Gdzie się podział lewacki terroryzm?

Jedyne, czego pragnę na święta, to ludobójstwa białych.

– prof. George Ciccariello-Maher, Uniwersytet Drexela (link)

Biali mężczyźni wymierają i niebawem będą mniejszością.
Nie mogę się doczekać, aż ta chwila nastąpi.
Cały kraj stanie się przez to lepszy.

– Michael Moore, laureat Oscara (link)

Biali ludzie są genetycznie predysponowani do szybszego
spalania się na słońcu, więc na logikę nadają się do życia
tylko pod ziemią jak pełzające gobliny
.

– Sarah Jeong, dziennikarka i członkini kolegium
redakcyjnego “New York Timesa” (link)

Biali ludzie są bliżej świata zwierząt;
są prawdziwymi barbarzyńcami.

– Nick Cannon, raper i celebryta (link)

Biały kolor skóry jest niczym pandemia. Oznacza to,
że jedyny sposób na jej opanowanie sprowadza się do
zlokalizowania patogenu, odizolowania go i zabicia.

– Damon Young, “The Root” (link)

[Biali] polują na nas dosłownie KAŻDEGO DNIA.

– LeBron James, gwiazda NBA (link)

Dokonując krytycznej weryfikacji jakości materiałów źródłowych, z których korzystają rozmaite agregatory katalogujące akty terroru w USA, niemal od razu rzucają się w oczy dwie rzeczy:

  • 1) kolosalne przeszacowanie terroryzmu prawicowego (automatycznie kojarzonego z agresją białych mężczyzn – zobacz tu i tu);
  • 2) rażące niedoszacowanie terroryzmu lewicowego (w przytłaczającej większości reprezentowanego przez pogrążonych w ostrej paranoi, ideologicznie zradykalizowanych, czarnych morderców-rasistów).

Zjawisko to jest normą i nie spotkałem jeszcze organizacji, która przy tworzeniu baz danych konsekwentnie stosowałaby symetryczne kryteria klasyfikacyjne dla obu grup ekstremistów. Autorzy takich badań zazwyczaj wyolbrzymiają zagrożenie ze strony prawicy, bagatelizują zaś przemoc popełnioną z inspiracji lewicy. Metoda manipulacji trąci banałem: po prostu ignoruje się zamachy terrorystyczne lub masowe strzelaniny z udziałem Murzynów, podczas gdy biali sprawcy, dopuszczający się identycznych zbrodni, trafiają na indeks jak leci. W niniejszym artykule zamierzam skorygować ten błąd i ujawnić skalę owej “zmowy milczenia”. Zaznaczam, że będę cytował treści z mainstreamowych portali, w tym zawartość angielskiej Wikipedii.

Spośród wszystkich pozarządowych think tanków, zajmujących się monitorowaniem trendów w nasileniu amerykańskiego terroryzmu, najbardziej rygorystyczne i skrupulatne estymacje proponuje waszyngtońska, neutralna ideowo New America (Foundation). Zarówno przypadki fanatyzmu islamskiego, jak i prawicowego są u nich zaskakująco rzetelnie udokumentowane i poza kilkoma spornymi wyjątkami nie można się o nic pokłócić [1]. Problemy wyskakują, kiedy trzeba skategoryzować manifestacje terroryzmu lewackiegowtedy raptem okazuje się, że w latach 2002-2020 czarni rasiści, separatyści, ewentualnie zwolennicy ruchu BLM sfinalizowali ledwo trzy zamachy (rok 2016, 2017 i 2019), w których zginęło dwanaście osób. Ja natomiast, nie dysponując zapleczem w postaci grantów badawczych oraz hojnych dotacji od prywatnych sponsorów, zidentyfikowałem dodatkowe 38 ataków, rozproszonych na odcinku minionych dziewiętnastu lat, co dało sumarycznie 78 ofiar śmiertelnych. Każde z tych zdarzeń spełnia oczywiście wymogi definicji ustalonej dla “terroru białych mężczyzn”, czyli wybuchy przemocy motywowane nienawiścią rasową, ideologią albo planowane jako akcje polityczne wymierzone w konkretną instytucję (np. organy ścigania bądź urzędników ratusza).

Oto jak wygląda zgromadzony przeze mnie surowy materiał statystyczny do dalszej obróbki [2] (za raportem GAO przyjąłem regułę, że morderstwa w wykonaniu tego samego napastnika lub napastników, ale dokonane w różne dni w dłuższym okresie w oddalonych od siebie miejscach będą liczone jako oddzielne incydenty): 

Ponieważ rozmiary obydwu populacji są diametralnie inne, wartości te muszą być koniecznie przeskalowane (za punkt referencyjny wybrałem tradycyjnie mężczyzn: ~98 milionów białych po zaokrągleniu i 21 milionów czarnych). Pomimo iż rezultaty nie odsłaniają aż tak szokującej dywergencji jak w przypadku porównań z terrorem islamskim, to z całą pewnością zadają kłam narracji, że lewicowy ekstremizm w USA nie istnieje. Jak widać na załączonych diagramach, on nie tyle wyśmienicie prosperuje, co przede wszystkim stanowi większe realne zagrożenie dla przeciętnego cywila (zwłaszcza jeśli ma on biały odcień skóry) niż ekstremizm prawicowy.

Matematyczna ryzyko, że zaczadzony antyrasistowską (szyfrogram dla wyrażenia “antybiały”) czy “antypolicyjną” propagandą agresor targnie się na życie i zdrowie niewinnego człowieka w Ameryce jest przeszło czterokrotnie wyższe w stosunku do ryzyka, że zrobi to jakiś radykał z obozu przeciwnego. Z kolei względna szansa, że w takim ataku odniesie sukces, eliminując minimum jedną wytypowaną osobę, ponad trzykrotnie przewyższa prawdopodobieństwo wystąpienia analogicznego skutku w sytuacji, gdy zamach przeprowadza ktoś z prawej flanki.

Odpowiadając na pytanie w tytule wpisu: nigdzie się nie podział, zawsze był wyeksponowany. Umykał jedynie uwadze komentatorów, bo ci wiedzę o nim czerpali z publikacji, które celowo zawężały definicję lewicowego terroryzmu do jego najrzadszych oraz najmniej morderczych przejawów. I tak, przykładowo, amerykańskie Biuro Kontroli Rządu (GAO) do wiadomej puli kwalifikuje tylko działalność szalonych ekologów albo fanatycznych obrońców praw zwierząt, resztę ekstremistów wygodnie ruguje. ADL łaskawie skojarzyło z lewicą raptem 15 zabójstw na przestrzeni dwóch dekad, konkludując, że lewoskrętni fundamentaliści wcale nie byli jakoś przesadnie nadaktywni. Podobnego zdania są analitycy Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS), którzy w latach 1994-2020 doszukali się ledwo 22 ofiar lewackich bojówkarzy, zaś prawicę obarczyli winą za 335 mordów, z czego blisko połowa to pokłosie ataku bombowego z Oklahoma City.

Zmierzam do puenty, że terror inspirowany lewackimi, paranaukowymi doktrynami na styku nurtów socjologii i krytycznej teorii rasy, który każe upatrywać w cywilizacji białego człowieka ucieleśnienie historycznego zła, w mainstreamie po prostu nie funkcjonuje na takich samych zasadach jak rasistowski terroryzm prawicy. Szczerze mówiąc, to nie funkcjonuje on w ogóle, poszerzając spektrum statystyczne objęte zakazem cytowania. Perspektyw na odmianę tego stanu rzeczy nie polepsza też fakt, że odbiorcy tych toksycznych fantazji oraz ich najbardziej gorliwi wykonawcy rekrutują się w przeważającym stopniu spośród przedstawicieli chronionej, murzyńskiej mniejszości, co jeszcze bardziej skłania opiniotwórcze środowiska w mediach i na uniwersytetach do wzmacniania cenzury prewencyjnej tudzież blokowania obiegu informacji w przedmiotowym temacie, aby – o ironio – “nie rozbudzać demonów rasizmu”.

____________________

[1] Umieszczenie na wykazie skrajnie prawicowych terrorystów 17-letniego Kyle’a Rittenhouse’a to proszenie się o pozew. Kyle nie zrobił nic złego.

[2] Poniżej lista zamachów wraz z krótkim objaśnieniem okoliczności, popełnionych wyłącznie przez czarnoskórych ekstremistów i nieuwzględnionych na wykresie New America Foundation. Nie gwarantuję, że jest ona kompletna, ba, raczej na pewno przegapiłem kilka mniej nagłośnionych, pojedynczych zabójstw.

  • 2002, snajperzy z Waszyngtonu, Lee Boyd Malvo i John Allen Muhammad. Obaj nienawidzili “białej Ameryki” i białych ludzi, których utożsamiali z diabłem wcielonym (link). Muhammad traktował działalność terrorystyczną osobiście – niedawno sąd powierzył jego byłej żonie opiekę nad dziećmi, więc ten wygrażał się, że “żaden biały człowiek nie będzie mu dyktował, kiedy może widywać się z potomstwem” (cytat, link). W początkowej fazie ich plan zakładał zabijanie sześciu mieszkańców białego hrabstwa Montgomery w Maryland – każdego dnia przez okrągły miesiąc – ale z powodów “techniczno-logistycznych” musieli zrezygnować z jego wdrożenia w pełnym wymiarze. Ostatecznie zamordowali 17 osób i 10 zranili w trzynastu różnych atakach rozsianych po terytorium USA od Wschodniego do Zachodniego Wybrzeża (link).
  • 2005, bezdomny gwałciciel, Phillip Grant. Zasztyletował kobietę, bo była biała. Pragnął wzniecić wojnę rasową. Bardzo żałował, że nie udało mu się zabić więcej białych ofiar (link).
  • 2005, gwałciciel i porywacz, Brian Gene Nichols. W trakcie desperackiej ucieczki z aresztu zastrzelił zastępcę szeryfa, sędziego, reportera lokalnej telewizji oraz agenta federalnego. Zradykalizował się na studiach. W jego mózgu zakiełkowała wówczas myśl, że istnieje skoordynowany spisek białych ludzi, którzy dążą do wytępienia czarnej rasy na drodze masowej inkarceracji i sterylizacji (link). Gdy wylądował w pasiakach, oskarżony o napaść seksualną na swoją dziewczynę, wszystkie wcześniejsze urojenia tylko się u niego spotęgowały.
  • 2008, Charles Lee “Cookie” Thornton. Poszedł na noże z białą radą miejską, bo ubzdurał sobie, że urzędnicy uknuli przeciw niemu rasistowską intrygę, która miała go pozbawić kontraktów budowlanych. Wszędzie węszył nikczemne knowania i widział rasistów – nawet kiedy dostawał mandaty za złe parkowanie czy śmiecenie (link).
  • 2010, Omar Thornton. Podejrzewany o kradzież alkoholu kierowca pracujący w rozlewni piwa otworzył ogień do współpracowników. Zabił ośmiu białych mężczyzn, po czym odebrał sobie życie. Uważał, że eliminuje rasistów, prześladujących go za kolor skóry. Policja nie znalazła żadnych dowodów na dyskryminujące praktyki w firmie ani poza nią (link). Ot, kolejny czarny frustrat, skażony zapewne bakcylem chorego ideolo.
  • 2011, Nkosi Thandiwe. Postrzelił trzy białe kobiety – jedną śmiertelnie, a drugą sparaliżował. Mścił się za czasy niewolnictwa i zło europejskiego kolonializmu. Resentymenty te wpoili mu wykładowcy na studiach (link).
  • 2013, seryjny morderca, Christopher Dorner. Ten czarnoskóry szaleniec o wyraźnie lewicowych poglądach zamieścił na Facebooku 21-stronnicowy manifest, w którym wypowiedział “prywatną wojnę” byłym kolegom z policji w Los Angeles. Oskarżył ich o zrujnowanie kariery i rasizm. Ponadto wymienił z nazwiska czterdziestu gliniarzy do odstrzału. Ostatecznie udało mu się zabić cztery osoby. W dokumencie nawoływał do zaostrzenia restrykcji na broń palną, chciał zakazu posiadania samopowtarzalnych karabinów, wychwalał demokratycznych polityków (w tym zwłaszcza Dianne Feinstein i wiceprezydenta Bidena) za starania czynione w tej materii, Billa Clintona nazwał swoim ulubieńcem “od zawsze”, a moment triumfu Baracka Obamy w wyborach wspominał z rozrzewnieniem. Ba, pisał, że uronił łezkę ze wzruszenia (I shed a tear the night you were initially elected President in 2008. I never thought that day would occur). Prócz tego darzył jeszcze sympatią kilku reporterów CNN, szczególnie Andersona Coopera. Media skrzętnie ukryły ten aspekt oświadczenia psychopaty.
  • 2013, Lakim Anthony Faust. Zaplanował masakrę na białych ludziach. Szczęśliwie został w porę powstrzymany, zanim się rozkręcił (link).
  • 2013, Lashawn Marten. Uderzył białego przechodnia tak mocno, że ten upadł na chodnik i zapadł w śpiączkę, z której już się nie wybudził. Skazując rasistowskiego zabójcę, sędzia powiedziała, że jest on jak beczka prochu o krok od zapłonu (link).
  • 2014, Ismaaiyl Abdullah Brinsley. Z zimną krwią zamordował dwóch policjantów z nowojorskiej drogówki. Miała to być jego zemsta za ostatnie zgony czarnoskórych cywilów w trakcie policyjnych interwencji (link).
  • 2015, były pracownik telewizji WDBJ z Wirginii, Vester Lee Flanagan. Psychopata zafiksowany na punkcie siania terroru (link). Konieczność pomszczenia urojonych krzywd stała się dla niego impulsem do zabicia dwójki białych dziennikarzy. Broń zakupił po strzelaninie w Charleston, gdzie samozwańczy neonazista zaatakował w kościele czarnych uczestników nabożeństwa. Poprzez egzekucję Alison Parker i Adama Warda zamierzał sprowokować reakcję łańcuchową i wywołać konflikt rasowy (link).
  • 2016, separatysta murzyński i eks wojskowy, Gavin Eugene Long. Urządził zasadzkę na trzech mundurowych w Baton Rouge w Luizjanie. Dokonał tego aktu symbolicznie w swoje urodziny. Znajdował się pod wpływem haseł Black Lives Matter i brał odwet na policji za rzekome prześladowania Afroamerykanów (link).
  • 2016-2017, rasistowski seryjny morderca z okolic Kansas City, Frederick Demond Scott. Napadał na losowych przechodniów i groził, że “zabije wszystkich białych ludzi” (link). Uśmiercił sześcioro: pięciu mężczyzn i jedną bezdomną kobietę. W dokumentach sądowych czytamy, że rozważał także zorganizowanie szkolnej strzelaniny w stylu Columbine (link).
  • 2017, senegalski imigrant, Emanuel Kidega Samson. Jatkę w małym, wiejskim kościółku pod Nashville zdusił w zarodku uzbrojony cywil. Niestety, w kluczowym momencie bohater nie miał w kaburze broni palnej, musiał dopiero wybiec po nią na parking, w dodatku krwawiąc obficie z rozciętej rany na skroni (efekt wcześniejszej szamotaniny z mordercą). W międzyczasie zamaskowany napastnik zdążył ugodzić z pistoletu siedem osób. Była też ofiara śmiertelna: 39-letnia kobieta, która zginęła na zewnątrz przed budynkiem. Motyw: zemsta za Charleston. Furiat nosił się z zamiarem zabicia dokładnie dziesięciu białych zborowników (link).
  • 2018, sympatyk czarnego nacjonalizmu, antyrządowy bojówkarz, członek murzyńskiego odłamu anarchistów “Moorish sovereigns”, Tierre Guthrie. Zabił białego gliniarza przy próbie doręczenia nakazu aresztowania za drobne wykroczenie drogowe (link). ADL uznała to morderstwo za przejaw prawicowego terroryzmu.
  • 2020, Sheldon C. Francis. Wahałem się, czy umieścić ten incydent na liście. Policja nigdy nie ujawniła motywu, lecz ogół zgromadzonych poszlak absolutnie sugeruje terror motywowany nienawiścią rasową. Starsze, białe małżeństwo z Maryland (Paul C. Marino i Lidia Marino) odwiedzało grób syna na cmentarzu dla weteranów, gdy podjechał samochód i wysiadł z niego czarnoskóry, zakapturzony mężczyzna. Podbiegł do seniorów i postrzelił oboje w tył głowy – jakby wykonywał egzekucję (link). Kobieta zmarła na miejscu, a jej mąż po przewiezieniu do szpitala. Sprawca uciekł następnie do pobliskiego lasu, okopał się w rowie i przystąpił do wymiany ognia z policją. Wezwano oddział SWAT. Po kilku godzinach terrorysta został zneutralizowany (link). Kluczowy jest tu kontekst czasowy: do zdarzenia doszło kilka dni po upublicznieniu nagrania z zabójstwa Ahmauda Arbery’ego, zatem mogła to być vendetta ku pamięci “czarnego brata”.
  • 2020, tożsamość morderców pozostaje nieznana. Według zeznań naocznych świadków, między ofiarą (białą kobietą, 24-letnią Jessicą Doty Whitaker) a grupą zwolenników Black Lives Matter wywiązała się sprzeczka. Dziewczyna ponoć argumentowała, że “All lives matter”, co niesamowicie zirytowało drugą stronę. Na odchodne któryś z jej znajomych rzucił jeszcze słowo “czarnuch”. Kiedy towarzystwo się rozeszło, zabójcy przyczaili się na parkę pod mostem i śmiertelnie postrzelili dziewczynę w głowę (link).
  • 2020, Henry E. Washington. Zabił białego policjanta, Jonathana Shoopa, który ruszył w pościg za podejrzanym, gdy ten nie chciał zatrzymać się do kontroli tablic rejestracyjnych. Jego partnera drasnął w czoło. Wydała go mamusia. Trochę omyłkowo, bo wrzuciła do mediów społecznościowych komentarz z prośbą o modlitwę za syna-mordercę. Typ był wykształcony: studiował na Uniwersytecie w Phoenix i uczęszczał do Akademii im. A.J. Moore’a w teksańskim Waco. 4 lipca wstawił na Facebooka zdjęcie profilowe z zaciśniętą pięścią, co jest uniwersalnym symbolem wiadomej organizacji (link). Strzelając w kierunku funkcjonariusza Shoopa, krzyczał “No dalej, świnio!” (Come on, pig! → link). Nasuwa to skojarzenia z agresywnymi tyradami i przyśpiewkami, intonowanymi podczas murzyńskich protestów w Nowym Jorku (link), stołecznym Waszyngtonie (link) czy przy okazji targów Minnesota State Fair (link).
  • 2020, Michael E. Rhynes. Zastrzelił trzech klientów restauracji na tarasie przed lokalem: dwie ofiary były białe i jedna czarna. Ta konkretna zbrodnia chyba najlepiej odsłania fałsz i podwójne standardy w procesie kodowania prawicowego i lewicowego terroru w USA. Policja twierdzi, że nie udało się ustalić klarownego motywu – wiele wskazuje, że była to nieplanowana, kompletnie losowa eksplozja złości ze strony niepoczytalnego furiata, co oczywiście skłoniło media i wszelkiego rodzaju fact checki do przepychania wersji o apolitycznym charakterze zabójstw (link). Nie miałbym nic przeciwko takiemu werdyktowi, gdyby nie wspomniany już brak symetrii w traktowaniu podobnych ataków, ale imputowanych prawicy (zobacz przypis nr 2 i przypadek Travisa Reinkinga). Co więcej, Rhynes zdradzał symptomy ideologicznej radykalizacji: w momencie dokonywania potrójnego morderstwa (i później w chwili aresztowania) nosił koszulkę z podobiznę ikony ruchu BLM, Colina Kaepernicka, na tle amerykańskiej flagi z hashtagiem #FREEDOM (link). Nadruk zaprojektowała firma, którą założył do spółki z kolegą. Warto tu podkreślić, że nie była to jedyna część garderoby z polityczno-propagandowymi sloganami, dumnie eksponowana przez psychopatę (link). Białych szufladkowano jako ekstremistów za znacznie mniejsze występki (więzienne tatuaże czy posiadanie sztandaru Gadsdena na ścianie).
  • 2020, Kris King. Bestialskie pobicie białego mężczyzny przed barem zarejestrował monitoring. Czarnoskóry oprawca katował swoją ofiarę przez godzinę i 19 minuty, wściekle miotając rasistowskimi obelgami (link).