Ordynarne manipulacje ADL

Podczas zaaranżowanego przez CNN spotkania z wyborcami siedzący na widowni i wyraźnie zaniepokojony prof. Joel Berkowitz, dyrektor Centrum Studiów Żydowskich na Uniwersytecie Wisconsin-Milwaukee, spytał prezydenta-elekta Bidena, co ten myśli na temat zagrożenia dla amerykańskiej demokracji ze strony “białych supremacjonistów”. Joe oczywiście wymamrotał wszystko zgodnie z aktualną linią programową swojej partii: że na tę chwilę prawicowi rasiści stanowią najpoważniejsze wyzwanie terrorystyczne dla bezpieczeństwa publicznego oraz że jego administracja “koncentruje się na tych ludziach”, bo “zaczynają wychodzić badania”, które pokazują, że problem jest “złożony, wieloaspektowy i realny” [1]:

Town Hall in Milwaukee, 16/02/2021

Jeden rodzaj takich “badań” wziąłem pod mikroskop w poprzednim wątku. Tutaj chciałbym się skupić na innym kawałku propagandy – niesamowicie spopularyzowanych w przestrzeni medialnej raportach, publikowanych cyklicznie z inicjatywy Ligi przeciw Zniesławieniom (Anti-Defamation League/ADL), prominentnej organizacji żydowskiej, zwalczającej nienawiść “raz a dobrze” (tak głosi slogan pod ich logo). Jak za moment zobaczymy, w tej heroicznej batalii z nienawiścią ADL posiłkuje się regularnie wyjątkowo nikczemnym repertuarem kuglarskich sztuczek. Wśród nich dwie zasługują na specjalne uwydatnienie:

  • operowanie nieprzeskalowanymi wartościami przy konfrontowaniu grup o radykalnie różnej liczebności (metoda często wykorzystywana przez wszelkiej maści oszustów do wykrzywiania percepcji ryzyka u opinii publicznej);
  • brak elementarnej spójności w definiowaniu przejawów ekstremizmu (informacja ta jest zakopana głęboko w ich dokumentacji i nigdy nie trafia na łamy mediów, ale ADL sama przyznaje, że na swojej liście prawicowych ataków systematycznie uwzględnia morderstwa pozbawione motywacji ideologicznej czy podtekstu rasowo-etnicznego, co otwiera pole do horrendalnych wręcz wypaczeń i kreatywnych zmyśleń [2]);

W rezultacie połączenia obydwu tych technik manipulacji powstaje statystyczne złudzenie z pogranicza psychozy, że mamy do czynienia z ciągle eskalującą, społeczną patologią, kiedy w rzeczywistości trendy są stabilne od dekad, zaś lustrowane zjawisko jest zdecydowanie mniej wszechogarniające niż sugeruje polityczna retoryka siewców paniki. Warto więc zobrazować na wykresach, jak ADL tworzy fantomową wersję terroryzmu kosztem tej prawdziwej.

UWAGA: ponieważ przytłaczającą większość zabójstw, przypisywanych “supremacjonistom”, dokonują mężczyźni i ponieważ każdy biały człowiek na dowolnym etapie życia może zostać wliczony przez szóstego prezesa Ligi, Jonathana Greenblatta, do grona “intelektualistów białej supremacji” (wystarczy zacytować w dyskusji statystyki przestępczości z podziałem na rasę sprawców, domagać się zaostrzenia restrykcji imigracyjnych, w tym zwłaszcza zahamowania napływu biedoty z krajów “trzeciego świata” [3], lub negować sens doktryny multikulturalizmu), to na potrzeby niniejszej analizy porównawczej użyłem powtórnie w mianowniku – jako zbioru odniesienia – męskiej populacji białych Amerykanów i ogółu ludności muzułmańskiej. Oprócz tego za pomoc naukową posłużyła mi drobiazgowa korekta danych wsadowych ADL, którą sporządził w zeszłym roku Anthony L. Fisher z “Business Insidera”. Oto komplet wyników:

(po kliknięciu diagramy otworzą się w pełnej rozdzielczości w oddzielnym oknie)
dane przed skalowaniem link

Jak to się mówi po angielsku: It’s not even close. Powtórzę wcześniejszą puentę: oceniając fenomen współczesnego ekstremizmu obiektywnie, matematyczna szansa, że przeciętny muzułmanin zaplanuje udany zamach terrorystyczny w granicach USA czy też zamorduje niewinnego Amerykanina jest od kilkunastu do kilkudziesięciu razy większa niż że zrobi to jakiś wydziarany neonazista na zwolnieniu warunkowym bądź inny pałający nienawiścią Aryjczyk z przyczepy kempingowej. Fakty są nieubłagane: wpływ “białej supremacji” na wskaźniki przemocy w Stanach Zjednoczonych jest ledwo dostrzegalny, z kolei jej zagrożenie celowo przejaskrawiane i w dużej mierze to właśnie ADL ponosi winę za nakręcanie tej hucpy.

____________________

[1] Ironia polega na tym, że miasto goszczące Bidena – Milwaukee – w roku 2020 odnotowało najwięcej morderstw w całej udokumentowanej historii aglomeracji (oficjalnie: 189). Prezydent słowem nie raczył skomentować tego lokalnego rekordu. Być może gdyby zamiast Murzynów za uliczny terror i zabijanie odpowiadali członkowie Ku Klux Klanu, wtedy doradcy Bidena zdążyliby mu przygotować okolicznościowe exposé.

[2] Wzorcowym przykładem radosnego rozprężenia norm jest umieszczenie na wykazie prawicowego fanatyzmu Nikolasa Cruza, masowego mordercy z Parkland na Florydzie. Nie istnieją żadne dowody, że działał on z pobudek ideologicznych: ogromna większość jego ofiar była biała, a w trakcie policyjnego przesłuchania wyjawił śledczym, iż “głos demona” w głowie kazał mu zabijać. Nawet osoby odpowiedzialne za zredagowanie raportu ADL dostrzegły te niewygodne fakty i wcisnęły wzmiankę o nich do któregoś z końcowych akapitów. Ostatecznie Cruz wylądował na indeksie, bo udzielał się w zamkniętym gronie internetowych trolli na Instagramie, gdzie wklejał rasistowskie memy, i na magazynkach do karabinu wyskrobał scyzorykiem symbol swastyki – wykonał go jednak tak nieporadnie i koślawo, jakby robił to z pamięci pierwszy raz w życiu.

Generalnie tylko w roku 2018 z puli szesnastu ataków, wyszczególnionych przez ADL i przeprowadzonych rękami “skrajnej prawicy”, raptem pięć spełniło kryteria przemocy podsycanej nienawiścią rasową lub ideologiczną tudzież było planowanych jako zamachy terrorystyczne. Reszta nigdy nie miała nic wspólnego z rasą, polityką czy religią, choć część została popełniona przez jednostki o powiązaniach ekstremistycznych (np. z gangami więziennymi). W efekcie znacznej redukcji uległa również liczba zabójstw, których niby dopuścili się inspirowani światopoglądowo prawicowcy – z absurdalnych 49, oryginalnie postulowanych w materiałach ADL, do zaledwie piętnastu (z czego aż jedenaście przypadło na masakrę w synagodze w Pittsburghu). Dla porządku: alternatywne źródła (think tank New America) podbiły sumę morderstw do siedemnastu, gdyż zarejestrowały też napaść rozbójniczą na państwo Serafin i Deana Lorenzów, dokonaną przez dwóch eks żołnierzy, którzy skradzione pieniądze zamierzali przeznaczyć na walkę partyzancką z socjalistycznym rządem Wenezueli.

Poniżej wszystkie błędnie zakodowane zdarzenia wraz z krótkim opisem:

  • 09/19/2018, Renton (Washington): biały supremacjonista i właściciel małej firmy dekarskiej Aryan Enterprises, Jeremy Shaw, zabił latarką (do spółki z małżonką) białego sąsiada w ramach spisku uknutego celem przejęcia jego nieruchomości. Pospolita zbrodnia, jakich wiele.
  • 27/07/2018, Robstown (Teksas): były skazaniec, Richard Starry, w napadzie szału zastrzelił czworo swoich krewnych w miejscowym ośrodku opieki i potem w domu, a następnie palnął sobie w łeb.
  • 04/06/2018, Dothan (Alabama): James Mathis, członek gangu więziennego Ghostface Gangsters handlującego metamfetaminą, przy “współpracy” z żoną, Amandą Oakes, uśmiercili własnego, 6-miesięcznego synka, po czym porzucili zwłoki w motelowej zamrażarce. Trywialne dzieciobójstwo, ale nie dla geniuszy z ADL.
  • 04/05/2018, Abingdon (Wirginia): niejaki Roger Melvin Tackett zamordował po kłótni znajomego. Ofiara miała biały kolor skóry, a sprawca kilka neonazistowskich tatuaży, co wystarczyło ADL, by zakwalifikować incydent do prawicowego terroryzmu, który najwyraźniej zagraża Afroamerykanom, żydowskiej diasporze i stabilności republiki oraz wizerunkowi USA na arenie międzynarodowej.
  • 02/14/2018, Parkland (Floryda): patrz wyżej.
  • 02/11/2018, Tallahassee (Floryda): Scott Paul Beierle, nieprzystosowany społecznie prawiczek, zastrzelił dwie białe kobiety w studiu jogi. Miała to być zemsta za niepowodzenia w kontaktach z płcią przeciwną.
  • Kolejne trzy przypadki są kuriozalne nawet jak na standardy ADL. 19/02/2018, Locust Grove (Georgia): sympatyk czarnego nacjonalizmu, antyrządowy bojówkarz, członek murzyńskiego ruchu anarchistów “Moorish sovereigns”, Tierre Guthrie, zabił białego policjanta podczas próby wręczenia nakazu aresztowania za drobne wykroczenie drogowe. Greenblatt uznał to za oznakę prawicowego zradykalizowania.
  • 11/05/2018, Athens (Georgia): czarnoskóry, chory psychicznie Malachi Qaadir Dorns zadźgał matkę i okaleczył brata. Zero potwierdzonych koneksji zabójcy z jakimkolwiek ruchem politycznym.
  • 11/08/2018, Sumter (Karolina Południowa): dwóch Murzynów (samozwańczy “suwerenny obywatel”, Demetrius Alexander Brown – agresor, i Sharmine Lonnie Pack – ofiara) pokłóciło się w warsztacie samochodowym przy transakcji kupna-sprzedaży auta. Obydwaj oskarżali się wzajemnie o usiłowanie oszustwa.
  • 22/04/2018, Nashville (Tennessee): biały mężczyzna i totalny świr, Travis Reinking, wpadł z hukiem półnagi do restauracji i zastrzelił czworo przygodnych klientów (troje czarnych i jednego Latynosa); biegli sądowi orzekli, iż jego stan umysłowy wyklucza możliwość partycypowania w procesie. ADL: Reinking has a serious history of mental illness and the shooting appears to have been non-ideological in nature.
  • 30/06/2018, Camden (Michigan): Joshua Daniel Miller ukatrupił jakiegoś białasa, bo ten dzielił mieszkanie i sypiał z jego byłą żoną. Wliczony w poczet prawicowych ekstremistów za powiązania z lokalną milicją.  

Gdyby się na serio uprzeć, to zaprzęgając metodykę Ligi do badań nad terroryzmem, można by śmiało podciągnąć pod right-wing terror co drugie zabójstwo w USA w wykonaniu podejrzanego o białym odcieniu skóry lub otwarcie krytykującego rząd federalny. Z szaleństwa ADL wyłania się dokładnie ten sam wariacki proceder, który przyjął się ostatnio w agitacji hoplofobów. Ci bowiem wymyślają “szkolne strzelaniny” jak na zawołanie: ochroniarz niechcący podziurawi sobie stopę na parkingu przed ogólniakiem – szkolna strzelanina; uczeń walnie samobója po lekcjach w łazience pod prysznicem z pistoletu rodziców – szkolna strzelanina; zabłąkana kula z napadu rabunkowego trafi w mur gmachu podstawówki – szkolna strzelanina; dzieciak wyciągnie replikę pistoletu w autobusie – powtórka z Columbine. W tym luzowaniu rygoru chodzi wyłącznie o maksymalne napompowanie statystyk, aż nie wykażą one katastrofy, i generowanie później na bazie tak zafałszowanych liczb zwodniczych nagłówków w mediach.

[3] Dążenia do zachowania etniczno-kulturowo-narodowej odrębności są współcześnie piętnowane jako postulaty rasistowskie (szczególnie w mediach i w kręgach pracowników akademickich). YouGov, międzynarodowy ośrodek badań opinii publicznej z siedzibą w Londynie, przeprowadził w grudniu 2016 roku (miesiąc po ogłoszeniu wyników wyborów prezydenckich Trump-Clinton) sondę na próbie 2600 dorosłych Amerykanów. Pytanie: czy motywowane etnicznie restrykcje imigracyjne powinny być postrzegane w kategoriach rasistowskich resentymentów? Tabela z rezultatami nie potrzebuje szerszego komentarza:

Co natomiast woła o komentarz, to brak tego samego pytania, lecz w odwróconej formie. Przykładowo: “Czy jest przejawem rasizmu wpuszczanie do kraju nie-białych imigrantów i promowanie ideologii multikulturalizmu w celu zredukowania odsetka białych genów w amerykańskiej populacji?” Innymi słowy, dlaczego chęć zachowania etnicznej odrębności określana jest mianem rasistowskiej, a planowa korekta składu etnicznego populacji na danym terenie wręcz przeciwnie? Intencje te rzadko bywają artykułowane wprost (do wyjątków należy zdobywca Oscara, Michael Moore, zobacz jego wypowiedź dla magazynu “Fast Company”: The angry white guy is dying out, and the Census Bureau has already told us that by 2050, white people are going to be the minority, and I’m not sad to say I can’t wait for that day to happen. I hope I live long enough to see it because it will be a better country), zazwyczaj maskowane są ekonomiczno-prawnoczłowieczymi sloganami, niemniej w głównym nurcie mediów można czasami trafić na teksty, wyrażające explicite nadzieje, że niebawem dojdzie do historycznej zmiany warty i że, co więcej, owa zmiana “uratuje Amerykę” (patrz “Newsweek” link).