Obsesyjno-chorobliwa ekscytacja, z jaką “tradycyjne” media (prasa papierowa oraz telewizja) donoszą w ostatnich latach o “strzelaninach” [1], jest fenomenem niemającym precedensu w amerykańskiej historii najnowszej i jeśli administracja Obamy pozostawi po sobie jakieś trwałe dziedzictwo, to zaryzykuję tezę, że będzie nim eksplozja popularności wyrażenia “mass shooting” w publicystyce i żargonie dziennikarskim (wykresy przetłumaczone za portalem fivethirtyeight.com [link]):

US_CRIME_RATES

Najbardziej szkodliwe w tym wszystkim nie jest samo hipnotyczne powtarzanie tych dwóch słów, lecz to, że udokumentowany na powyższych diagramach, ekspansywny wzrost częstotliwości użycia przytoczonej frazy, kompletnie rozmija się z faktyczną częstotliwością występowania zdarzeń, które są za jej pomocą opisywane.

Wskaźniki przemocy z udziałem broni palnej na terenie placówek edukacyjnych znajdują się na rekordowo niskim poziomie; publiczne masakry popełniane przez zamachowców-samobójców, z punktu widzenia długofalowej ewaluacji statystycznej, wykazują typowy dla ekstremalnie rzadkich incydentów, randomowy szum i w rezultacie ciężko wyznaczyć jakiś konkretny trend poza banalną konstatacją, że linia regresji jest “płaska”. Krótko mówiąc, rzeczywistość wirtualna nie odzwierciedla empirycznej. Przelewające się przez Amerykę tsunami krwawych “strzelanin”, które tak bardzo chcą widzieć w swoich hoplofobicznych fantazjach przeciwnicy broni, to zatem nic innego jak fala skondensowanych i nieustannie taśmowo reprodukowanych medialnych doniesień na ich temat, kumulujących się dodatkowo na niewielkim odcinku, ponieważ producenci narracji, z czysto politycznych względów [2], ogniskują uwagę odbiorców na jednej określonej kategorii przestępstw i dmuchają ten balon nieproporcjonalnie do jego realnego znaczenia [3].

James Alan Fox, profesor kryminologii z Uniwersytetu Północno-Wschodniego w Bostonie, w raporcie “Moving Beyond Newtown” zamieścił następującą konkluzję przy okazji rewidowania mitologii narosłej wokół masakr bronią palną: 

Jeśli cokolwiek zdradza tendencję wzrostową w kontekście masowych morderstw, to kolektywny strach, niepokój i powszechne przeświadczenie, że sytuacja robi się coraz gorsza. Percepcja ta powiązana jest bezsprzecznie ze stylem uprawiania publicystyki i wszechobecną dominacją zaawansowanych technologicznie transmisji medialnych.

[If anything has increased with regard to mass murder, it is the public’s fear, anxiety, and widely held belief that the problem is getting worse. Unquestionably, this perception is linked to the style and pervasiveness of news-media coverage owing in large part to advances in technology.]

Kluczową (w negatywnym sensie) rolę mediów w procesie napędzania perpetuum mobile dezinformacji dostrzega również Grant Duwe, na co dzień pracujący w Departamencie Więziennictwa w Minnesocie i naukowo zajmujący się zagadnieniem historycznej interpretacji masowych zabójstw w kulturze amerykańskiej:

Ponieważ intelektualiści, dziennikarze i profesorowie akademiccy opierają swoje sądy niemal wyłącznie na medialnych doniesieniach jako źródle wiedzy, to poczynili oni wiele kontrowersyjnych twierdzeń dotyczących zasięgu oraz samej natury masowych mordów, albowiem najbardziej nagłaśniane przypadki należą także do najmniej reprezentatywnych przejawów tej zbrodniczej działalności. Potem media znowu cytują i  propagują większość z tych twierdzeń i błędne koło zniekształceń zamyka się.

[Because claimsmakers have relied almost exclusively on national news coverage as a source of data, they have made a number of questionable claims about the prevalence and nature of mass murder since the high-profile cases represent the most sensational and least representative mass killings. And the news media have completed the circle of distortion by disseminating the bulk of the claims that have been made.]

Kenna Quinet, kryminolog z IUPUI w stanie Indiana, wskazuje na zmianę mody jako możliwą przyczynę nadużywania zwrotu “mass shooting”. W latach 80. XX wieku niepokój wzbudzali samotni psychopaci i ich naśladowcy [4], kiedy indziej porywacze dzieci, a obecnie zbiorową świadomością zawładnęli uzbrojeni w karabiny szturmowe anonimowi zabójcy:  

W epoce po Columbine ten rodzaj epatowania sensacją mocno zaciemnia rzeczywistą skalę problemu. Wydaje się, że hiperboliczne przedstawianie zagrożenia ze strony seryjnych morderców ustąpiło pola retoryce epidemii w odniesieniu do morderców masowych i teraz znowu ludzie myślą, że może im się przytrafić coś złego.

[This sort of Columbine-era breaking news coverage of the latest mass public shooting has really distorted their idea of how many of these events there are. It seems like we’ve stopped the hyperbole and epidemic talk about serial killers and we’ve switched over to talk about mass killers. Now people think that can happen to them.]

W głośnej publikacji sprzed ponad dwóch dekad, eksplorującej wątek etycznych dylematów związanych z relacjonowaniem przemocy, Clayton Cramer odnotował:

Gdy ogół społeczeństwa, intencjonalnie lub nie, wprowadzany jest w błąd co do specyfiki przestępstw, ich stopnia nasilenia, względnie zasięgu występowania, zarówno polityczne, jak i prywatne decyzje cechować się będą wszystkim tylko nie racjonalnością. Kiedy komunikaty medialne stają się po prostu nieskończoną repetycją tragedii o nikłej wartości poznawczej, paraliżujący efekt strachu nieuchronnie zbiera swoje żniwo wśród współczesnej widowni.

[When the population has been misled, intentionally or not, about the nature of the crimes in a society, and the rarity or commonality of those crimes, their decision making will be anything but rational. When the coverage is simply endless repetition of apparently meaningless tragedies, the numbing effect doubtless takes its toll on our population today.]

Steven Pinker, guru współczesnej psychologii i nauki o języku, w wywiadzie dla portalu Vox:

Zamachy organizowane przez terrorystów i strzelaniny dokonywane przez szaleńców są sposobem na sterowanie przekazem medialnym. Jedyną gwarancją zyskania sławy jest zabicie jak największej liczby niewinnych ludzi. Dopóki media będą uporczywie i bez końca promować zbrodnie popełniane przez masowych morderców, tak długo istnieć będzie nisza dla ich rozmaicie motywowanej działalności.

[Terrorism and rampage shootings are ways in which small numbers of individuals can manipulate the media. The only guaranteed way of becoming famous is kill a lot of innocent people. As long as media will give endless publicity to multiple murderers, they create a niche for people who want to make a difference for a political cause or their own ego.]

Na koniec błyskotliwe spostrzeżenie od Raymonda Kurzweila, amerykańskiego informatyka i futurologa. Dawniej przekazywanie wiadomości odbywało się na drodze ustnych pogłosek, podań i plotek. Posuwając się wzdłuż szlaków handlowych wraz z kupcami, gońcami i posłańcami niosącymi listy, wieści rozprzestrzeniały się tak szybko jak szybko potrafił maszerować człowiek, ewentualnie galopować koń. Obecnie dzięki łączom satelitarnym i technologii cyfrowej obrazy obiegają równik w ciągu kilku sekund. Przestrzeń i czas uległy skróceniu, a co za tym idzie, subiektywne poczucie teraźniejszości stało się doznaniem intensywniejszym niż kiedykolwiek wcześniej:

Ludzie myślą, że świat schodzi na psy. Podobne głosy da się usłyszeć zarówno z prawej, jak i lewej strony. Taka jest ogólna percepcja. Sęk w tym, że to nie sytuacja na świecie się pogarsza, lecz nasz dostęp do informacji o złych rzeczach się polepsza. Gdy sto lat temu w wyniku jakiejś bitwy znikała z powierzchni globu sąsiednia wioska, większość ludzi nie miała o tym pojęcia. Dzisiaj natomiast doświadczamy kataklizmów i wybuchów przemocy na żywo.

[People think the world’s getting worse, and we see that on the left and the right. That’s the perception. What’s actually happening is our information about what’s wrong in the world is getting better. A century ago, there would be a battle that wiped out the next village, you’d never even hear about it. Now there’s an incident halfway around the globe and we not only hear about it, we experience it.]

________________

[1] Zachowanie dziennikarzy celnie sparodiował Brian Sack.

[2] Komentując atak na kampus uniwersytecki w Roseburgu, Obama sam wyszedł z inicjatywą upolityczniania zjawiska: And, of course, what’s also routine is that somebody, somewhere will comment and say, Obama politicized this issue. Well, this is something we should politicize.

[3] Patrz obserwacja Joela Besta w książce “Random Violence” (1999): “fale przestępczości to tak naprawdę fale medialnego zainteresowania” (Criminologists usually doubt claims about crime waves. Crime waves, they say, are really waves in media attention: they occur because the media, for whatever reason, fix upon some sort of crime, and publicize it).

[4] James Ellroy, najwybitniejszy współczesny twórca powieści kryminalnej, w rozmowie z Robertem Ziębińskim dla polskiego “Newsweka”:

Newsweek: Powiedział pan kiedyś: “Jeden skorumpowany polityk jest bardziej przerażający i może uczynić więcej zła niż wszyscy seryjni mordercy”. 

Ellroy: Wie pan, ilu seryjnych morderców działa obecnie na terenie Stanów Zjednoczonych? Maksymalnie trzydziestu. Rachunek prawdopodobieństwa gwarantuje nam niemal ze stuprocentową pewnością, że nigdy takowego na swojej drodze nie spotkamy. A wie pan, ile powieści o seryjnych mordercach powstaje w Stanach? Około trzydziestu tygodniowo. Seryjni mordercy, choć w zasadzie w przyrodzie nie występują, zawładnęli masową wyobraźnią. Ludzie się ich boją, uwielbiają o nich czytać, choć tak naprawdę spotkanie seryjnego mordercy graniczy z cudem. Musiałby pan mieć naprawdę niezwykłego pecha, pasować do jego modus operandi i na swoje nieszczęście mieszkać na jego terytorium. Tymczasem większe zagrożenie dla pana egzystencji i zarobków, stanowią politycy, którzy mają moc decydowania o naszym poziomie życia.