Właściwy prolog o tego wpisu można znaleźć tu.

————————————————————————

Wokół amerykańskiej debaty o broni palnej wytworzyła się specyficzna cierpiętniczo-spiskowa mitologia, której sednem jest twierdzenie, jakoby w połowie lat dziewięćdziesiątych XX wieku Kongres Stanów Zjednoczonych, głosami republikańskiej większości, zakazał finansowania i prowadzenia badań na temat przestępczości w powiązaniu z bronią. Jeśli wierzyć mediom głównego nurtu, rzeczona prohibicja trwać ma do dzisiaj, zaś wszelkie próby jej zniesienia zawsze kończą się tak samo – zderzeniem z betonowym murem lobby zbrojeniowego pod postacią polityków siedzących w kieszeniach terrorystów z NRA [1]. Tym, co przydaje całej tej fikcyjnej narracji męczęńsko-masochistycznej dramaturgii, jest fakt, że jej propagatorzy są święcie przekonani, iż z chwilą obcięcia dotacji stali się jeńcami we własnym kraju na łasce i niełasce barbarzyńskiej dyktatury wsteczników [2].

Napisałem “fikcyjnej”, bo tak naprawdę nigdy nie było żadnego zakazu.

Po latach uporczywego rozsiewania dezinformacji i generowania hiperbolicznych nagłówków w gazetach “poszkodowani” sami nieoczekiwanie przyznali w nagłym przypływie szczerości, że spokojnie mogli kontynuować badania i zabiegać o federalne subwencje, ale nie zrobili tego z obawy przed bliżej niedookreślonymi reperkusjami: Congress and the NRA didn’t stop CDC from doing gun violence research. CDC stopped itself from doing this research. (…) CDC leaders have decided that they don’t want to do gun violence research because it’s too much of a hot potato. Warto w tym miejscu przypomnieć również stanowisko NRA, które od roku 1996 nie uległo zmianie ani o jotę: The NRA fully supports research, both private and public, which examines the root causes of violence in our communities. What we do not support is using tax dollars to promote gun control (→ link).

Wytłuszczony fragment cytatu jest kluczowy.

Sponsorem nowelizacji ustawy budżetowej, zamrażającej na jeden rok fundusze Narodowego Centrum Zapobiegania i Kontroli Urazów (National Center for Injury Prevention and Control, w skrócie NCIPC), był republikański deputowany z Arkansas, zmarły niedawno Jay Woodson Dickey, natomiast iskrą podpalającą beczkę prochu – zgodnie z wersją, którą przywołuje we wspomnieniach strona “poszkodowana” – okazał się bestsellerowy jak na standardy publikacji medycznych, intensywnie promowany w ogólnokrajowych mediach quasi-epidemiologiczny eksperyment, nadzorowany przez Arthura L. Kellermanna [3] i kosztujący amerykańskiego podatnika $2.6 miliona. W kontekście całego budżetu operacyjnego CDC był to psi grosz – na tamte czasy zaledwie 0.1 proc. z $2.2 miliardowej puli przeznaczonej na wydatki bieżące i przedsięwzięcia naukowe. W sensie symbolicznym była to jednak suma niebagatelna i równo o tyle Kongres zdecydował się odchudzić zasoby finansowe instytucji (cofnięta kwota została zresztą niebawem przywrócona i przetransferowana na konto komórki wyspecjalizowanej w leczeniu urazowych uszkodzeń mózgu).

Jednozdaniowa poprawka Dickeya (uchylona formalnie cztery lata temu na mocy dyrektywy wykonawczej parafowanej przez Obamę) orzekała wprost, iż środki pieniężne udostępniane CDC przez rząd federalny nie mogą być wykorzystywane do uprawiania agitki politycznej (None of the funds made available for injury prevention and control at the Centers for Disease Control and Prevention may be used to advocate or promote gun control) – czym de facto zajmowała się większość czołowych lekarzy zatrudnionych na etacie w szeregach tej agencji od wczesnych lat osiemdziesiątych XX wieku. Zakręcenie kurka z gotówką nie było więc spiskiem, obliczonym na “kryminalizację” swobody naukowej ekspresji, lecz wołaniem o badawczy obiektywizm i próbą zatamowania propagandy, wylewającej się z czasopism o profilu medycznym. W okresie gdy sternicy NRA zabiegali o cofnięcie funduszy, Centrum Zwalczania i Prewencji Chorób pełniło funkcję swoistego organu kontrolnego, który eliminował wszelkie krytyczne pytania i zagadnienia, wyciszając głosy dysydentów i tabuizując treści, naruszające wewnętrzny konsensus w dyskusjach o przemocy z udziałem broni. Wypowiedzi czołowych figur NCIPC nie pozostawiają zbytnio pola do pojednawczej interpretacji [4]:

Musimy zrewolucjonizować nasz sposób postrzegania broni palnej tak samo jak zrobiliśmy to z papierosami. Kiedyś palenie było symbolem prestiżu, podnosiło atrakcyjność palacza, było seksowne i męskie. Dzisiaj jest brudne, zabójcze i obwarowane zakazami.

[We need to revolutionize the way we look at guns, like what we did with cigarettes. It used to be that smoking was a glamour symbol, cool, sexy, macho. Now it is dirty, deadly and banned.]

– Mark Rosenberg, pracownik CDC z dwudziestoletnim stażem, twórca i pierwszy dyrektor NCIPC

* * *

Zamierzamy metodycznie gromadzić materiały dowodzące, że broń palna zabija. Robimy wszystko, co w naszej mocy, biorąc pod uwagę realia polityczne.

[We’re going to systematically build a case that owning firearms causes deaths. We’re doing the most we can do, given the political realities.]

– Patrick O’Carroll, profesor epidemiologii, wysoko postawiony w hierarchii urzędnik CDC

* * *

Broń jest jak wirus i musi zostać wykorzeniona. Przyczynia się do epidemii zgonów i powinna być traktowana tak samo jak każda choroba zakaźna – pozbywasz się broni, pozbywasz się amunicji do niej i przecinasz spiralę śmierci.

[Guns are a virus that must be eradicated. They are causing an epidemic of death by gunshot, which should be treated like any epidemic – you get rid of the virus. Get rid of the guns, get rid of the bullets, and you get rid of the deaths.]

– Katherine Christoffel, lekarz-pediatra, założycielka HELP (Handgun Epidemic Lowering Plan) Netowrk, nieistniejącej już organizacji finansowanej przez CDC

* * *

Jeśli czujesz się bezpieczniej obok człowieka z bronią, powinieneś iść do psychiatry.

[If you feel safer with the guy next to you having a gun, you should go see a psychiatrist.]

– Robert Tanz, pediatra ze szpitala dziecięcego Children’s Memorial Hospital w Chicago, prezes HELP Network

* * *

Nienawidzę broni palnej i nie potrafię sobie wyobrazić, dlaczego ktoś chciałby ją posiadać. Gdyby to ode mnie zależało, broń sportowa podlegałaby rejestracji, a wszystkie pozostałe modele byłyby zakazane.

[I hate guns and I cannot imagine why anyone would want to own one. If I had my way, guns for sport would be registered, and all other guns would be banned.]

– Deborah Prothrow-Stith, ekspert od zdrowia publicznego, w 1995 roku z nominacji Clintona zasiadała w Krajowej Komisji ds. Zwalczania i Zapobiegania Przestępczości (National Commission on Crime Control and Prevention)

* * *

Statystyki dotyczące broni szturmowej nie są nam do niczego potrzebne, ponieważ nie ma ona żadnej zbawiennej wartości społecznej. Już choćby jednostkowa śmierć czy nawet pojedyncza rana odniesiona na skutek jej użycia to za dużo.

[Data on (assault weapons’) risks are not needed, because they have no redeeming social value. Thus, even a single death or injury from them is excessive.]

– Jerome P. Kassirer, w latach 1991-1999 redaktor “New England Journal of Medicine”

Osoby kontestujące przyjętą arbitralnie wykładnię słusznego myślenia o broni należały do mniejszości. Miguel A. Faria, neurochirurg, członek organizacji Doctors for Responsible Gun Ownership (DRGO), zrzeszającej amerykańskich lekarzy-banitów, argumentujących wbrew oficjalnym zaleceniom, na własnej skórze doświadczył zawodowo-towarzyskiego ostracyzmu z powodu głoszonych przez siebie “radykalnych” poglądów (link):

W 1993 roku byłem redaktorem czasopisma “Journal of the Medical Association of Georgia”. Zmuszono mnie do rezygnacji ze stanowiska, bo domagałem się równego traktowania obu stron debaty na łamach literatury medycznej. Wielu moich współpracowników, pełniących kierownicze funkcje w strukturach Amerykańskiego Stowarzyszenia Medycznego, chciało, żebyśmy publikowali badania zawierające z góry przesądzone wnioski, że broń palna to zło i że należy ją wyrugować ze społeczeństwa. (…) Ponieważ poparcia udzieliło mi wiele osób, moja rezygnacja miała zapobiec wewnętrznym podziałom w środowisku.

[I was editor of the Journal of the Medical Association of Georgia in 1993. I was forced to resign my position because I insisted that BOTH sides of the gun control debate and research should be published in the medical literature. Many of my colleagues in leadership positions and associated with the AMA wanted us to publish papers and research with preordained conclusions that guns were bad and should be eradicated from the civilian population. (…) I was forced to resign to prevent a schism in MAG as I had many supporters.]

Znamienna w kwestii wiarygodności rzeczonego kolektywu jest wspólna ocena epidemiologa Davida Cowana i socjologa Davida Borduy, przedłożona podczas prezentacji panelowej na dorocznej konferencji Amerykańskiego Stowarzyszenia Kryminologii (The American Society of Criminology/ASC, 1994). Po wykazaniu błędów w artykule Kellermanna, obydwaj panowie zauważyli, że z lektury renomowanych periodyków branżowych wyłania się pewien spójny i niepokojący wzorzec (Kates i wsp., Guns and Public Health, s. 8):

Po pierwsze, przytaczane urywki z literatury niemal zawsze są autorstwa ekspertów od medycyny lub zdrowia publicznego. Cytaty z pogranicza kryminologii i socjologii pojawiają się bardzo rzadko. Po drugie, artykuły z konkluzjami, które bezpośrednio nie wspierają punktu widzenia redaktorów czasopism, również cytuje się sporadycznie. Wreszcie po trzecie, aprioryczne założenia traktowane są jako fakty niewymagające dowodzenia: że istnieje związek przyczynowy między posiadaniem broni a ryzykiem wystąpienia przemocy, że związek ten jest stały dla wszystkich segmentów demograficznych i że dodatkowa legislacja zredukuje liczbę jednostek broni w obiegu oraz wpłynie na spadek wskaźników przestępczości z jej użyciem. Koteryjność i jednostronna selekcja wyjątków z literatury mogą być dopuszczalne w polityce – w publikacjach naukowych prowadzą do tendencyjności. (…) Byłoby rzeczą dziwną oczekiwać od instytucji medycznych, że nie będą promować inicjatyw prozdrowotnych. W dziedzinie reglamentacji broni palnej propaganda zdaje się jednak poprzedzać wszelkie wysiłki badawcze w tym zakresie.

Mark-RosenbergNa zdjęciu Mark Rosenberg, w latach 1994-1999 dyrektor NCIPC.
Zwracam uwagę na tabliczkę w tle:
“MNIEJ OSĄDZANIA… WIĘCEJ CIEKAWOŚCI

Część II

_________________

[1] Waszyngtońsko-nowojorskie elity od kilku lat domagają się umieszczenia NRA na liście grup terrorystycznych pokroju ISIS czy Boko Haram oraz uznania ścisłego kierownictwa tej organizacji za potencjalnych zamachowców, zagrażających bezpieczeństwu publicznemu. Bardziej konkretnie postulat ten wysunęła ostatnio pani Linda Stasi (nazwisko adekwatne do treści uprawianego dziennikarstwa) na łamach nowojorskiego “NY Daily News” (link), natomiast stojący na czele “Bandy Brady’ego” (The Brady Campaign) Dan Gross zarzekał się, iż z terrorystami negocjować nie będzie (link). W kręgach hollywoodzkich również słychać głosy porównujące NRA do Państwa Islamskiego; wychodzą one regularnie od zdobywcy Oscara, Michaela Moore’a → link.

[2] Komentator “The Washington Post”, Joe Davidson, ujął to w ten sposób, że kadra CDC została zmuszona do rezygnacji z badań pod groźbą dostania się pod lufę szantażystów z NRA (Mark Rosenberg and his colleagues were forced to stop their work at the point of a gun). W pamięci wielu prominentnych aktywistów antybroniowych wzmiankowany incydent urósł wręcz do rangi zamachu na wolność nauki, porównywalnego jedynie z działalnością Inkwizycji. Autorem tej dosadnej metafory jest Frederic P. Rivara, który wyjawił kiedyś na stronach “The Chronicle of Higher Education”, że krytycy CDC próbowali storpedować naukowe wysiłki, ponieważ nie podobały im się wyniki. To przerażający trend dla badaczy akademickich – ekwiwalent palenia książek. [They were trying to block scientific discovery because they don’t like the results. This is a frightening trend for academic researchers. It’s the equivalent of book burning.]

[3] Zobacz szczegóły tu i tu.

[4] Wszystkie cytaty wraz z oryginalnymi źródłami za: Timothy Wheeler, The History of Public Health Gun Control.