Przejdź do treści

Korelacja broń-zabójstwa w ujęciu przekrojowym

    Od razu na starcie odsyłam do tekstu tłumaczącego, dlaczego nie powinno się wnioskować w oparciu o dane przekrojowe. Wklejone niżej diagramy stanowią najczęściej chyba spotykaną graficzną reprezentację rozmaitych porównań przekrojowych. 

    —————————————————

    Nie ma jasnej i klarowanej korelacji między powszechnością broni palnej w społeczeństwie a wskaźnikami morderstw z jej użyciem. Nie ma jej w odniesieniu do poszczególnych stanów Ameryki, nie ma w szerszym kontekście międzynarodowym, nie ma dla bogatych i stabilnych demokracji ani dla zbankrutowanych i podupadłych republik. W skali makro posiadanie broni nie pogarsza bezpieczeństwa, lecz też specjalnie go nie poprawia. Postulowana zależność zwyczajnie nie występuje w żadną stronę. Nie występuje tak ostentacyjnie, że ostentacyjność tego “niewystępowania” sama w sobie powinna być wybita dużym, tłustym, czarnym drukiem na czołówkach wszystkich szanujących się gazet. Każdy laik z dostępem do anglojęzycznej Wikipedii oraz podstawową znajomością obsługi arkusza kalkulacyjnego może przetestować to we własnym zakresie, sięgając do źródeł, z których rutyniarsko korzystają niemal wszyscy autorzy mainstreamowych publikacji, od nowojorskiego “Timesa” po platformę vox.com:

    • Kalesan et al., “Gun Ownership and Social Gun Culture” → link (kwestionariusz mierzący poziom uzbrojenia ludności w poszczególnych stanach Ameryki składał się z sześciu pytań i aby zostać sklasyfikowanym jako właściciel, względnie właścicielka broni palnej, wystarczyło udzielić twierdzącej odpowiedzi tylko na jedno: 1) Czy posiadasz broń palną? 2) Czy podarowano ci broń w ramach prezentu? 3) Zakupiłeś/-aś broń przed rokiem 2000 czy może po roku 2000? 4) Czy używałeś/-aś broni do polowań? 5) Czy uczęszczałeś/-aś na kursy bezpiecznej obsługi broni? 6) Czy orędowałeś/-aś za odpowiedzialnością w posługiwaniu się bronią?);
    • tabele FBI z podziałem na narzędzia zbrodni → link (wybrałem rok 2010, ponieważ w wielu krajach [Belgia, Włochy, Hiszpania, Gruzja, RPA, Litwa…] był on ostatnim, dla którego ujawniono oficjalne wskaźniki morderstw z rozróżnieniem na metody zabijania);
    • statystyki na świecie → link;

    Oto co otrzymamy w najbardziej prymitywnym wariancie, gdy skorelujemy ze sobą wskaźnik zabójstw z broni palnej (krótkiej pistoletowej, rewolwerów, karabinków, strzelb i innych bliżej niedookreślonych konstrukcji) z odsetkiem tejże broni w rękach prywatnych w porównaniach międzystanowych. W miejsce jakiegoś spodziewanego i uporządkowanego rozkładu danych, uzyskamy, obrazowo rzecz ujmując, kawałek kartki podziurawiony śrutem z wiatrówki:

    Wskaźnik determinacji (R^2 albo R-kwadrat) zawsze przyjmuje wartości z przedziału [0;1]. Na naszym diagramie wartość R^2 dla funkcji liniowej wyniosła marne 0.0031. Generalna reguła: dopasowanie modelu jest tym lepsze, im R^2 jest bliższy jedności. Gdyby analizowane przez nas zmienne (zabójstwa i broń palna) były w jakikolwiek istotny sposób powiązane, spokojnie dostalibyśmy współczynnik oscylujący gdzieś w okolicach 0.6-0.8, co zwykło się definiować jako dopasowanie zadowalające [1]. Wszystko leżące poniżej tych widełek uchodzi natomiast za dopasowanie słabe i niestabilne.

    Przy okazji: postanowiłem odrobinę “upiększyć” wykres, dodając do niego kolorowe punkty w celu rozróżniania na jurysdykcje sprzyjające Partii Republikańskiej (czerwony), faworyzujące Demokratów (niebieski) i tzw. swing states, czyli stany wahające się (fiolet), co w większości przypadków dość wiernie odzwierciedla podejście legislatorów do antybroniowych restrykcji. Krótko – im stan bardziej wychylony ku czerwieni, tym liberalniej reguluje kwestie nabywania i noszenia broni. Jak widać, w tej sferze też nie da się wyznaczyć żadnej korelacji.

    Skaczemy na kontynent europejski, gdzie relacje między zabijaniem a bronią palną wykazują podobny brak styczności (wartość R-kwadrat równa 0.0184). Uprzedzając pytanie: owszem, na tablicy nie uwzględniono Rosji. Stało się tak z dwóch powodów. Po pierwsze, z niejasnych przyczyn rosyjska policja nie upublicznia statystyk zabójstw z rozbiciem na narzędzia zbrodni, a po drugie – wskaźniki morderstw w tym kraju dalekie są od kompletnych. Średnia oficjalnie raportowana przez Moskwę to aktualnie 5-10 na 100k/mieszkańców, podczas gdy niezależne estymacje “ciemnej liczby” zabójstw sugerują, że faktyczny wskaźnik sięgać może nawet ~28 zgonów na 100k (link).

    Formalna uwaga: do oszacowania poziomu uzbrojenia dla europejskich nacji z konieczności wybrałem – zamiast tradycyjnie procenta ludności pod bronią – mocno niedoskonały miernik zagęszczenia w postaci liczby sztuk broni palnej na 100 osób. Jest to standardowa praktyka we wszystkich tego rodzaju eksperymentach. Mierząc nasycenie, nie dowiemy się zbyt wiele o tym, jaki odsetek populacji ma rzeczywisty, szybki dostęp do broni w domu, lecz na chwilę obecną, przy całym swoim upośledzeniu i przy deficycie alternatywnych źródeł, nie istnieje lepszy wskaźnik proxy, który obejmowałby zarówno Europę, jak i inne kraje świata.

    Skoro jesteśmy w temacie innych krajów – tak prezentuje się współczynnik R^2 dla obszarów ze średnią zabójstw z broni powyżej dwóch trupów na 100k. Nierzadko są to terytoria targane wewnętrznymi konfliktami o charakterze quasi-militarnym, pogrążone w ekonomicznej zapaści albo po prostu skorumpowane, bananowe demokracje. Umieściłem w tej grupie także Stany Zjednoczone, bo ogromna większość przemocy z użyciem broni koncentruje się tam na terenach, które można spokojnie uznać za “Trzeci Świat” i nie będzie to wcale nadinterpretacja. Jak trafnie podsumował fenomen Ameryki Jerry Ratcliffe, kryminolog z Uniwersytetu Temple w Filadelfii, w jej granicach egzystują obok siebie i zarazem w totalnej izolacji dzielnice sielankowe niczym nowozelandzkie miasteczka oraz krwawe enklawy nieodróżnialne od Salwadoru (patrz ten wątek). W każdym razie sytuacja jest tu analogiczna do poprzedniej:

    Na zakończenie podzbiór elementów, z których większość zalicza się do uprzemysłowionych i rozwiniętych demokracji parlamentarnych. R-kwadrat równy 0,0097.

    Wątpliwości nasuwają się mimowolnie: jeśli korelacja między bronią palną a zabójstwami z jej udziałem nie zachodzi w żadnym wyraźnym kierunku, to jakim cudem w mediach krzyczą, że jest odwrotnie – że broń zagraża bezpieczeństwu i eskaluje przemoc?

    • Pompowanie statystyk za pomocą samobójstw

    Najpierw tworzy się sztuczną, heterogeniczną superkategorię o nazwie kodowej “gun deaths”, do której wpadają jak leci wszystkie zgony spowodowane użyciem broni palnej. Ponieważ jest dobrze udokumentowanym faktem w literaturze medycznej, że samobójcze postrzelenia silnie dodatnio korelują z dostępnością broni (szczególnie w USA), to generując wykresy takie jak wyżej zawsze można uzyskać ideologicznie pożądane rezultaty pasujące do tezy. Co gorsza, niczego nieświadomy odbiorca nabiera się na ten podstęp, interpretując zwodniczą frazę “gun deaths” jako skutek kryminalnej napaści. Zmierzam do puenty, że próby mieszania ze sobą samobójstw z broni i zabójstw są ordynarnym oszustwem. Raz, że nie ma widocznej różnicy w skuteczności między bronią palną a takim, dajmy na to, wieszaniem się (na linie albo pasku od spodni) i dwa: lokalna restrykcyjność przepisów rzadko bywa totalna – nie obejmuje swoim zakresem całości uzbrojenia oferowanego w sprzedaży na terenie danego stanu (zazwyczaj spod reżimu regulacyjnego wyklucza się broń długą – dubeltówki, karabinki sportowe, strzelby gładkolufowe i sztucery myśliwskie).

    • Niewłaściwe techniki zliczania broni

    Ustalenie rozmiarów cywilnego arsenału znajdującego się w posiadaniu mieszkańców danego regionu geograficznego teoretycznie powinno być punktem łatwym do odhaczenia, w praktyce jednak większość autorów nagminnie stosuje albo wadliwe zmienne proxy przy mierzeniu poziomu uzbrojenia i w efekcie formułowane przez nich wnioski obciążone są krytyczną usterką (patrz największy test poprawności instrumentów pomiarowych dla broni palnej), albo używa chaotycznych, niezbornych i kompletnie enigmatycznych procedur standaryzowania Small Arms Survey (więcej tu).

    • Selektywny przesiew krajów

    Układając skrupulatnie międzynarodowe porównania na niekorzyść USA, dziennikarze prawie nigdy nie posługują się oenzetowskim miernikiem rozwoju. W jego miejsce preferują miernik polityczny pod postacią odpowiednio wyselekcjonowanych państw z grupy OECD, stawiając Amerykanów w jednym szeregu obok biało-azjatyckich potęg przemysłowych i uwypuklając w ten sposób ich niechlubną “wyjątkowość”, tzn. relatywnie wysokie wskaźniki zabójstw. Kłopot w tym, że Stanom Zjednoczonym bardzo daleko do homogenicznej rasowo Norwegii, Polski czy Japonii, natomiast pod wieloma względami znacznie bliżej do Meksyku lub Brazylii. I co ciekawe, taki dla przykładu Meksyk należy do elitarnego klubu OECD, ale bywa notorycznie ignorowany przez media w rozmaitych rankingach – podobnie jak Litwa, Turcja, Chile tudzież Rosja. Zniesmaczony tą arbitralną żonglerką, postanowiłem sklecić alternatywne zestawienie z udziałem USA, lecz posiłkując się dla odmiany kombinacją danych demograficznych. Bo w końcu jeżeli nie jest intelektualną degrengoladą zrównywanie Japonii z USA, to tym bardziej nie może nią być zderzanie USA z Egiptem czy Brazylią:

    Po przetasowaniu i rewizji głównego kryterium wyboru na rasowo-etniczne okazuje się, że Stany Zjednoczone spokojnie plasują się w czołówce liderów bezpieczeństwa. Z czarnoskórą i latynoską populacją, stanowiącą łącznie blisko sto milionów mieszkańców i składającą się na ponad 30 proc. ludności w skali kraju, notują średnią pięciu zabójstw.

    ________________________

    [1] Konwencjonalna wielkość współczynnika korelacji (niezależnie od kierunku): do 0.20 – bardzo słaba, od 0.20 do 0.40 – słaba, od 0.40 do 0.60 – umiarkowana, od 0.60 do 0.80 – silna, powyżej 0.80 – bardzo silna.