Prawda jest taka, że zabijają się czarni mężczyźni między
dwudziestym a czterdziestym rokiem życia. (…) Wszystko, co
zostaje po odjęciu tych ofiar, to statystyczny margines (…)
Zabójstwa w Ameryce nie są zjawiskiem masowym.

[The truth about homicide is that it is black men in their
20s, in their 30s, in their 40s. (…) Anything else… you’re
dealing with the margins of the problem, statistically. (…)
Homicide is not a mass syndrome in America.]

– Jill Leovy

Kiedy w Ameryce broń palna chce kogoś zabić, zazwyczaj
decyduje się powędrować do rąk młodego Murzyna.

[In America when guns want to kill people, they prefer
to migrate into the hands of young, black men.]

– znalezione w sieci

Biuro Statystyczne Departamentu Sprawiedliwości (dalej BJS) podsumowało bilans zabójstw w Ameryce z ostatnich trzech dziesięcioleci w raporcie “Homicide Trends in the United States, 1980-2008”. Można z niego wyłuskać, że relatywnie niewielka subpopulacja czarnoskórych sprawców (których tożsamość rozpoznano), rekrutująca się z rasy liczącej zaledwie 13 proc. ogółu ludności, popełniła w badanym okresie 52.5 proc. wszystkich zgłoszonych morderstw (ważna uwaga – w kategorii “White” wymieszano ze sobą białych pochodzenia europejskiego, Latynosów, przybyszów z krajów karaibskich, imigrantów z Afryki Północnej i osoby urodzone na terenach Bliskiego Wschodu):

statsKto skrupulatnie śledzi długofalowe trendy w natężeniu amerykańskiej przestępczości [1] oraz interesuje się ich wewnętrznym zniuansowaniem, ten doskonale rozumie, że są to kalkulacje raczej zachowawcze, w sensie: nieomal na pewno oficjalnie raportowane wskaźniki rozmijają się z rzeczywistością empiryczną. Decyduje o tym zjawisko o nazwie “Hispanic Effect”.

Zespół kryminologów pod kierownictwem Darrella Steffensmeiera z Uniwersytetu Stanowego Pensylwanii wypuścił drukiem w roku 2011 niezwykle ciekawe studium, oferujące pogłębiony komentarz do fenomenu murzyńskiej przestępczości – “Reassessing Trends in Black Violent Crime”. W abstrakcie czytamy, że optymistyczne przypuszczenia co do zmniejszającego się rozziewu w statystykach federalnych między czarną populacją a innymi rasami mogą być mocno wyolbrzymione – realnie bowiem częstość dokonywania czynów kryminalnych przez Murzynów nie spadła aż tak bardzo jak sugerowałyby to coroczne zestawienia. Autorzy dalej podkreślają, że gwałtowna ekspansja latynoskiej diaspory w USA na przestrzeni minionych paru dekad połączona z niepoprawną kategoryzacją latynoskich aresztantów mogły przełożyć się na niedoszacowania rozmiarów czarnej przestępczości w raportach FBI oraz sondażach wiktymizacyjnych BJS.

Jak już było wspomniane w akapicie otwierającym wątek, w procedurach kodujących obydwu agencji znakomita większość brązowych (~93 proc.) zaliczana jest do europejskiej rasy białej; w konsekwencji ciężko określić, za jaki procent morderstw czy też napadów rabunkowych odpowiadają czarnoskórzy. Dodatkowo, jak wielokrotnie zaznacza Steffensmeier, indeksy dla białych są przez to zawyżone, natomiast dla czarnych zaniżone. Sięgając do nowojorskich i kalifornijskich rejestrów więziennych, badacze skorygowali ten błąd poprzez wydestylowanie jednostek o latynoskim pochodzeniu z grupy “non-Hispanic Whites”. W rezultacie –

  • odsetek murzyńskich zabójstw podskoczył z 52 proc. do 64 proc., zaś wielokrotność ich popełniania zwiększyła się względem białej populacji z 7x do blisko 12x [2];
  • odsetek murzyńskich rozbojów podskoczył z 59 proc. do 70 proc., zaś wielokrotność ich popełniania zwiększyła się względem białej populacji z 10x do 15x;
  • odsetek murzyńskich gwałtów podskoczył z 41 proc. do 49 proc., zaś wielokrotność ich popełniania zwiększyła się względem białej populacji z 5x do 6.4x;
  • odsetek murzyńskich napaści podskoczył z 37 proc. do 45 proc., zaś wielokrotność ich popełniania zwiększyła się względem białej populacji z 4x do 5x;

Oryginalne wykresy dostępne tu.

Oryginalne wykresy dostępne tu.

Część II

_______________________

[1] Rekonstrukcja wskaźników zabójstw w USA z lat 1910-1949 z podziałem na białych i nie-białych mieszkańców kraju (statystyki z okresu 1910-1933 mogą być niedoszacowane). Średnia dla ludności o europejskich korzeniach wynosi 3.4, dla przybyszów spoza Europy (głównie Murzynów) – 29.6, co daje stosunek 8.7 do 1:

Generalnie wiedza o czarnej przestępczości sprzed dekady lat 50. XX wieku opiera się na artykułach prasowych albo informacjach ściąganych z ograniczonej liczby departamentów policji. W archiwalnym numerze tygodnika “Time” z kwietnia 1958 roku podjęto się odważnej próby szerszego opisania zjawiska (“The Negro Crime Rate: A Failure in Integration” → link):

Burmistrzowie największych amerykańskich aglomeracji na Północy boją się mówić o tym głośno, ale w zaciszu prywatnych rozmów zdradzają, że najbardziej palącym problemem w ich jurysdykcjach jest murzyńska przestępczość. Według rejestru FBI za rok 1956, ludność czarnoskóra, zamieszkująca 1551 amerykańskich miast, składała się na 10 proc. populacji kraju i stanowiła 30 proc. aresztowanych ogółem i 60 proc. aresztowanych za przestępstwa z użyciem przemocy albo za groźby zamachu na czyjeś życie lub zdrowie. Do tej grupy zaliczają się: morderstwa,  gwałty, rozboje i napaści uliczne. Statystyki od jednego miasta do drugiego – jeśli nie są akurat ukrywane albo przemilczane przez miejscowe władze – ujawniają szokującą prawidłowość.

[THEY are afraid to say so in public, but many of the North’s big-city mayors groan in private that their biggest and most worrisome problem is the crime rate among Negroes. In 1,551 U.S. cities, according to the FBI tally for 1956, Negroes, making up 10% of the U.S. population, accounted for about 30% of all arrests, and 60% of the arrests for crimes involving violence or threat of bodily harm – murder, non-negligent manslaughter, rape, robbery and aggravated assault. In one city after another, the figures – where they are not hidden or suppressed by politicians – reveal a shocking pattern.]

Na przełomie lat 50./60. XX wieku instytucje federalne po raz pierwszy upubliczniły oficjalną dokumentację dotyczącą osób aresztowanych z uwzględnieniem rasy domniemanych sprawców przestępstw. Poniżej zrzuta ekranowa z historycznych statystyk ogłoszonych drukiem przez Biuro Spisowe (US Census Bureau). Dane obejmują populację żyjącą w miastach powyżej 2500 stałych rezydentów:

Z tych szacunków wynika, że w 1958 roku licząca 10 proc. czarnoskóra mniejszość popełniła:

  • 46 proc. gwałtów (forcible rape);
  • 54 proc. napadów rabunkowych (robbery);
  • 63 proc. napaści z użyciem niebezpiecznego narzędzia (aggravated assault);
  • 61 proc. morderstw/umyślnych zabójstw;

Może 1958 rok to była jakaś statystyczna anomalia? Sprawdzam 1960:

  • 52 proc. gwałtów;
  • 56 proc. napadów rabunkowych;
  • 62 proc. napaści z użyciem niebezpiecznego narzędzia;
  • 56 proc. morderstw/umyślnych zabójstw;

[2] Na podstawie tych samych rekordów aresztowań Steffensmeier et al. oszacowali, że wskaźniki zabójstw wśród nowojorskich i kalifornijskich Latynosów są 4x wyższe niż dla białych “Europejczyków”. Warto też dodać, że od kilku lat w statystykach federalnych wydziela się latynoską grupę etniczną, niestety dane po agregacji nie stały się przez to ani trochę bardziej przejrzyste, co potwierdził jeden z twórców oryginalnego artykuły w korespondencji mailowej z niżej podpisanym.