Nowe kłamstwo: biały terror

Mit o przytłaczającym rozroście prawicowego
terroryzmu jest śmiertelnie groźną manipulacją,
wymyśloną przez lewicowych pseudoanalityków.

– Bruce Newsome (źródło cytatu, kwalifikacje autora)

Urodzona w targanym wojną domową, somalijskim Mogadiszu (gdzie nawet dzisiaj regularnie dochodzi do ekstremalnych zamachów bombowych z udziałem islamskich fundamentalistów) czarnoskóra kongresmenka z Minnesoty, przedstawicielka rewolucyjnie postępowego skrzydła Partii Demokratycznej, Ilhan Abdullahi Omar, ma problem z białymi mężczyznami w USA [1]. W roku 2018 pojawiła się w arabskiej telewizji Al-Dżazira i na pytanie gospodarza programu, czy “islamofobia” u konserwatywnej części społeczeństwa może wynikać z pragmatycznego lęku przed dżihadem, odpowiedziała perfidnie wymijająco:


Inny czarny celebryta zainstalowany w korporacyjnych mediach, etatowy pracownik CNN, Don Lemon, przelicytował swoją ideologiczną koleżankę i oświadczył bez cienia ironii w głosie, ze świętoszkowatym wręcz poczuciem moralno-intelektualnej wyniosłości, że biali Amerykanie są największym zagrożeniem terrorystycznym dla bezpieczeństwa publicznego wewnątrz jego kraju. Dowody na to mają być – i tutaj wyraźne podkreślenie – “niepodważalne”:


Miotając te fałszywe, rasistowskie oskarżenia, oboje posługiwali się raportem przygotowanym z inicjatywy Biura Kontroli Rządu (Government Accountability Office, dalej GAO) dla członków Kongresu Stanów Zjednoczonych. Newralgiczny fragment dokumentu podświetliłem na żółto – jest on bowiem notorycznie wyciągany na łamach prasy drukowanej, w rozmaitych debatach internetowych czy monologach dyletantów po studiach dziennikarskich za każdym razem, gdy należy odwrócić uwagę od bliskowschodniego terroru, imigrantów-gwałcicieli [2], murzyńskich masowych strzelanin [3] czy przemocy międzyrasowej [4]. I, niestety, za każdym razem jest on także powielany z kompletnym brakiem jakiejkolwiek krytycznej ewaluacji danych wsadowych lub przyjętej metodyki, która legła u podstaw konkluzji o nadreprezentacji białych mężczyzn w rankingu morderczych fanatyków.

Otóż szacunki GAO sugerują, że w okresie od 12/09/2001 do 31/12/2016 “biali ekstremiści ze skrajnej prawicy” (do tej studni wrzucono wszystkich jak z łapanki – nacjonalistów, libertarian, przeciwników rządu federalnego, orędowników posiadania broni palnej, propagatorów “teorii spiskowych”, bojówki paramilitarne, gangi motocyklowe, bandy skinheadów, resztki KKK oraz Bractwo Aryjskie) przeprowadzili dokładnie 62 “ataki”, w których zginęło łącznie 106 osób. Dla porównania islamscy radykałowie zdołali zabić 119 kafirów, ale potrzebowali na to zaledwie 23 prób. Stąd już tylko przeskok do spopularyzowanej w mainstreamie narracji, że “biały elektorat Donalda Trumpa odpowiada za ogromną większość zamachów terrorystycznych w USA”. Przy okazji: urzędnicy GOA twierdzą, że nie doszukali się na przestrzeni parunastu lat nawet jednej ofiary neomarksistowskiego (lewackiego) aktywizmu. Co jest dziwne, zważywszy na fakt, że ja praktycznie z marszu, minimalnym nakładem wysiłku, wygrzebałem ponad 20 trupów z lat 2013-2016, mając do dyspozycji m.in. anglojęzyczną Wikipedię [5].

W czym więc tkwi oszustwo, matactwo, dezinformacja i podstęp?

  • W podawaniu nieprzeskalowanych statystyk.
  • W błędnym klasyfikowaniu motywów kierujących białymi sprawcami. [6]
  • W utrzymywaniu absurdalnie niskiego progu wejścia dla prawicowych ekstremistów (aby trafić do tabeli, wystarczy tatuaż ze swastyką lub krzyżem celtyckimi, ewentualnie flaga Gadsdena na ścianie) przy równoczesnym bardzo rygorystycznym i wybiórczym selekcjonowaniu przejawów ekstremizmu islamskiego. [7]
  • W nieuwzględnianiu rannych (dla przykładu: bracia Tsarnaev skrzywdzili ~264 osoby, lecz bezpośrednio po odpaleniu ładunków uśmiercili raptem trzy).
  • W ignorowaniu ataków, które nie doszły do skutku (70+ proc. z nich stanowią udaremnione masakry w wykonaniu podejrzanych islamistów cytat, link).
  • W pomijaniu najbardziej krwawego zamachu w historii z 11 września 2001 roku.

Spośród wymienionych manipulacji szczególnie doniosłe są pierwsza, druga, trzecia i ostatnia, gdyż w skondensowanej formie kompletnie zniekształcają obraz rzeczywistości. Wszelkiego rodzaju branżowe fact-checki stają na rzęsach, żeby zatuszować te konteksty.

Krotko: Amerykę zamieszkuje obecnie 197.2 miliona białych ludzi (dla porządku przyjmijmy, że mężczyźni składają się na połowę tej sumy) i 3 miliony 450 tysięcy muzułmanów (bez podziału na płeć). Oto jak wygląda prawidłowo wyliczone, skorygowane o wielkość populacji, relatywne zagrożenie terrorystyczne ze strony obydwu grup demograficznych (słupki na wykresach w odcieniu jasnoszarym powstały na bazie surowych, niezmodyfikowanych danych z publikacji GAO, słupki środkowe ukazują wskaźniki po odjęciu niewłaściwie zakodowanych incydentów, natomiast słupki najciemniejsze, oprócz poprawek, zawierają jeszcze wkalkulowane ofiary “11 września” i eksplozji w Oklahoma City [8]):

(po kliknięciu diagramy otworzą się w pełnej rozdzielczości w oddzielnym oknie)


Korzystając wyłącznie z zawartości sprawozdania GAO, widać jak na dłoni, kto jest bardziej destrukcyjny i zabójczy. Oceniając fenomen ekstremizmu z perspektywy czysto statystycznej, szansa, że przeciętny muzułmanin zaplanuje udany zamach terrorystyczny w granicach USA albo zamorduje niewinnego Amerykanina jest od kilkunastu do kilkudziesięciu razy większa niż że zrobi to jakiś wieśniak bez szkoły w czapeczce MAGA, uzbrojony w karabinek AR-15, z nożem traperskim wystającym spod kamizelki taktycznej.

____________________

[1] Na szczęście czarni mężczyźni w jej macierzystym kraju problemów nie sprawiają – w roku 2019 wykończyli jedynie dwie lewicowe aktywistki z Kanady somalijskiego pochodzenia: dobrą znajomą Omar, pracownicę pomocy humanitarnej, Almaas Elman (została ugodzona zabłąkaną kulą na lotnisku w Mogadiszu), i ciężarną dziennikarkę, Hodan Nalayeh (zginęła z rąk “młodzieży mudżahedińskiej” z organizacji Asz-Szabab podczas szturmu na hotel).

[2] Cheryl Benard poświęciła całe swoje dorosłe życie na pomaganie uchodźcom z różnych podupadłych rejonów globu. Tematem jej tekstu jest przestępczość w Europie wśród przybyszów z Afganistanu, z naciskiem na przemoc seksualną. Według Benard, zjawisko to jest trudne do zrozumienia (zarówno pod względem skali, jak i charakteru) i pokazuje, co czeka Europę, jeśli dominujące na kontynencie polityczne trendy nie zostaną wyhamowane. Autorka przedstawia generalnie dwie hipotezy, racjonalizujące “zdziczenie” Afgańczyków, które są powszechnie używane jako usprawiedliwienie dla ich agresji, oraz hipotezę trzecią, o której można tylko szeptać na salonach:

  • wpływ alkoholu (z miejsca eliminuje tę teorię);
  • szok powstały na skutek zderzenia z obcą kulturą (tę hipotezę również wyklucza);
  • nienawiść do zachodniej kultury i przekonanie o jej zerowej wartości;

Benard pisze:

Na trop trzeciej hipotezy naprowadził mnie mój afgański przyjaciel, biegły tłumacz sądowy. Na podstawie setek rozmów z młodymi afgańskimi mężczyznami, jakie odbył w ciągu ostatnich kilku lat profesjonalnej kariery, doszedł do wniosku, że głównym motywem ich zachowania jest głęboka i niesłabnąca pogarda dla zachodniej cywilizacji. W ich mniemaniu, Europejczycy to wrogowie, zaś europejskie kobiety stanowią łupy wojenne – podobnie zresztą taktują mieszkania socjalne, zasiłki pieniężne i paszporty. Lokalne prawa nie mają dla nich znaczenia, bo w ostateczności Europa i tak ma upaść pod naporem najeźdźców, na których czele kroczą właśnie oni. Asymilacja z tubylcami i ciężka praca mijają się z celem – Europejczycy są zbyt słabi, by należycie karać ich za łamanie prawa. Dni Europy są policzone.

[This brings us to a third, more compelling and quite disturbing theory – the one that my Afghan friend, the court translator, puts forward. On the basis of his hundreds of interactions with these young men in his professional capacity over the past several years, he believes to have discovered that they are motivated by a deep and abiding contempt for Western civilization. To them, Europeans are the enemy, and their women are legitimate spoils, as are all the other things one can take from them: housing, money, passports. Their laws don’t matter, their culture is uninteresting and, ultimately, their civilization is going to fall anyway to the horde of which one is the spearhead. No need to assimilate, or work hard, or try to build a decent life here for yourself – these Europeans are too soft to seriously punish you for a transgression, and their days are numbered.]

[3] “Uliczni terroryści” – określenie ukute przez Jamesa Craiga, szefa policji z Detroit, w reakcji na strzelaninę, która wybuchła w czasie imprezy między dwoma młodymi, czarnymi ziomalami.

[4] W roku 2018 (absolutnie nie jest to żaden statystycznie wyjątkowy rok) ryzyko, że Murzyn w Ameryce zamorduje białą ofiarę było w najbardziej optymistycznym wariancie piętnastokrotnie wyższe aniżeli w drugą stronę.

[5] Ktoś przesadnie dociekliwy spyta: czemu autorzy kwerendy nie znaleźli choćby skrawka dowodu na aktywność lewoskrętnych zabójców? Proste: bo do puli z “lewackim terrorem” zaliczyli tylko działalność szalonych ekologów i fanatycznych obrońców praw zwierząt, resztę ekstremistów wygodnie pominęli.

[6] Lista far-right violent extremist-motivated attacks do podejrzenia tu. Kolorem żółtym zaznaczyłem przestępstwa bez klarownego związku z jakimkolwiek ekstremizmem czy rasistowską ideologią. Ich obecność w rejestrze należy tłumaczyć chęcią sztucznego rozdymania kategorii “prawicowych ataków terrorystycznych”. W procesie rugowania konkretnych zdarzeń byłem maksymalnie przychylny metodyce GAO w tym sensie, że nie skreśliłem ani jednego przypadku zabójstwa gliniarza na służbie, choć gdybym chciał zachować konsekwencję, to musiałbym wywalić wszystkie – tak samo jak oni usunęli w niebyt lewicowy terror wymierzony w policję. Poniżej lapidarne streszczenia niedopasowanych incydentów wraz z odnośnikami do źródeł:

  • 08/23/2003, Shirley (Massachusetts): Joseph Lee Druce zabił w więzieniu Johna Geoghana, księdza-pedofila, skazanego za liczne gwałty na nieletnich. Sprawca po fakcie argumentował, że doznał objawienia, w którym Bóg powierzył mu misję pozbycia się klechy, by w ten sposób wysłać ostrzeżenie do innych pedofilów.
  • 10/14/2005, Kingman (Arizona): do zbrodni doszło w areszcie, nie w celi więziennej, brak powiązań sześciu mężczyzn z “białą supremacją”, co gorsza, nastąpiła pomyłka, tj. ofiara nie zgwałciła 4-letniej dziewczynki.
  • 01/19/2009, Woodstock (Illinois): Kyle Morgan (psychicznie chory alkoholik i narkoman) zwabił bezdomnego do swojego mieszkania, po czym go zasztyletował i wysmarował ściany pokoju jego krwią.
  • 06/30/2009, Carmichael (Kalifornia): wszyscy się znali, mieszkali razem, ofiara zginęła, bo molestowała dzieci.
  • 07/28/2009, Paradise (Kalifornia): 18-latek zastrzelił ojczyma, konflikt między nimi eskalował od ponad roku.
  • 01/09/2013, Verona (Kentucky): trzech neonazistów pobiło i zadźgało białego dilera heroiny. Nie chcieli, żeby handlował narkotykami w ich okolicy, zwłaszcza w pobliżu liceum.
  • 07/21/2013, Jonesville (Karolina Południowa): parka samozwańczych neonazistów (mąż i żona) poderżnęła gardła białemu małżeństwu. Motyw: pragnienie wytępienia przestępców seksualnych.
  • 10/01/2015, Roseburg (Oregon): Christopher Harper-Mercer (Mulat) zastrzelił dziewięć osób na terenie szkoły Umpqua Community College. Motywacją sprawcy była zemsta za społeczny ostracyzm. Napastnik zdradził w “manifeście”, że postrzegał siebie jako jednostkę wyobcowaną, “bez przyjaciół, dziewczyny i pracy”, oraz jako “najbardziej znienawidzonego człowieka na świecie”. Przy wyborze ofiar nie kierował się kolorem skóry ani płcią. Nawet ADL nie była w stanie znaleźć na niego “haków”, konkludując, że zabijał z czystej złości i frustracji.

[7] Jest rzeczą znamienną (i śmieszną zarazem), że twórcy raportu na indeksie zbrodni ekstremistów islamskich nie wyszczególnili mordów popełnianych na krewnych/członkach rodziny z intencją “zmycia hańby”, czyli zabójstw honorowych. Departament Sprawiedliwości szacuje, że rocznie w USA ofiarą honor killings pada od 23 do 27 osób, głównie kobiet (cytat, link). Po zsumowaniu wyszłoby zatem ~350 zabitych w ciągu piętnastu lat – więcej niż wynosi liczba morderstw ekstremistów, dokonanych ze wszystkich innych pobudek. Wspominam o tym, ponieważ jak przytomnie zauważyli krytycy, w katalogu prawicowego terroryzmu figuruje brutalne pobicie białego współwięźnia przez dwóch “Aryjczyków”, spełniające kryteria definicji zabójstwa honorowego. Mężczyzna “splamił honor” gangu, bo nie miał nic przeciwko dzieleniu celi z czarnoskórym osadzonym.

Na wykazie GAO nie znalazło się też miejsce dla Arcana Cetina, masowego mordercy tureckiego pochodzenia z waszyngtońskiego Burlington, który zastrzelił pięć osób w centrum handlowym. Motywy jego zbrodni do dzisiaj pozostają niewyjaśnione, ale istnieją podejrzenia, że gość nie znosił kobiet (cztery ofiary były płci żeńskiej) i jak wynika z relacji rówieśników, już w szkole średniej wulgarnie odnosił się do swoich koleżanek. Nie ma wątpliwości, że gdyby sprawca był biały, GAO bez skrupułów zaliczyłoby go w poczet prawicowych terrorystów-inceli.

[8] Przypominam: w serii ataków z 11 września 2001 roku śmierć poniosło 2977 cywilów, strażaków i gliniarzy. Co się zaś tyczy roku 1995 i zamachu w Oklahoma City: o godzinie 9:02 czasu lokalnego w budynek federalny imienia Alfreda P. Murraha w centrum miasta wjechała ciężarówka wypełniona ropą oraz nawozem azotowym. Zginęło 168 osób (w tym dziewiętnaścioro dzieci). Podmuch wybuchu był tak potężny, że 324 obiekty (domki jednorodzinne, biurowce, apartamenty mieszkalne) w obrębie szesnastu przecznic zostały zniszczone lub uszkodzone, spłonęło 86 samochodów, a szyby popękały w 258 pobliskich zabudowach. Timothy McVeigh za udział w zorganizowaniu masakry dostał zastrzyk z trucizną – miała to być jego prywatna vendetta za oblężenie farmy w Waco.