Jej autorem jest David Hemenway, ekspert od zdrowia publicznego z Uniwersytetu Harvarda. Tak bardzo nie spodobały mu się opublikowane przez Klecka i Gertza rezultaty pomiarów defensywnego użycia broni, że przyrównał metodykę NSDS do trywialnej sondy telefonicznej, w której ankieterzy ABC News i dziennika “The Washington Post” wypytywali respondentów, czy ci kiedykolwiek w swoim życiu widzieli pojazd kosmiczny z innej planety i czy w związku z tym wierzą, że dane im było osobiście doświadczyć spotkania z pozaziemską cywilizacją:

Riposta od K-G:

W przypadku sondażu dotyczącego UFO “kwestionariusz” składał się z raptem dwóch pytań, wieńczonych jednosylabową (i często pewnie też żartobliwą) odpowiedzią “Tak”, podczas gdy wspomniany eksperyment K-G stanowił prekursorskie pod względem stopnia technicznego zaawansowania przedsięwzięcie naukowe, przy którym współpracowali w roli zewnętrznych konsultantów znamienici amerykańscy specjaliści od projektowania ankiet, na czele z takimi tuzami jak Seymour Sudman czy James Wright.

Dalej: w odróżnieniu od grupy 150 osób, które frywolnie przyznały, iż weszły w interakcję z latającymi spodkami, i 6 proc. z nich, które potwierdziły, że już wcześniej kontaktowały się z kosmitami, wszystkie początkowe deklaracje respondentów w badaniu K-G poddawane były skrupulatnej weryfikacji, tzn. przepuszczano je przez gęste sito kwestii kontrolnych. Procedury te zaprzęgnięto w celu sprawdzenie logicznej poprawności poszczególnych wypowiedzi. Dla respondenta, który zareagował przecząco na pytanie o DGU, wywiad się kończył. Ale jeśli na dzień dobry odpowiedział “Tak”, kłamiąc z premedytacją tudzież fantazjując o wydarzeniu, wówczas czekało go brnięcie przez baterię dziewiętnastu pytań przesiewowych, testujących prawdziwość jego historii. Realistycznie patrząc, nie było więc takiej możliwości, by wodząc za nos ankieterów spontanicznie stworzyć zwartą narrację. Wszelkie obiekcje i podejrzenia, jakie mieli animatorzy NSDS co do szczerości uczestników sondażu, wszelkie wyłapane sprzeczności w ich “zeznaniach”, traktowane były z góry jako informacje wadliwe i rugowane z finalnego zbioru statystyk.

Jest rzeczą oczywistą, że Hemenway posłużył się kuriozalną i bałamutną analogią. Wyniki uzyskane przez K-G nie są w żadnym razie porównywalne z wynikami ankiety o UFO, której prymitywna konstrukcja w połączeniu z humorystyczną tematyką skutecznie niweczą szanse otrzymania wiarygodnych szacunków. Wybieg erystyczny harvardzkiego profesora do tego stopnia przypadł jednak do gustu antybroniowym aktywistom, że dotarł nawet do Polski i zagościł na łamach raportu Instytut Spraw Publicznych z roku 1999, gdzie stał się częścią oficjalnej argumentacji przeciwko liberalizowaniu ustawy o broni palnej i amunicji. Posiłkując się m.in. “głębokim” i “błyskotliwym” porównaniem Hemenwaya, w podsumowaniu ekspertyzy wypunktowano znikomą efektywność broni w defensywie [1]:

Oddając sprawiedliwość twórcom zacytowanego wyżej dokumentu, replika K-G została przez nich zauważona i krótko zreferowana, ale nie na zasadzie uznania racji drugiej strony, lecz w formie lapidarnej uwagi, że pomimo krytyki autorzy “pozostali przy swoim stanowisku” – jakby faktycznie komentarz Hemenwaya o UFO był merytorycznym wkładem do gmachu ludzkiej wiedzy, a Kleck i Gertz jedynie trwali w ignorancji.

___________________

[1] Co jest naturalnie kłamstwem: link 1 / link 2 / link 3. Lista masakr i zamachów terrorystycznych powstrzymanych przez uzbrojonych cywilów → tu.