępowych”, czy to w zakresie strachu przed bronią, czy walki o sprawiedliwość społeczną. Rzuca nieco światła na punkt widzenia przeciwników broni palnej. Podziwiam za cierpliwość i merytoryczne podejście. Dziękuję również za pracę nad tym blogiem – niezwykle wartościowe źródło wiedzy.

  24. Avatar
    Kapitan Kornisz

    Jesteś Pan królem dyskusji i tyle. Znalazłem bloga niedawno i liczę na nowe wpisy, na fb też już zlajkowałem. Bardzo mi się podoba tematyka i sposób jej przedstawienia – widać na pierwszy rzut oka, że prowadzi go profesjonalista biegły w temacie i językach, a i opanowany i merytoryczny.

Dodaj komentarz