Od razu na starcie odsyłam do tekstu tłumaczącego, dlaczego nie powinno się wnioskować w oparciu o suche analizy przekrojowe → link. Poniższy diagram stanowi najczęściej spotykany graficzny wariant porównania przekrojowego:

Wskaźnik dla Korei Południowej z 2012 roku po korekcie → link.

Wskaźnik rosyjski: 9.2 – wartość oficjalnie raportowana, ~27 – przybliżona wartość faktyczna (zobacz artykuł Lysovej i Shchitova → link).

Warto podkreślić, że układając międzynarodowe porównania na niekorzyść USA, przeciwnicy broni palnej oenzetowskim miernikiem rozwoju posługują się niezwykle rzadko. Zamiast tego używają miernika politycznego w postaci odpowiednio wyselekcjonowanych państw z grupy OECD, umieszczając Amerykanów obok biało-azjatyckich potęg przemysłowych, aby w ten sposób uwypuklić ich niechlubną “wyjątkowość”, tj. relatywnie wysokie wskaźniki zabójstw. Kłopot w tym, że Stanom Zjednoczonym daleko do homogenicznej rasowo Norwegii, Polski czy Japonii, natomiast pod wieloma względami znacznie bliżej do Meksyku lub Brazylii. I co ciekawe, taki dla przykładu Meksyk należy do klubu OECD, lecz nie łapie się już do górnej stawki krajów wysokorozwiniętych w rankingu HDI. Postanowiłem więc stworzyć własne tendencyjne zestawienie z udziałem USA, bazując na indeksie z zakresu 0.799-0.750:

Uwaga, odczytuję dane z wykresu: Serbia, trzeci najbardziej nasycony broni palną obszar na kuli ziemskiej, rejestruje wyraźnie niższy współczynnik morderstw niż Brazylia, gdzie na stu mieszkańców przypada marne osiem sztuk broni. Związek potwierdzony: więcej karabinów i pistoletów – mniej zabijania. Albo weźmy Urugwaj: historycznie jeden z najspokojniejszych krajów Ameryki Południowej z najwyższym wskaźnikiem cywilnego uzbrojenia notuje prawie trzykrotnie niższą średnią zabójstw niż Meksyk, w którym nie można nawet nosić przy sobie noża. Implikacja sama się narzuca: więcej broni ⇒ mniej przemocy.

Nie jest to żadna parodia, ale dokładna imitacja stylu argumentacji dziennikarzy w mediach, a nawet niektórych profesjonalnych badaczy: wyciągają oni uproszczone (prostackie) konkluzje z porównań przekrojowych, tyle że w odwrotnym kierunku.